Wydawnictwo Zielone Brygady - dobre z natury

UWAGA!!! WYDAWNICTWO ZAWIESIŁO SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W 2008 ROKU. NIE REALIZUJEMY JUŻ ŻADNYCH ZAMÓWIEŃ.

Globalizm a epoka postglobalistyczna (cz.1)

POCZĄTEK NOWEJ HISTORII

GLOBALIZM A EPOKA POSTGLOBALISTYCZNA (CZ. 1)

Królowie świata są już starzy i tron zostawią opuszczony
(R. M. Rilke)
W dzisiejszych czasach duch i istnienie stoją nad przepaścią – taka jest ich sytuacja. Pojawia się pytanie: co teraz? (Karl Jaspers)
Amerykanizm jest czymś europejskim. Stanowi on nie zrozumianą jeszcze odmianę rozpasanej ogromności (M. Heidegger).
Polityka jest to sposób, w jaki jednostki – nie mający żadnych przekonań – narzucają lub wywołują w społeczeństwach jakieś przekonania, aby z tego procederu ciągnąć dla siebie zyski
 (Sergiusz Piasecki)


I. DYLEMATY WOBEC PROBLEMU UNII EUROPEJSKIEJ I GLOBALIZMU

W przeważającej części tzw. elit politycznych i gospodarczych pojęcie globalizmu zrobiło wielką karierę. Ponieważ ogólnodostępne media są przedłużeniem, “zbrojnym” ramieniem posiadaczy kapitału, nie można się dziwić, że propagowanie globalizmu wywołało u wielu zwyczajnych ludzi, a przecież ci są potrzebni oligarchii do legitymizacji władzy, odczucie, że globalizm jest jedyną receptą na wszystkie dolegliwości życia społecznego i gospodarczego. Metoda, jaką tu zastosowano, jest typowa do indoktrynacji totalitarnej. Wystarczy pokazać wielkie miasta, giełdy, przepływ kapitału, zadowolonych ludzi objuczonych zakupami, mieszkających w obszernych mieszkaniach i domach, najnowsze marki samochodów, wielkie fabryki. Komentarz do takich obrazów powinien zawierać jak najwięcej “słów kluczowych”: demokracja, globalizm, wzrost dochodu narodowego, nauka, technika – i już w człowieku, który bezrefleksyjnie odbiera tak spreparowane obrazy telewizyjne, wytworzy się zbitka pojęciowa: globalizm jest dobry i służy człowiekowi, a zatem jeśli oddam swój głos na partie, które są za swobodą przepływu kapitału, za światem bez granic, to z pewnością w moim kraju takie obrazy, które oglądam, staną się rzeczywistością. Szczególnie łatwo można tę metodę prześledzić w polskich reżimowych mediach, w aspekcie tzw. integracji Polski z Unią. Prawda o tej integracji, a właściwie wcieleniu jest następująca: Polska według zamierzeń rządów unijnych i administracji waszyngtońskiej ma stać się strategicznym obszarem swobodnego przepływu wszelkich usług i towarów pomiędzy Unią a Rosją. Dotyczy to także swobodnego i bezpiecznego a wolnego od wszelkich obciążeń cłowych i opłat tranzytowych przepływu gazu ziemnego z rurociągu jamalskiego. Pomyślność, wzrost dobrobytu mieszkańców tego obszaru jest całkowicie nieistotny. Polska ma być po prostu krajem wolnego tranzytu. Dlatego też jest ze strony Unii taki nacisk na wykorzystywanie funduszy unijnych, które są przeznaczone na polepszenie jakości infrastruktury a przede wszystkim dróg.

Z punktu widzenia historii współczesnej, tej XX-wiecznej, wcielenie Polski do Unii jest dokładnym powtórzeniem ideologii stalinowskiej, która zakładała rozwój imperium komunistycznego właśnie poprzez wcielanie kolejnych organizmów państwowych (np.: Ukraina, Litwa i inne kraje). Wtedy wiodącą ideologią był komunizm, teraz usprawiedliwieniem kolejnych aneksji jest globalizm, neoliberalizm i niekontrolowany przepływ kapitału. Wtedy metodą była propaganda bolszewicka na wschodnich kresach Polski a później terror fizyczny – obecnie metodą jest terror medialny, polegający na nasycaniu umysłów prounijnymi stereotypami.

Warto zadać następujące pytania:
  • Kiedy w historii świata małe państwo zyskało na wcieleniu do wielkiego organizmu państwowego?
  • Czy jakikolwiek kraj stracił na tym, że zdobył niepodległość?

Wystarczy przypomnieć rozwój i upadek imperium perskiego, rzymskiego, czy też w najnowszej historii rozkład sowieckiego Kraju Rad. Przykłady te dobitnie pokazują, że każda ponadnarodowa struktura polityczna traktuje podbite kraje jako kolonie, czyli rezerwuar taniej siły roboczej i źródło rabunkowej gospodarki kopalinami. Historia jest nieubłagana w swoich wyrokach. Wszystkie ponadnarodowe imperia są skazane na upadek i zatracenie się w chaosie gospodarczym i politycznym. Z imperialnej polityki korzystają jedynie militarne i polityczne centra: Rzym, Babilon, Moskwa a w naszej historii najnowszej – Bruksela, Berlin, Waszyngton. Wysysają one jak ośmiornica wszystkie siły życiowe z podbitych narodów.

