Wydawnictwo Zielone Brygady - dobre z natury

UWAGA!!! WYDAWNICTWO ZAWIESIŁO SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W 2008 ROKU. NIE REALIZUJEMY JUŻ ŻADNYCH ZAMÓWIEŃ.

BOMBA EKOLOGICZNA NA PODKARPACIU

Lubaczów to 15-tysięczne miasteczko powiatowe na terenie dawnego woj. przemyskiego, bardzo malowniczo położone na pograniczu Południowo Roztoczańskiego Parku Krajobrazowego, niedaleko stąd jest do uzdrowiska w Horyńcu Zdroju. Tereny otoczone lasami, zwierzyną i ciszą, praktycznie nie ma w okolicy zlokalizowanego większego przemysłu, więc środowisko jest bardzo czyste. Wszystko byłoby wspaniale gdyby nie położona ok. 8 km dalej nieczynna już kopalnia siarki w Baszni.

Historia jej powstania datowana jest na r. 1974, kiedy to uruchomiono jedyną w Polsce kopalnię siarki zlokalizowaną poza zagłębiem tarnobrzesko-staszowskim. Jak się wkrótce okazało, bardzo bogate złoża są niesamowicie trudne do eksploatacji, czego konsekwencją była nierentowność kopalni, dodatkowo obiekt ten emitował najwięcej skażenia SO w dawnym woj. przemyskim. Nikt wtedy nie przejmował się ochroną środowiska, wydobyte kopaliny bez zabezpieczenia spoczywały przy stacji kolejowej, często dochodziło do samozapalenia zalegającej siarki pod wpływem zbyt wysokiej temperatury. Tak więc w 1988 r. kopalnię postawiono w stan likwidacji, jednakże już dwa lata później postanowiono ją reanimować. Wszystko było przedstawiane w otoczce wspaniałości: powstała spółka skarbu państwa posiadająca majątek kopalni oraz zjawił się inwestor strategiczny z Wielkiej Brytanii. Większość urzędników nabrała się na wspaniałość firmy z zagranicy, za nimi temat „kupiła” społeczność lokalna opowiadająca wszem i wobec jak to teraz będzie wspaniale, co rzecz jasna będzie łączyło się z wymiernymi korzyściami materialnymi. Głośno było również o ekologii, wydobywaniu przy wykorzystaniu techniki otworowej polegającej na wtłaczaniu wody pod ciśnieniem przy temperaturze ok. 170oC, w wyniku czego rozpuszczona siarka wypływa odpowiednimi kanałami na powierzchnię. Wszędzie panowały „ochy i achy”, lokalne gazety i telewizja co jakiś czas publikowały artykuły o rzekomej wspaniałości i wykorzystywaniu najnowocześniejszej techniki górniczej w rejonie Lubaczowa, wszystko było takie wspaniałe, tylko że już we wrześniu 1992 r. Okręgowy Urząd Górniczy w Krośnie stwierdza, iż spółka nie wywiązuje się z proekologicznych inwestycji.

Czar prysł!!! Ceny siarki i ropy naftowej na rynkach światowych obniżyły się, firma, która miała w Baszni wydobywać rocznie pół miliona ton, zdążyła do 1996 r. wydobyć 240 tys. ton, po czym porzuciła kopalnię i pozostawiła jej załogę bez należnych wypłat. Przy opracowaniach na ten temat pojawia się skrót NZŚ oznaczający nadzwyczajne zagrożenie środowiska, prawdopodobnie raport NIK również zawiera obszerne informacje na ten temat. Sprawa od 1997 r. jest odbijana jak piłeczka ping pongowa pomiędzy ministerstwami, najpierw trafiła do Ministerstwa Ochrony Środowiska, stąd została skierowana do Ministerstwa Skarbu, ci natomiast przekazali ją resortowi gospodarki, ażeby opłacić likwidację kopalni z pieniędzy przeznaczonych na górnictwo. Tylko że tutaj pojawił się główny problem: Basznia to nie kopalnia – gdyż nie ma koncesji na wydobycie.

Sprawa przerasta miejscowe władze, na zabezpieczenie jednego odwiertu potrzeba 300 tys. zł, a takich odwiertów jest 110. Gleba jest bardzo zakwaszona, wszędzie są skorodowane rury, w wyniku łączenia SO z tlenem w atmosferze spada na ziemię kwaśny deszcz. Gmina Lubaczów w chwili obecnej stara się jak tylko może, ażeby rozwiązać ten problem, jednakże stosunek ministerstw i rządu jest arogancko ignorujący, czego najlepszym dowodem jest fakt, iż 18 maja na obradach poświęconych rozwiązaniu problemu nie zjawił się żaden przedstawiciel z ministerstwa.
Proszę o listy poparcia wysłane do Premiera, Ministra Środowiska, Skarbu i Gospodarki, kopie proszę przesłać na poniższy adres.

Jacek Gemzik
Stowarzyszenie Ekologiczne „Terra Sano”
os. Unii Lubelskiej2/4, 37-600 Lubaczów
e-mail: ts@most.org.pl
Jacek Gemzik