Wydawnictwo Zielone Brygady - dobre z natury

UWAGA!!! WYDAWNICTWO ZAWIESIŁO SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W 2008 ROKU. NIE REALIZUJEMY JUŻ ŻADNYCH ZAMÓWIEŃ.

KFC pod presją porzuca plany działalności w Tybecie

KFC POD PRESJĄ PORZUCA PLANY DZIAŁALNOŚCI W TYBECIE

Po sprzeciwie ze strony Jego Świątobliwości Dalaj Lamy i Grup Wsparcia Tybetu, KFC – gigant w branży fast food – odwołał plany otwarcia swojej pierwszej placówki w Tybecie. Plan, ogłoszony w styczniu 2004, wielu uważało za kolejną w serii niezliczonych prób chińskiego rządu osłabienia tradycyjnej tybetańskiej kultury.

W odpowiedzi na list od Studentów na rzecz Wolnego Tybetu, w marcu KFC jasno dał wyraz swoim planom ekspansji. Jednak, po rozgłosie jaki przyniosła prośba Jego Świątobliwości, by KFC nie wkraczał do Tybetu, firma oświadczyła 25 czerwca, iż nie wejdzie do Tybetu gdyż obecnie nie ma uzasadnienia ekonomicznego dla prowadzenia tam interesów.

3.8.2004
Źródło: http://www.studentsforafreetibet.org


Szanowny Panie Novak,

Piszę do Pana na prośbę moich przyjaciół z organizacji PETA (Ludzie na rzecz Etycznego Traktowania Zwierząt) zwracając się z prośbą o rezygnację KFC (Kentucky Fried Chicken) z otwarcia własnych restauracji w Tybecie, ponieważ reprezentowane przez Pana korporację wsparcie dla okrucieństwa i masowych rzezi gwałci wartości narodu tybetańskiego.

Od wielu lat jestem szczególnie zatroskany cierpieniami kur i kurcząt – to właśnie śmierć jednego z tych ptaków ostatecznie wzmocniło moją decyzję by zostać wegetarianinem w roku 1965. Mieszkałem wówczas w Domu Rządowym na południu Indii, z mojego okna miałem widok na kuchnię. Tybetańczycy z reguły nie są wegetarianami, ponieważ w Tybecie często brakuje warzyw a mięso stanowi większość diety Tybetańczyków. Mimo to uznano, że jest bardziej etyczne jedzenie mięsa większych zwierząt takich jak jaki, ponieważ zamiast wielu małych – zabija się jedno duże. Z tego powodu mamy tam ograniczoną konsumpcję ryb czy kur, w rzeczywistości tradycyjnie traktowaliśmy kury jako źródło jajek a nie źródło mięsa i nawet jajka są rzadko zjadane z powodu poglądu, iż powodują one osłabiania pamięci i umysłu. Zjadanie kur zaczęło się dopiero wraz z przybyciem Chińczyków.

Obecnie, gdy widzę sznur wiszących głową w dół ptaków w sklepach mięsnych – to sprawia mi to ból. Oceniam jako niedopuszczalne by przemoc była podstawą niektórych naszych nawyków żywieniowych. Gdy podróżuję przez Indie, w których mieszkam, w małych miasteczkach widzę tysiące kurcząt w klatkach przed restauracjami oczekującymi na zabicie. Jest to dla mnie bardzo zasmucający widok, ponieważ w upale nie mają cienia, w chłodne dni nie mogą się one schronić przed wiatrem. Te biedne ptaki są traktowane tak jakby były jedynie warzywami. W Tybecie kupowanie zwierząt od rzeźnika by ocalić im życie to tradycyjna praktyka. Wielu Tybetańczyków kontynuuje ją nawet na wygnaniu, tam gdzie to tylko możliwe. Dlatego jest rzeczą zupełnie oczywistą, iż wspieram tych, którzy obecnie protestują przeciwko wprowadzaniu praktyk przemysłu żywnościowego do Tybetu, które zwielokrotnią cierpienia wielkiej ilości kur i kurcząt.

Z poważaniem,

Dalaj Lama
22.6.2004
tłumaczenie: Marek Kryda

Źródło: http://www.peta.org
Dalaj Lama