Ponadnarodowe imperia charakteryzują się korupcją na wszystkich szczeblach władzy, represyjnym systemem podatkowym i prawnym oraz wojskowymi ekspedycjami karnymi do obszarów niepokornych politycznie. Podbite prowincje są obsadzane skorumpowanymi namiestnikami, którzy posłusznie wykonują rozkazy płynące z centrum. Rozpadające się imperia zawsze pozostawiają po sobie chaos, struktury mafijne, wzrost przestępczości i rozprzężenie obyczajowe. Wojny, które zawsze były narzędziem podboju państw, obecnie zostały zastąpione wojnami “w białych rękawiczkach” czyli imperialnym podbojem gospodarczym.

Przedstawmy trochę liczb:
  1. Między 1994 i 1998 r., skumulowana wartość majątku 200 najbogatszych osób planety wzrosła z 440 miliardów dolarów na ponad 1000 miliardów dolarów.
  2. W r. 1998, majątek trzech najbogatszych osób na świecie przekraczał globalną sumę PKB 48 krajów najsłabiej rozwiniętych.
  3. W Rosji, dochody 20% najbogatszych są 11-krotnie większe od 20% najbiedniejszych.
  4. Majątek 15 najbogatszych przekracza PKB całej Afryki subsaharyjskiej.
  5. Majątek 32 najbogatszych przekracza PKB Południowej Azji.
  6. Majątek 84 najbogatszych przekraczają PKB Chin, najbardziej zaludnionego kraju planety.
  7. Kraje uprzemysłowione liczą 147 wielkich fortun: 645 miliardów dolarów. Kraje rozwijające się liczą ich 78: 370 miliardów dolarów.
  8. 60 “wielkich fortun” USA dzieli się 311 miliardami dolarów.
  9. 21 osób w Niemczech posiada 111 miliardów dolarów.
  10. 14 osób w Japonii posiada 41 miliardów dolarów

Aby zapewnić wszystkim potrzebującym dostęp do elementarnej opieki zdrowotnej i szkolnictwa potrzeba na to 4% majątku zgromadzonego przez 225 największych fortun.

Jest to wojna cicha, ale równie okrutna. W podbitym gospodarczo kraju wyrasta oligarchia biznesowo-polityczna strzegąca interesów kolonizatorów. W wybuchowym tempie rośnie też armia ludzi bezrobotnych, których ilość jest dokładnie taka sama, jak ilość ludzi produkujących towary i usługi importowane do podbitego kraju. Paradygmat wojny, jako wysoce nieekonomiczny, został zastąpiony imperializmem gospodarczym. Wszyscy ekonomiści, biznesmeni i akwizytorzy towarów są kształceni w kierunku bezwzględnego podboju rynków pozapaństwowych wszelkimi metodami: korupcją urzędników każdego szczebla, opanowaniem mediów, wyrafinowaną techniką perswazyjną, odwołującą się do sprawdzonych metod propagandowych z poprzednich systemów totalitarnych.

Wcielenie do Unii nastąpiło w wyniku niespotykanej w najnowszych dziejach Polski, bezprzykładnej i doskonale zorganizowanej totalnej machinacji propagandowej. Włączeni w to zostali, obok tradycyjnie wspierających neoliberalizm wielkonakładowych mediów, żłobowa inteligencja z tytułami oraz cała plejada pierwszoplanowych i podrzędnych artystów (nomina sunt odiosa). “Jestem Europejczykiem” – to było podstawowe hasło, które kwitło na niemal każdym billboardzie. Ponieważ coś takiego jak Europejczyk nie istnieje, bo nie istnieje państwo o nazwie Europa, właściwym a głęboko ukrytym desygnatem-zawołaniem do niczego się nie spodziewającego odbiorcy było hasło: jestem Nikim. A to jest przecież nazwa na najbardziej pożądany współcześnie sposób istnienia człowieka – masowość.

Niemały wpływ na wynik referendum miała także postawa Kościoła Katolickiego, który marzy o Ecclesia europeica, nowym rozpościerającym się po całym obszarze bezpostaciowym kościele europejskim. Są to marzenia groźne, bo nie liczące się z całą wielowarstwową kulturą i filozofią jaka została wytworzona w Europie na przestrzeni wielu wieków.

Timeo Danaos et dona ferentes (“Strzeżcie się Greków, nawet wtedy, gdy przynoszą dary”) – słowa te doskonale oddają istotę zagrożenia, jaka emanuje z propagandy unijnej. W Eneidzie Wergiliusza, są one wypowiadane przez Laokoona, który przestrzega Trojan przed wprowadzeniem machiny wojennej – konia trojańskiego – do miasta.
Polacy są zarażeni wirusem antyniepodległościowym. Samo pojęcie niepodległości i suwerenności stało się dla dużej części Polaków słowem wstrętnym i niewygodnym. Przecież niepodległość jest w obecnych czasach już niemodna! – tak myśli spora ilość Polaków, przesycona medialną prounijną indoktrynacją. Doskonale wiemy z historii Polski i Europy, że tylko państwa w pełni niepodległe mogły prowadzić do dobrobytu. XVI-wieczna Polska może być dla nas wzorem do naśladowania.

