Wydawnictwo Zielone Brygady - dobre z natury

UWAGA!!! WYDAWNICTWO ZAWIESIŁO SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W 2008 ROKU. NIE REALIZUJEMY JUŻ ŻADNYCH ZAMÓWIEŃ.

GMO W PRAKTYCE

Na początku lat 90. XX w. na rynek trafiły pierwsze genetycznie zmodyfikowane organizmy (GMO). Jednak dopiero w połowie dekady uprawy roślin genetycznie zmodyfikowanych pokryły wielkie obszary Ziemi. W r. 1996 w USA doszło do pierwszego wysiewu roślin genetycznie zmodyfikowanych na wielką skalę (2,3 mln ha) na terenie prawie wszystkich stanów. Do 1999 r. areał ten zwiększył się do 41,4 mln ha. Ponad 90% całkowitego obszaru uprawnego GMO koncentrowało się w zaledwie trzech krajach: USA (około 70%), Argentynie (około 14%) i Kanadzie (około 9%). Jednak entuzjazm, jaki przejawiali niektórzy wielcy eksporterzy płodów rolnych, nie udzielił się innym krajom. W 1998 r. wstrzymano w Unii Europejskiej wydawanie zezwoleń na wprowadzanie na rynek genetycznie zmodyfikowanych roślin uprawnych.

Zbadanie zanieczyszczenia przez GMO upraw i żywności ukazuje, jak doszło do jego światowego rozprzestrzenienia się . Przenoszenie niepożądanych cech na organizmy, które nie są celem modyfikacji i w efekcie skażenie GMO stało się koniem trojańskim firm biotechnologicznych. Odpowiednie przepisy miały zagwarantować, że GMO nie stanie się zagrożeniem dla środowiska i zdrowia ludzi. Firmy biotechnologiczne miały dostosować się do tych przepisów. Ciała wykonawcze miały kontrolować i nadzorować uwalnianie GMO, pilnując, by wszystko działo się zgodnie z przepisami. Jednak rzeczywistość ukazuje zupełnie inny obraz.

Skandal StarLink, najgłośniejszy przypadek skażenia produktów przez GMO, które nie były dopuszczone do spożycia przez ludzi, jest tylko jednym z przykładów jakie stwarza takie zanieczyszczenie. Stany Zjednoczone, największy zwolennik biotechnologii na świecie i dysponujący w tej dziedzinie największym potencjałem, nie były w stanie kontrolować upraw GMO na swoim własnym terenie, a mimo to nadal agresywnie prowadzą ich globalną promocję. Co się dzieje w takim razie w krajach rozwijających się, gdzie przepisy regulujące sprawy GMO nie istnieją lub są niewystarczające i gdzie nie ma środków umożliwiających kontrolę i monitorowanie przepływu GMO?

STARLINK

StarLink jest odporną na szkodniki, genetycznie zmodyfikowaną odmianą żółtej kukurydzy, w której komórkach wytwarzana jest toksyna Bt. Rząd federalny USA zezwolił na wykorzystanie StarLinku jako paszy dla zwierząt, nie dopuścił jej jednak do konsumpcji, ponieważ przejawiała „pewne cechy znanych alergenów”. Powodem była obecność w StarLinku białka o nazwie Cry9C, które, jak ostrzegały władze USA, może wywoływać u niektórych osób reakcje alergiczne.

Kukurydza StarLink, należąca do giganta biotechnologii Aventis, została wykryta w sierpniu 2000 w produkowanych przez Kraft Foods chrupkach taco z barów Taco Bell, po testach laboratoryjnych zleconych przez organizację Friends of the Earth US w ramach koalicji GE Food Alert. 22.9.2000 firma Kraft Foods ogłosiła, że dobrowolnie wycofuje z rynku wszystkie swoje taco po tym, jak potwierdzono powszechną obecność StarLink w surowcu. Ostatecznie wycofano z rynku ok. 300 produktów. Także we wrześniu Aventis wstrzymał sprzedaż nasion zawierających Cry9C, a 9.10.2000amerykański Departament Rolnictwa zarządził wycofanie ziarna pochodzącego z 350 000 akrów (ok. 141 645 hektarów) obsianych StarLinkiem.

