Wydawnictwo Zielone Brygady - dobre z natury

UWAGA!!! WYDAWNICTWO ZAWIESIŁO SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W 2008 ROKU. NIE REALIZUJEMY JUŻ ŻADNYCH ZAMÓWIEŃ.

Czy sztuce brakuje empatii?

LIST OTWARTY DO TWÓRCÓW, ODBIORCÓW I DECYDENTÓW KULTURY

CZY SZTUCE BRAKUJE EMPATII?

O sztuce mówi się, że uwrażliwia. Jednak, czy na pewno? Często okazuje się, że oglądając filmy można spotkać się z ogromną brutalnością nie mającą nic wspólnego z “artystyczną wrażliwością”. Będąc na wystawie można natknąć się na “dzieła”, dla stworzenia których zabito zwierzęta. Czasem można usłyszeć, że sztuka może być wystarczająco ważkim powodem, dla którego zadawanie cierpienia czy zabicie jest usprawiedliwione.

CHCIELIBYŚMY ROZPOCZĄĆ
POWSZECHNĄ DYSKUSJĘ
NAD PROBLEMEM GRANIC
WOLNOŚCI WYPOWIEDZI TWÓRCZEJ


Rozpoczynamy pracę nad stworzeniem raportu o moralnej kondycji sztuki polskiej, szczególnie w dziedzinie stosunku do zwierząt. Jednym z naszych postulatów jest wprowadzenie zwyczaju obecności na planie filmowym przedstawiciela organizacji ochrony zwierząt. Zwyczaj ten jest szeroko stosowany na świecie. Zwracamy się do przedstawicieli polskiego przemysłu filmowego, aby pamiętając o tragicznych przypadkach z przeszłości, wspólnie z przedstawicielami organizacji ochrony zwierząt opracowali zasady współpracy i pozwolili na opiniowanie sposobów wykorzystania zwierząt dla potrzeb produkcji filmowych.

Mając na celu dobro zwierząt byłem, jako inspektor ds. zwierząt, obecny w czerwcu 2000 r. na planie największej polskiej produkcji Quo Vadis. Ekipa filmowa okazała wielkie zrozumienie i zainteresowanie. Mogłem swobodnie przyglądać się kręceniu scen z udziałem zwierząt po to, by naocznie sprawdzić czy sceny te są kręcone w sposób humanitarny. Byłem pełen uznania dla postawy producentów filmu. Również za troskę, jaką włożyli, aby zapewnić zwierzętom, między innymi lwom, należytą opiekę.

Stanowi to wielki kontrast z przykładami zachowań reżyserów w przeszłości. Nie wszyscy zwrócili uwagę na przerażający fakt, że w filmie Popioły, nakręconym przez A. Wajdę, jest w której ginie przepiękny koń, w bestialski sposób zrzucony w przepaść. Spadając łamie sobie nogi, wreszcie uderza głową o ogromne głazy i kona w męczarniach. Wydaje się, że to tylko filmowa, “sztucznie” zrobiona scena. Jakie jednak jest przerażenie, gdy okazuje się, iż był to żywy koń, którego życie poświęcono dla “sztuki”.

Przykładów jest więcej. Filip Bajon, kręcąc Magnata, zadręczył na śmierć żubra. Węgierska reżyser Judith Elek, kręcąc w okolicach Zakopanego, na polanie Krzystówka, opodal Doliny Chochołowskiej, węgiersko-polski film Flisacy, dla potrzeb jednej ze scen kazała posmarować 14 owiec palną substancją, a następnie je podpalić. Filmowano palące się żywcem zwierzęta.

Wiadomo, że technika filmowa dysponuje obecnie tysiącami tricków, przy pomocy których można stworzyć dowolną scenę, bez poświęcania niczyjego życia.

Czy dziś możliwe byłoby tego typu okrutne zachowanie? Na szczęście nie. Obecnie obowiązująca Ustawa o ochronie zwierząt w rozdz. 4 Zwierzęta wykorzystywane do celów rozrywkowych, (…) filmowych (…) w art. 17 pkt. 2 mówi: Tresura zwierząt do celów widowiskowo-rozrywkowych i obronnych nie może powodować ich cierpienia. Pkt. 4: Zabrania się zmuszania zwierząt do wykonywania czynności, które powodują ból lub są sprzeczne z ich naturą.

Bestialskie postępowanie w imię “sztuki” zostało w niektórych przypadkach ukarane i publicznie potępione. Znani polscy naukowcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego (69 nazwisk – mam kopię ww. pisma) w Krakowie domagali się od władz wydania zakazu wjazdu do Polski węgierskiej reżyserki J. Elek, ze względu, jak to określono, wstrząśnięcia opinią publiczną. W piśmie przeczytać możemy: (…) żaden szanujący się reżyser nie poniżyłby się do użycia tak prymitywnych i okrutnych metod (…). Inne przypadki przeszły bez echa, a ich twórcy nie ponieśli żadnych konsekwencji swoich czynów. Pytamy: co czują dziś Andrzej Wajda i Filip Bajon? Jak dzisiaj odnoszą się do kwestii wykorzystywania zwierząt dla sztuki? Wreszcie, co czują Polacy, którzy oglądają sceny rzezi zwierząt, które nie są komputerowymi symulacjami?

Ustawa o ochronie zwierząt mówi: Zabrania się propagowania lub upowszechniania drastycznych scen zabijania, zadawania cierpienia (…) ze strony człowieka, której ofiarami są zwierzęta, chyba że sceny te mają na celu napiętnowanie okrutnego zachowania wobec zwierząt. Rozpocznijmy rozmowę na temat wartości sztuki okupionej cierpieniem czujących istot. Czy sztuka jest tego warta?

Do:
  • Ministerstwo Kultury
  • Rada Etyki Mediów
  • Stowarzyszenie Filmowców Polskich
  • Związek Artystów Scen Polskich
  • Związek Zawodowy Aktorów Polskich
  • Związek Polskich Artystów Plastyków
  • Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna w Łodzi
  • ASP w Gdańsku, Krakowie, Łodzi, Poznaniu, Warszawie i Wrocławiu

Do wiadomości: mediów i czasopism filmowych i kulturalnych.

Filip Barche
tel. 0-502 513-606
f.barche@empatia.pl
Warszawa 26.1.2004

Autor jest inspektorem ds. zwierząt, członkiem stowarzyszenia Empatia, skr. 56, 04-737 Warszawa 92, www.empatia.pl, info@empatia.pl


Filip Barche