Z historycznego punktu widzenia globalizm jest trzecią i ostatnią fazą rozwoju dwudziestowiecznego totalitaryzmu. Jego pierwszą dziejową emanacją był rosyjski komunizm opierający się na ideologii bolszewickiej, czyli na prymacie państwowych środków produkcji i terrorze ideologicznym. Drugą fazą globalizmu był włoski faszyzm i jego niemiecka odmiana zwana hitleryzmem. Opierał się na ścisłej współpracy właścicieli kapitału prywatnego i funkcjonariuszy partyjnych, której efektem było pojawienie się warstwy oligarchii (gr. oligos – mały, nieznaczny; archaios – początek, zasada), którzy przejęli zarządzanie całą strukturą gospodarki. Ponurą nowością było pojawienie się w niej ideologii rasistowskiej oraz elementów religii starogermańskiej i praktyk okultystycznych. Film Luchino Viscontiego Śmierć bogów wiernie przedstawia proces stapiania się w jedno elit biznesowych i członków partii faszystowskiej.

Obie fazy charakteryzowały się:
  1. bezpośrednim terrorem fizycznym i ideologicznym,
  2. tendencją do prowadzenia wojen zaborczych w celu rozszerzenia granic imperium,
  3. tworzeniem miejsc pracy przymusowej i eksterminacji fizycznej.

Człowiek żyjący w takich państwach miał ograniczoną możliwość rozpoznania systemu totalitarnego, aczkolwiek jednostki i niewielkie grupy ludzi były świadome zagrożeń.

Trzecia faza totalitaryzmu pojawiła się zaraz po drugiej wojnie światowej. Jej ojczyzną były i są nadal Stany Zjednoczone. Znaczna część Europy została skolonizowana dzięki planowi Marshalla, którego istotą było udzielenie pożyczek, przeznaczonych przede wszystkim na import środków produkcji z USA. Bezpośrednim łącznikiem między hitleryzmem a globalizmem amerykańskim była operacja wywiadu USA pod nazwą Paperclip, mająca na celu pozyskanie dla amerykańskiego programu rakietowego naukowców niemieckich pracujących dla Trzeciej Rzeszy (np. członek SS, Werner von Braun, pracujący po II wojnie światowej w USA). Historycznym początkiem globalizmu amerykańskiego było zrzucenie bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki. Ten straszliwy akt bestialstwa był wstrząsem dla ówczesnych elit kulturalnych i naukowych Europy, gdyż zastosowanie tej broni do działań wojennych skierowanych przeciwko cywilnym mieszkańcom przewyższyło wszelkie zbrodnie wojenne hitleryzmu. Z punktu widzenia politycznego zdarzenie to było wyraźnym sygnałem dla świata, że nowa potęga militarna nie cofnie się przed jakąkolwiek zbrodnią w celu ugruntowania swojej dominacji.Spalone kikuty WTC w Nowym Jorku jako żywo przypominają istniejące do dzisiaj w Hiroszimie rumowisko będące znakiem zbrodni sprzed ponad pięćdziesięciu lat... Sztucznie wytwarzane medialne ubolewania nad ofiarami 11 września 2001 roku wywołuje refleksję o tamtym bestialstwie, którego ofiary zostały przedstawione światowej opinii publicznej jako konieczny koszt zakończenia drugiej wojny światowej. Były to tzw. w amerykańskim slangu militarnym collaterall damage, czyli straty towarzyszące. Medialny jęk dotyczy wyłącznie narodu panów, gdyż nieobecni w mediach nie mają racji. Imperialnej polityce Waszyngtonu służą wszystkie rządy świata oparte na oligarchii. Globalistyczny terroryzm USA jest całkowicie przemilczany w mediach, gdyż powiedzenie prawdy o tym, co faktycznie wydarzyło się 11 września 2001 roku byłoby początkiem odrodzenia lokalnych a pozostających w lennej zależności społeczności narodowych.

Istnieje opinia S. Lema o narodzie amerykańskim: knowledgeproof, czyli odporny na wiedzę. Przedstawmy także opinię Ortegi y Gasseta z Buntu mas:

Zawsze powtarzałem, może aż do przesady, że Amerykanie to naród prymitywny, którego istota jest głęboko ukryta w ich najnowszych wynalazkach.

Ich prawdziwość jest teraz szczególnie aktualna.

W żadnym wypadku nie żywię jakiejkolwiek niechęci do narodu amerykańskiego. Jednak pewne fakty są nad wyraz niepokojące i zmuszają do postawienia pytania: jak potężna musi być hodowla umysłów w Ameryce, jeśli to właśnie stamtąd pochodzą najnowsze “wynalazki” – inżynieria genetyczna i żywność genetycznie zmodyfikowana (GMO)?

Tylko narody opętane ukrytym szaleństwem są w stanie wydać z siebie odczłowieczone technologie i, de facto, rasistowską wizję amerykańskiego Herrenvolku, panującego nad całą planetą.