Ogrom i powaga skażenia StarLinkiem były porażające. Chociaż była to jedyna odmiana kukurydzy Bt nie dopuszczona do spożycia przez ludzi, pojawiła się w ludzkim łańcuchu pokarmowym. StarLink stał się najczęściej cytowanym przypadkiem zanieczyszczenia żywności GMO nie przeznaczonym do spożycia przez ludzi w jakimkolwiek kraju świata. Ta poważna porażka USA w zakresie przestrzegania przepisów przekształciła się w międzynarodowy skandal łącznie z reperkusjami w takich krajach jak Japonia i Korea Południowa. W USA pojawiają się wciąż nowe konsekwencje tego faktu; w lipcu 2001 władze ogłosiły, że nie ma podstaw, żeby uznać StarLink za bezpieczny w konsumpcji w jakimkolwiek procencie i nie przyznały firmie Aventis progu dopuszczalności, którego się domagała.

Prawie jedna dziesiąta ze 110 000 testów wykonanych przez inspektorów federalnych w USA między listopadem 2000 a kwietniem 2001 wykazała obecność StarLinku. Roślinę tę uprawiano na 0,4% amerykańskiego areału kukurydzy, ale skażone terytorium było o wiele większe. Stało się tak z powodu przenoszenia pyłku na pola innych odmian i mieszania się ziarna w trakcie transportu.

Co dziwniejsze, skażenie miało dotyczyć tylko nasion odmiany StarLink. Jednak w listopadzie 2000 cechy kukurydzy StarLink odkryto w nasionach odmiany produkowanej przez firmę Garst Seed z Iowa, które nie miały prawa zawierać białka Cry9C. Później informowano, że białko to znaleziono w nasionach 80 innych odmian żółtej kukurydzy.

Aventis Crop Science nie wie, w jaki sposób Cry9C pojawiło się w odmianie innej niż StarLink.

Oświadczenie prasowe Aventis,
21.11.2000
Jeszcze bardziej zaskakujące jest to, że skażenie nie ograniczyło się do kukurydzy żółtej. 4.7.2001 po raz pierwszy wykryto je w produkcie z kukurydzy białej. Było to szokiem dla wielu producentów, którzy po skandalu z kukurydzą StarLink przestawili się na stosowanie kukurydzy białej sądząc, że w ten sposób wyeliminują ryzyko nieumyślnego zanieczyszczenia swoich produktów. Gazeta „Washington Post” napisała: „Odkrycie [skażenia białej kukurydzy] świadczy o trudnościach przemysłu żywnościowego w segregacji ziarna tradycyjnego i modyfikowanego. Biała kukurydza jest uprawiana i rozprowadzana oddzielnie od kukurydzy żółtej, a obserwatorzy twierdzili, że nie istnieją jej wersje genetycznie zmodyfikowane...”

Wykrycie białka Cry9C w innej odmianie kukurydzy nasuwa pytanie, czy firmy biotechnologiczne produkują i rozprowadzają swoje produkty z należytą ostrożnością?

„The Washington Post”, 22.11.2000

Firma Aventis stwierdziła, że potrzeba czterech lat na usunięcie kukurydzy StarLink z systemu produkcji żywności. Biorąc pod uwagę wielkość skażenia i trudności w jego usunięciu, „rozwiązaniem”, które zaproponowała firma było dopuszczenie progu tolerancji obecności StarLinku w żywności i paszy. To by doprowadziło do wstecznej legalizacji kukurydzy StarLink jako żywności przeznaczonej dla ludzi i zalegalizowało skażenie genetyczne.

Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska wezwała Radę Naukową do rozpatrzenia podania Aventis ws. dopuszczenia kukurydzy StarLink do spożycia. Panel naukowców, który zebrał się w połowie lipca 2001 stwierdził, że nie ma dostatecznych danych, by powiedzieć z całą pewnością, że istnieje poziom zawartości StarLinku bezpieczny do spożycia. Członkowie panelu szczególnie podkreślili potrzebę przeprowadzenia dokładniejszych badań wśród osób, które po spożyciu produktów kukurydzianych doświadczyły poważnych, grożących życiu reakcji alergicznych.

Agencja nie miała innego wyjścia, jak odrzucić podanie Aventis. Niektórzy ze światowych ekspertów ds. alergii i bezpieczeństwa żywności powiedzieli nam, że nie ma dostatecznych danych by stwierdzić z całą pewnością, że istnieje poziom zawartości StarLinku bezpieczny do spożycia przez ludzi.

