Wydawnictwo Zielone Brygady - dobre z natury

UWAGA!!! WYDAWNICTWO ZAWIESIŁO SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W 2008 ROKU. NIE REALIZUJEMY JUŻ ŻADNYCH ZAMÓWIEŃ.

CZY POJAZDY NA ENERGIĘ SŁONECZNĄ MAJĄ SENS?

Być może jakiś wierny telewidz widział ostatnio doniesienia w polskiej telewizji na temat pojazdu napędzanego energią słoneczną, który był zaprezentowany w czasie dni otwartych Collegium Polonicum w Słubicach. Myślę że mógłbym wypowiedzieć się nieco szerzej nt tego ciekawego pojazdu, który został bardzo pobieżnie zaprezentowany w polskich mediach jako jednodniowa ciekawostka, wybryk cywilizacji mający urozmaicić przynudnawe serwisy informacyjne.

Pojazd ten powstał dzięki organizacji Greenpeace, a konkretnie dzięki jej komórce we Frankfurcie nad Odrą. Niemiecki Greenpeace ma swego rodzaju młodzieżówkę o nazwie Greenteam, w ramach której młodzież zajmuje się ekologią. Lokalny Greenteam Jugendzentrum Frankfurt Oder jest nieco szczególną młodzieżówką, ponieważ porwał się na zadanie mocno skomplikowane technicznie, jakim jest budowa pojazdu zasilanego energią słoneczną.
Pojazd ten wygląda jak zwykły wózek akumulatorowy z dachem, na którym zamontowana jest bateria słoneczna o wymiarach 1,5 metra na 2,5 metra. Nie wnikam w szczegóły techniczne, ale pojazd powstał z używanych części samochodowych, a koszty zamknęły się sumą około 6 000 marek niemieckich, czyli ok. 11000 zł.
Pojazd rozwija zawrotną prędkość 6 km/godz i wygląda bardzo sympatycznie. Cechuje się niewiarygodnym promieniem skrętu, zawraca wprost w miejscu. Zasięg tego pojazdu po jednokrotnym naładowaniu baterii to 80 km, a w ciągu dnia z użyciem baterii słonecznych zasięg może wynosić nawet 160 km. Możliwe jest doładowanie akumulatorów prądem z sieci elektrycznej.
Pojazd jest dziełem zapału jednej osoby – niepozornego młodziana, mistrza jakiejśtam dyscypliny sportowej (co świadczy o jego uporze). Namówił on wiele osób, znalazł sponsorów i doprowadził do powstania tego „Solarbuggy”, jak nazwano ten pojazd. Oglądałem poszczególne fazy powstawania i naprawdę nie było to nic skomplikowanego. Na końcu, przy prezentacji, namówiono mnie na kierowanie tym cudem, przed czym broniłem się rękami i nogami, ale jakoś po długich namowach uległem i zasiadłem za kierownicą. Nie podobają mi się nowinki techniczne i bardzo wolno przekonuję się do nowości, ale zostałem wprost oczarowany przez ten pojazd. Po prostu jeździł, prowadził się dobrze i łagodnie. Na energię słoneczną, w co nie mogłem uwierzyć. Początkowo sądziłem, że to coś się ledwo wlecze, że jest to jakaś bzdura wykonana z nudów przez fanatyka. Po przejechaniu się tym cackiem zmieniłem zdanie – pojazd ruszył z kopyta, jechał równo i stabilnie, a jego twórca stał się dla mnie geniuszem. Prędkość maksymalna byłaby prawdopodobnie wyższa, gdyby pojazd lepiej skonstruowano. Jak dla mnie, to jestem przekonany do możliwości energii słonecznej – po prostu da się i nawet młodzież może skonstruować taki pojazd.

Adam Fularz
Adam Fularz