Ta faza totalitaryzmu charakteryzuje się następującymi cechami:

  1. Warstwą oligarchii polityczno-gospodarczo-mafijnej, w której ręku skupione są władza, media oraz własność środków produkcji.
  2. Uzależnieniem gospodarczym i politycznym znacznej części krajów świata, poprzez eksploatację zasobów naturalnych i niewolniczy wyzysk robotników najemnych w koncernach globalistycznych.
  3. Prowadzeniem na szeroką skalę i wszelkimi dostępnymi metodami terroru ideologicznego, który ma za zadanie przekonać ludzi, że system polityczno-gospodarczy oparty na centrach spekulacyjnych (giełdach), rabunkowej eksploatacji zasobów naturalnych i niekontrolowanym liberalizmie gospodarczym (zasada: płyń albo zostaniesz utopiony), opartym na prymacie maszynowych środków produkcji jest jedyną drogą dla wszystkich narodów planety.

Zarówno w bolszewizmie jak i faszyzmie podstawą stał się wybuchowy, ekstensywny rozwój nauki i techniki, poparty zmasowaną propagandą ideologiczną, opierającą się na wyraźnych stereotypach. Z jednej strony była to utopia komunizmu i prymatu klasy robotniczej, a z drugiej strony, ze strony faszyzmu i hitleryzmu – ideologia rasy panów, antysemityzm, tysiącletnia Rzesza.

Daje się zauważyć znaczącą analogię pomiędzy leninowskim programem Elektryfikacja plus Kraj Rad a gatesowsko-fukujamowskim hasłem Komputeryzacja, informatyzacja, infostrada internetowa i neoliberalna gospodarka.

II. WPŁYW GLOBALIZMU NA CZŁOWIEKA

Fakt, że globalizm (neoliberalizm, amerykanizm) wpływa destrukcyjnie na człowieka, jest oczywisty. Ale to stwierdzenie jest na obecnym poziomie banałem, czyli opinią powtarzaną przez wiele osób. Postaramy się rozświetlić to zagadnienie i wyjaśnić dokładnie, na czym polega destrukcyjna rola globalizmu. W związku z tym najpierw przedstawimy taki obraz człowieka, o którym będziemy mogli powiedzieć, że prezentuje go jak najdokładniej i najpełniej.

Człowiek składa się z trzech poziomów, wzajemnie dopełniających się i harmonizujących, czyli zapewniających równowagę psychofizyczną:

1. Poziom nieświadomy

W nim znajdują swoje miejsce wszelkie instynkty (posiadania, panowania, walki o swoje terytorium, instynkt przetrwania, instynkt gromadzenia się razem z innymi ludźmi, czyli instynkt stadny). Instynkty te są właściwe wszystkim zwierzętom, a przecież najstarsza definicja człowieka brzmi: homo est animal rationale (człowiek jest zwierzęciem myślącym) i pochodzi ona od wielkiego filozofa starożytności – Arystotelesa, który był nauczycielem i duchowym przewodnikiem Aleksandra Wielkiego, twórcy największego imperium, sięgającego od Indii aż do Egiptu. Człowiek w ciągu swojej długiej historii (prawie 100 tysięcy lat) musiał wytworzyć oraz wydatnie wzmocnić swoje podstawowe instynkty, gdyż w przeciwnym razie jako gatunek uległby wymarciu. Na tym poziomie znajdują się także archetypy czyli wyobrażenia wspólne wszystkim ludziom i nie pochodzące z jednostkowego doświadczenia. Archetypami są także odziedziczone psychiczne wzorce zachowania, myślenia i przeżywania. Wymieńmy je dla porządku:

Cień - symbol nieświadomości, bezradności, cierpienia, śmierci, ograniczeń i psychologicznej względności treści nieświadomości (zła); personifikowany w postaci szatana;

Anima – psychiczny obraz kobiety w nieświadomości mężczyzny (obraz duszy), figura duszy (nimfy, dziewicy) w snach i fantazjach, ideał kobiety-przewodniczki (kochanki);

Animus – psychiczny obraz mężczyzny w nieświadomości kobiety (obraz duszy), personifikacja logosu w psyche kobiety, ideał mężczyzny-przewodnika (kochanka);

Wielka Matka – obraz matki, bogini-żywicielki, macierzyństwa, życia i natury, symbol nieśmiertelności, jedności życia i śmierci;

Stary Mędrzec – symbol ducha, mądrości kultury, duchowy mędrzec, wewnętrzny przewodnik;

Jaźń – obraz pełni i doskonałości człowieka, obraz mandali (krzyża, czwórcy, koła) i personifikacja Boga (Chrystusa, Allaha, Jahwe, Buddy) w religii i mistyce. (Łatwo teraz zrozumieć, dlaczego flaga unijna tak mocno oddziaływuje na psychikę człowieka: ponieważ zawiera w sobie obraz mandali)

Archetypy przejawiają się w całej kulturze światowej oraz w marzeniach sennych. Ich najbardziej niezwykłą cechą jest to, że nie są wytworzone przez indywidualnego człowieka. W syntetyczny sposób zostały przedstawione m.in. jako okładka do płyty King Crimson In the wake of Posejdon. Warto ją odszukać w Sieci i przyjrzeć się dokładnie. Samo kontemplowanie tej przepięknej graficznej kompozycji uspokaja a także inspiruje do głębszego poznawania samego siebie.