Stephen Johnson
Agencja Ochrony Środowiska
Biuro ds. Ochrony, Pestycydów
i Substancji Toksycznych
„The Washington Post”
28.7.2001

Skutki skażenia kukurydzą StarLink nie ograniczają się tylko do terenu USA. W październiku 2000 kukurydza StarLink została także wykryta w transportach amerykańskich do Japonii. W listopadzie 2000 podobnego odkrycia dokonano w Korei Południowej. Oba te kraje są czołowymi importerami amerykańskiej kukurydzy. Podobnie jak miało to miejsce w USA, skażenie zostało stwierdzone nie przez firmę biotechnologiczną lub organ rządowy, ale przez grupę konsumencką. W obu krajach kukurydza StarLink nie była dopuszczona do spożycia, chociaż w Korei Południowej jest dozwolona jako pasza dla zwierząt. Mimo kontroli, którą zorganizowały władze USA, by zagwarantować, że w transportach kukurydzy do Japonii nie znalazły się nawet najmniejsze ilości StarLinku, w styczniu 2001 japoński minister zdrowia, pracy i spraw socjalnych ogłosił wykrycie w transportach ziarna tej odmiany. Wcześniej USA donosiły, że transporty są czyste.

Korea Południowa miała podobne kłopoty. W styczniu koreański Urząd ds. Żywności i Leków wykrył ślady StarLinku w 55 tonowym transporcie amerykańskiej kukurydzy spożywczej. Kukurydza ta miała certyfikat gwarantujący, że jest wolna od StarLinku. Transport poddano kwarantannie. Już w listopadzie 2000 Korea wycofała ze sprzedaży 14,528 ton chrupek tortilla zanieczyszczonych kukurydzą StarLink.

Statystyki wykazują, że StarLink wykryto w ziarnie sprzedawanym przez dwóch największych światowych importerów kukurydzy. Czy inni importerzy amerykańskiego ziarna sprawdzają, czy nie jest ono przemieszane z ziarnem kukurydzy StarLink? Czy we wszystkich krajach importujących kukurydzę ze Stanów Zjednoczonych funkcjonują mechanizmy kontroli?

Jednak kukurydza StarLink nie była jedynym GMO nielegalnie wprowadzonym do środowiska i ludzkiego łańcucha pokarmowego. Na całym świecie odnotowano liczne przypadki innych skażeń. 21.6.2001 Calbee Foods Co Ltd z Japonii dobrowolnie wycofało ze sklepów niektóre ze swoich snacków po tym, jak wykryto w nich ślady nielegalnej, genetycznie zmodyfikowanej odmiany ziemniaka NewLeaf Plus. Ten sam rodzaj ziemniaka trafił do produkcji chipsów „Pringle”, wytwarzanych przez Procter and Gamble, który musiał wycofać z japońskiego rynku 800 000 paczek swojego produktu. NewLeaf Plus stworzono w firmie Monsanto i nie jest on zatwierdzony w Japonii.

Testy przeprowadzone przez Friends of the Earth w Danii i Wielkiej Brytanii ujawniły inne przypadki obecności w produktach kukurydzy GM nie dopuszczonej do spożycia przez ludzi. Chipsy Kim Zapatas kupione w Danii zawierały surowiec z odmiany GA 21 produkcji Monsanto, która nie ma zezwolenia w Unii Europejskiej. Po tym odkryciu natychmiast wycofano je z rynku. W Wielkiej Brytanii z tego samego powodu wycofano ze sprzedaży chrupki Phileas Fogg, obecne w sieciach supermarketów Safeway i Asda. Jest to tylko kilka z wielu przypadków skażenia nielegalnymi odmianami GMO w Europie.

ŻYWNOŚĆ GMO W DARACH POMOCY CHARYTATYWNEJ DLA TRZECIEGO ŚWIATA
Niezależne organizacje na półkuli południowej protestowały także przeciwko obecności GMO w pomocy żywnościowej. Na początku r. 2001 grupy ekologiczne i konsumenckie w Boliwii, Kolumbii i Ekwadorze odkryły składniki GMO w transportach żywności pochodzącej z USA i rozprowadzanej w ramach programów pomocy. Badania próbek przesłanych do USA wykazały, że soja i kukurydza zawierają wysoką – czasem aż 90% – zawartość GMO. W Boliwii większość pomocy żywnościowej pochodzi z amerykańskiego programu PL-480. Próbki soi, kukurydzy i pszenicy w mieszankach przesłanych przez Amerykańską Agencję ds. Międzynarodowego Rozwoju (USAID) zostały zebrane przez boliwijską NGO Forum Rozwoju i Środowiska (FOBOMADE) i zawierały około 10% GMO. Stało się tak, mimo że Boliwia od września 2000 zawiesiła wszelkie próby polowe roślin GM. Dekret rządowy ze stycznia 2001 zabrania ponadto importu wszelkich produktów pochodzących z upraw GMO!

Społeczny Instytut Ekologiczny, 17.12.2001