Ten poziom nazwiemy idąc za Jungiem poziomem nieświadomości zbiorowej.

2. Poziom świadomy

W nim mieszczą się władze intelektualne (pamięć, inteligencja, refleksja, zdolności logicznego myślenia). Ten poziom gromadzi całą cywilizacyjną spuściznę człowieka, która zaczęła się mniej więcej około 15 tysięcy lat p.n.e. Wtedy człowiek zmienił tryb życia z koczowniczo-myśliwskiego na zdecydowanie osiadły. Powstały pierwsze osady i później miasta (najstarsze miasto świata – Jerycho, powstało jako osada około 8 tys. lat p.n.e.). Około 4 tys. lat p.n.e. powstały wielkie cywilizacje: sumeryjsko-babilońska, egipska i grecka. Należy podkreślić, że jesteśmy spadkobiercami tych cywilizacji: z zachwytem i podziwem patrzymy na rozgwieżdżone niebo, tak jak to czynili starożytni Babilończycy, których obserwacje astronomiczne są niedościgłe także w naszych czasach; budujemy wielkie budowle, tak jak to czynili Egipcjanie, tworzymy kulturę i filozofię, dokładnie według wskazówek starożytnych Greków. Myślimy tak jak oni, reagujemy podobnie, marzymy tak samo jak w zamierzchłych czasach. To, że jesteśmy ludźmi, zawdzięczamy Starożytności – należy to podkreślić z całą mocą. Jeśli z ciekawością i zrozumieniem czytamy epos o Gilgameszu, sumeryjskim bohaterze, jeśli czytamy z niepokojem i lękiem egipską Księgę umarłych, jeśli przeżywamy walkę Greków z Trojanami, opisaną w Iliadzie Homera – i wszystko to dokładnie rozumiemy, to oznacza, że jesteśmy takimi samymi ludźmi jak nasi odlegli w czasie przodkowie. Natura człowieka nie zmieniła się od zamierzchłych czasów aż do teraz. Wszyscy ci, którzy głoszą, że człowiek musi się zmienić, aby podołać wyzwaniom planetarnego globalizmu i infostrady internetowej, są faktycznie kapłanami nowej ideologii, fałszywymi prorokami, a ich owoce już teraz zaczynają gnić i wydzielać trujące wyziewy. Jeśliby starożytny Babilończyk znalazł się nagle na Wall Street, miejscu giełdy nowojorskiej, jedyna rzecz, jaka by go zdziwiła, byłby prąd elektryczny. Po krótkim przeszkoleniu, mógłby swobodnie zostać świetnym maklerem giełdowym, gdyż to właśnie cywilizacja babilońska stworzyła pierwsze giełdy, kredyty, wszelkie operacje bankowo-finansowe.

Płyniemy przez czas w dziejowym wehikule, do którego bardzo niewiele dodaliśmy, a przede wszystkim nie jest on naszą własnością. A zatem piecza o dziejową spuściznę, aby w nienaruszonym stanie przetrwała dla następnych pokoleń, jest naszym najważniejszym obowiązkiem.

3. Poziom Spotkania

Tu człowiek spotyka się z Prawdą, Dobrem, Pięknem i Świętością. Możemy je również nazwać wartościami w sensie ścisłym, gdyż takie spotkania wzmacniają siły życiowe człowieka i wydatnie dynamizują jego egzystencję. Nie określamy tutaj, czym są te wartości. Nam wystarczy znany wszystkim ludziom fakt, że w pewnym czasie i sprzyjających okolicznościach dochodzi do Spotkania i od razu życie jest inne, lepsze, bardziej optymistyczne. Czujemy się aktywni, jakby przepełnieni wewnętrznym światłem, któremu świadomie pozwoliliśmy rozbłysnąć w naszym wnętrzu. Wystarczy dobra lektura, film, słuchanie muzyki, teatr, sztuka, pomoc innemu człowiekowi, itp. i już całe nasze istnienie uzyskuje nieznaną wcześniej energię. Do tej sfery należą również sny, marzenia, intuicje, czyli fakty psychiczne niemożliwe do zmierzenia, a jednak mające bardzo istotny wpływ na życie człowieka.

Należy podkreślić, że istnienie człowieka wtedy jest pełne i zapewnia mu funkcjonowanie w ciągu całego czasu życia, jeśli wszystkie trzy poziomy urzeczywistniają się w codziennym życiu i na równych prawach uczestniczą w doskonaleniu człowieka.

Powyższe ujęcie człowieka pochodzi od Carla Gustava Junga (1875 – 1961), jednego z najwybitniejszych myślicieli współczesnych, bez którego zrozumienie wydarzeń dziejących się w świecie i dramatycznej przemiany, a właściwie degradacji człowieka, byłoby niemożliwe. A zatem bez współczesnej psychologii (Freud, Jung) i odkryć współczesnej filozofii (Heidegger, Jaspers) nie jesteśmy w stanie opisać teraźniejszości.

Korzystając z przedstawionego wyżej trójpoziomowego obrazu faktycznie istniejącego człowieka, powiemy, że globalizm jest ideologią a także nową, masową wiarą, która zaatakowała najniższą część jaźni człowieka. To właśnie w niej znajdują się wszelkie instynkty a przede wszystkim instynkt panowania i posiadania. Globalizm jest takim stopniem rozwoju nauki i techniki (automatyzacji), w którym człowiek zatraca swoje prawdziwe istnienie i doznaje przemiany w człowieka ogarniętego stereotypami, człowieka masowego, mass-mena.

Najkrócej ujmując problem, globalizm – to trzecia fala totalitaryzmu, która nastąpiła po komunizmie i faszyzmie. Dawniejsze formy terroru – bezpośredni przymus fizyczny, obozy koncentracyjne – zostały zastąpione przemyślnie zmodyfikowaną “papką medialną”, emitowaną codziennie przez wszystkie media. Jaki jest cel gazetowo-telewizyjnej indoktrynacji? Jest nim wykreowanie nowej istoty ludzkiej: posłusznej, bezmyślnej, posługującej się gotowymi stereotypami, nastawionej na kupowanie i używanie najróżniejszych produktów reklamowanych w mediach.

Możemy porównać globalizm do choroby, np. do grypy. Na pewnym etapie choroby człowiek jeszcze ją przemaga, trochę kaszle, ma niewielką gorączkę, jest osłabiony, ale jeszcze jakoś funkcjonuje. Jednak jeśli jego siły życiowe są mniejsze niż choroba, wtedy człowiek musi się położyć i tę chorobę przechorować, czyli zwalczyć.

Zadajmy teraz podstawowe pytanie, jak wpływa ideologia globalizmu na człowieka?

W najniższym, tym instynktowym poziomie człowieka, globalizm umieszcza trzy kluczowe drogowskazy: masę, maszynę, kapitał i łączy je z instynktami: stadnym i gromadzenia dóbr. To dlatego człowiek tak bardzo pożąda bycia w tłumie (imprezy sportowe i religijne), otacza kultem wszystko to, co jest związane z maszyną oraz bezustannie gromadzi kapitał, gdyż zakorzenione w nim drogowskazy (archetypy) nieustannie domagają się od człowieka swojego ciągłego utwierdzania w istnieniu. Na tym poziomie podstawowym uczuciem jest podniecenie. Te archetypy wbudowywane były w człowieka w ciągu ponad 150-letniego czasu, od stworzenia manufaktury przemysłowej w Anglii, w pierwszej połowie XIX-go wieku. A zatem mamy tu do czynienia z procesem dziejowym, obejmującym wiele pokoleń ludzi. Nie jest tak, że tylko teraz globalizm wytworzył te archetypy, a przedtem było wszystko w najlepszym porządku. Faktycznie jest inaczej. W ponad tysiącletnim okresie cywilizacji europejskiej, około połowy XIX-go wieku zarysowała się w dziejach ponura szczelina i rozwarła się jako przepaść, w której teraz tkwimy. To właśnie wtedy doszły do głosu: masa, maszyna, kapitał, a wielcy filozofowie tamtego okresu dawali wyraz swojemu zaniepokojeniu biegiem wydarzeń, który stał się udziałem współczesnej Europy.

Na poziomie drugim, intelektualnym, globalizm umieszcza wszelkiego rodzaju stereotypy, czyli świadomie spreparowane przez media zbitki obrazowo-pojęciowe, które mają za zadanie wyeliminować twórcze i refleksyjne myślenie. Na tym poziomie podstawowym aktem intelektualnym jest bezrefleksyjne i ciągłe potwierdzanie stereotypu.

Poziom trzeci, Spotkania z Prawdą, Dobrem, Pięknem i Świętością jest najtrudniejszy do opanowania przez globalizm. Dzieje się tak dlatego, że każdy człowiek posiada swoją własną, indywidualną pamięć o życiu. W niej przechowuje swoje najcenniejsze przeżycia, doświadczenia w czasie spotkań z literaturą, sztuką, muzyką, filmem. W związku z tym pamięć protestuje, gdy zamiast prawdziwych przeżyć, globalizm oferuje jedynie namiastki: zamiast lektury i doskonalenia wewnętrznego – gry komputerowe, internet, książki i filmy, w których roi się od okrucieństw, demonów, czarnej magii, pornografii; zamiast muzyki – ordynarne muzactwo czyli specjalnie spreparowany układ dźwięków, rytmu, słów, gestów oraz obrazów (tzw. wideoklipy), które wywołują u człowieka uczucie lęku, trwogi, poniżenia i podniecenia. Należy podkreślić, że również religia, jako tradycyjne miejsce spotkania człowieka ze Świętością, jest także zarażona globalizmem, jak wszystkie sfery rzeczywistości dostępnej człowiekowi.

Na tym poziomie spotkania z globalizmem dominują dwa uczucia, z jednej strony trwoga – u człowieka, który posiada swoją własną pamięć i nie daje się tak łatwo oszukać; z drugiej strony, u ludzi przesiąkniętych globalizmem – satysfakcja, że już wreszcie nic nas nie ogranicza. Możemy powiedzieć, że jeśli te wyżej wymienione wartości (Prawda, Dobro, Piękno, Świętość) zostają odwartościowane, czyli gdy odmawia się im racji istnienia, to wtedy człowiek staje do spotkania z Nicością – pustką braku wartości.

Teraz możemy powiedzieć, korzystając z tej trójpoziomowej struktury człowieka, że w naszych czasach dokonuje się świadomie i planowo przeprowadzana redukcja człowieka do pierwszej nieświadomej (instynktowej) sfery człowieka. Następuje redukcja człowieka do zwierzęcia. Człowiek staje się zwierzęciem. Ewolucja zatoczyła złowieszcze koło. Tak zredukowana osoba najlepiej czuje się jako człowiek-Nikt. Ponieważ został pozbawiony centrum dowodzenia, czyli swoich własnych decyzji, woli, refleksji, wtedy kieruje się ku istnieniu masowemu, czyli takiemu, w którym czuje się częścią nieświadomej masy. Dlatego tak dużo ludzi uczestniczy w masowych spotkaniach, tak dużo ludzi jest całkowicie uzależnionych od mediów, obserwuje się ucieczkę w narkotyki, alkoholizm, pornografię i myślenie ideologiczne (globalizm, klerykalizm, kulty religijne, sekty, czczenie osób, które otaczają się masami – idole masowej kultury, pseudoherosi sportowi).

Jeszcze w jednym aspekcie globalizm redukuje człowieka do zwierzęcia. Chodzi o to, że gospodarka oparta na neoliberalnym modelu zmusza człowieka do ciągłego ruchu. Człowiek w świecie zglobalizowanym zmienia sposób życia z osiadłego na koczowniczy. Ta zmian dotyczy nie tylko fizycznego ruchu ale przede wszystkim ruchu psychicznego, charakteryzującego się ciągłą gonitwą myśli, nastrojów, dążeń, która w konsekwencji nie zezwala na ustabilizowanie się człowieka jako jedności trzech poziomów egzystowania: poziomu nieświadomego, świadomego i poziomu Spotkania. Wzorem człowieka w ideologii globalistycznej jest istota pozostająca w ciągłym ruchu, a konkretyzacją takiej osoby są miliony osobników poruszających się z ciągle włączonymi telefonami komórkowymi, dzięki którym są uzgadniane wielorakie decyzje finansowe.

Istnieje zastanawiająca korelacja między ilością komputerów i telefonów komórkowych przypadająca na osobę a postępującą recesją w krajach, które przyjęły neoliberalny model rozwoju. Nie podejmujemy się w tym eseju wyjaśnienia tego zaskakującego faktu, jednak wydaje się, że wzrost ilości komputerów i telefonów komórkowych sprzyja koncentracji kapitału a w konsekwencji rozwojowi wielkich koncernów przemysłowych, które dosłownie (nie jest to przenośnia) pożerają wszelką lokalną aktywność gospodarczą.

A zatem okres, w którym człowiek prowadził tryb życia osiadły (czas trwania ok. 8000 lat) ulega obecnie dramatycznemu zakończeniu i powrocie do koczowniczego trybu życia. W neoliberalnym modelu państwa człowiek musi być zawsze przygotowany na zmianę pracy (5 – 6 razy w ciągu życia) i kilkukrotną zmianę miejsca zamieszkania, stosownie do aktualnie wykonywanej pracy.

Truizmem jest twierdzenie, że względną doskonałość wykonywanej pracy człowiek osiąga w ciągu wielu lat jej wykonywania i ciągłego usprawniania relacji manualno-intelektualnej: człowiek – narzędzie – gotowy wytwór pracy. Taka harmonia człowieka jest możliwa jedynie w warunkach współczesnej manufaktury, w której rola maszyny jest kontrolowana i ona sama nigdy nie powoduje degradacji człowieka do roli naciskającego przycisk automatu. I jeszcze jedna ważna uwaga: człowiek przechodzący na koczowniczy tryb życia niezmiernie łatwo podaje się wpływowi medialnej indoktrynacji i chętnie przyjmuje emanujące z mediów różnorakie stereotypy, które służą aktualnie panującej oligarchii partyjno-gospodarczo-biznesowej. Dzieje się tak wskutek przyjęcia decyzji egzystencjalnej: skoro nie mogę trwać jako stabilna i nie ulegająca zewnętrznym wpływom jednostka, muszę się trzymać aktualnie najsilniej propagowanych stereotypów, które wyznaczają mi kierunek i sens mojej koczowniczej egzystencji.

Trwanie przy wyżej wymienionych wartościach: Prawdzie, Dobru i Pięknie okazuje się być możliwe jedynie w ciągu istnienia faktycznie osiadłego, a więc typowego dla całej cywilizacji europejskiej aż do początku dwudziestego wieku. Obecnie trwanie przy wartościach jest uważane za anachroniczne a w zamian za to podsuwa się człowiekowi trwanie przy ciągle zmieniających się stereotypach. Pozostawanie przy wartościach w ciągu całego jednostkowego życia wymaga maksymalnego natężenia wszystkich zasobów etyczno-intelektualnych, natomiast trwanie przy stereotypach wymaga jedynie czysto zwierzęcego sprytu przetrwania, czyli umiejętności obracania się we właściwym kierunku. Takie koczownicze życie całkowicie niweluje indywidualną odpowiedzialność, gdyż ta może uskuteczniać się jedynie w procesie ciągłej refleksji nad swoim życiem i otaczającym światem. Należy zwrócić uwagę na fakt, że język potoczny doskonale oddaje tę dramatyczną przemianę sposobu bycia. Zwroty: jestem ciągle zagoniony, na nic nie mam czasu, nie mogę się skupić itp., są trafne i tak myślący człowiek już wie, że jest poddany tej przemianie. Taki zagoniony człowiek jest już otwarty na poddaństwo intelektualne, czyli kierowanie nim przez zestawy stereotypów wytwarzane przez media pozostające pod kontrolą oligarchii.

Olbrzymia większość ludzi nie ma żadnej własnej opinii, a zatem trzeba im ją wtłoczyć z zewnątrz, tak samo jak wtłacza się smar w łożyska maszyny. (Ortega y Gasset, Bunt mas i inne pisma filozoficzne)

Stereotyp to sposób rozumienia rzeczywistości bezwolnie i nieświadomie przyjęty przez człowieka. Człowiek odnosi się do niego, traktuje jako swoje centrum – wszystkie treści psychiczne, plany, marzenia, zamierzenia kieruje ku stereotypowi. Patrząc od strony duchowości, stereotyp to fiksacja treści psychicznych – rodzaj obłędu intencjonalnego. Zazwyczaj człowiek obiera sobie kilka stereotypów jako swoich władców i posuwa się za nimi, raz według jednego, innym razem według innego.

Przykładowy zestaw stereotypów:

  1. “Żyjemy w wyjątkowych czasach” (“król” stereotypów); jest to oczywiście kompletna bzdura. Gdyby w czasach Aleksandra Macedońskiego zainstalowano w domach telewizję, Grecy byliby wstrząśnięci, jak wiele różnych wydarzeń dzieje się w ich epoce. Stereotyp ten jest ściśle związany z kolejnym:
  2. “Teraz dokonuje się na naszych oczach największa w dziejach świata rewolucja naukowo-techniczna, która całkowicie zmieni losy świata i człowieka. Celem rewolucji naukowo-technicznej jest całkowita przemiana świata, człowieka, przyrody, kultury etc., w której wyniku pojawi się zupełnie nowa postać człowieka homo planetarius, człowieka globalnego.”
  3. “Należy uczestniczyć w odbieraniu treści medialnych, aby tej dziejowej wyjątkowości doświadczać.”
  4. “Trzeba kupować, inwestować, brać kredyty.”
  5. “Życie kontemplatywne nie jest życiem – jest wegetacją.”
  6.  “Demokracja partyjna jest najlepszą formą ustroju państwa.”
  7. “Człowiek naenergetyzowany, naładowany, który na “nic” nie ma czasu, emanujący podnieceniem biznesowym – to wzór człowieka – musisz takim być.”
  8. “Jeśli już coś przeżywać, to na maxa!”

Ortega y Gasset stworzył kategorię człowieka masowego (mass-men), dzięki której doskonale można było opisać sytuację społeczno-polityczną w hitlerowskich Niemczech. Jednak ta kategoria nadaje się także do opisu współczesności. Czym charakteryzuje się mass-men? Jest to istota pozbawiona swojej własnej opinii o aktualnych i przeszłych wydarzeniach, emanująca przeciętnością zainteresowań, wtopiona w bezosobowy tłum i czyniąca dokładnie to samo, co czynią masy. Należy wyraźnie podkreślić, że człowiek masowy to sposób istnienia, rodzaj bardzo groźnej i podstępnie atakującej choroby, która może ogarnąć każdego człowieka, bez względu na wykształcenie i status majątkowy.

A zatem jeśli większość ludzi wybiera się do hipermarketów, to człowiek masowy uczyni to z pewnością. Jeśli większość ludzi kupuje aktualnie reklamowane książki, taki człowiek uczyni to samo. Jeśli większość znajomych kupuje kolorowe tygodniki, mass-men nie omieszka zakupić w kiosku najświeższego numeru. To samo dotyczy preferencji wyborczych dokonywanych na podstawie najgłośniejszej propagandy i wielkości plakatów. Przykłady można by mnożyć.

Taki amorficzny żabi skrzek, socjomasa, przelewająca się autostradowymi arteriami po całym kontynencie w narkotycznym upojeniu światem bez granic, dopiero stanie się wartościową pożywką dla nowych władców zjednoczonej Europy.

Waldemar Bożeński
al. Grunwaldzka 234/2
80-266 Gdańsk
tel. 502-765-245

e-mail: andromeda@pologne.com

Autor (ur. 1959 r.) jest historykiem filozofii, eseistą, wydawcą, autorem książki Pęknięty witraż – człowiek w pułapce globalizmu. Więcej informacji o książce na stronie www.pologne.com/andromeda. Jej cena wynosi 20 zł. Także książkę José Bové, François Dufour, Świat nie jest towarem, wyd. Andromeda, Gdańsk 2002 (25 zł) można nabyć pisząc na powyższy adres mailowy. Powyższy esej (cz. 1 – 5) powstał w okresie marzec – maj 2004 r. cd. w następnym numerze.
Waldemar Bożeński