Wydawnictwo Zielone Brygady - dobre z natury

UWAGA!!! WYDAWNICTWO ZAWIESIŁO SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W 2008 ROKU. NIE REALIZUJEMY JUŻ ŻADNYCH ZAMÓWIEŃ.

KOMPAS DONIKĄD

KOMPAS DONIKĄD
Z wielkim zainteresowaniem zacząłem czytać raport Instytutu na rzecz Ekorozwoju pt. „KOMPAS RIO + 10 czyli społeczna ocena realizacji dokumentów przyjętych na konferencji ONZ ‘Środowisko i rozwój’ w czerwcu 1992 w Rio de Janeiro” podpisany przez jego prezesa Andrzeja Kassenberga, sądząc, że znajdę w nim myśli, które wesprą mój nieustający optymizm dotyczący budzącej się świadomości Polaków.

Niestety, zamiast wyjaśnień, znalazłem zaciemnienia obrazu, a cały dokument jest przykładem irracjonalizmu społecznego, tym groźniejszego w skutkach, że sygnowanego przez osoby rzekomo kompetentne ws. ekologii. Lektura tekstu, którego treść jest stawianiem na głowie tez pierwszego Szczytu Ziemi w Rio to jak wchodzenie na górę po osypującym się zboczu – duża strata energii i zmęczenie jałowością wysiłku. Cały tekst jest typową nowomową, znaną z epok wcześniejszych i właściwie nie wiadomo, po co takie dzieła powstają, prócz uzasadnienia dotacji dla jego twórców.
Podstawowym postulatem konferencji w Rio były działania na rzecz zrównoważonego rozwoju, zagrożonego nasilającą się tendencją eksploatowania zasobów surowcowych i ludzkich naszej planety. Głównym źródłem tego zagrożenia jest upowszechniony w środowiskach polityki i biznesu pogląd, że podstawową miarą rozwoju jest wzrost gospodarczy, mierzony wielkością dochodu narodowego.
Przyjęcie takiego kryterium prowadzi nieuchronnie ku dalszej dewastacji planety. Jego konsekwencją jest nasilające się rozwarstwienie dochodów, wzrost niepokojów społecznych i rosnące prawdopodobieństwa wybuchu konfliktów zbrojnych. W ciągu ubiegłych dziesięciu lat mieliśmy okazję przekonać się, że opinia ta jest w pełni uzasadniona.
Tymczasem raport KOMPAS RIO + 10 idzie całkowicie pod prąd tym oczywistym dla ekologów konstatacjom, a jego główną tezą pozostaje opinia, lansowana także przez polskie kręgi biznesu, że receptą na kryzys jest wzrost gospodarczy.
O tym, że nie jest to prawdą piszą autorzy głośnych w świecie książek: współtwórca Euro, prof. Bernard Lietaer w wydanej w zeszłym roku The Future of Money, Richard Douthwaite w The Growth Illusion, David Korten w Post Corporate World i wielu, wielu innych. Czyżby autorzy raportu nie znali tych podstawowych prac?
Temat sprzeczności między zrównoważonym rozwojem a wzrostem gospodarczym został też przeanalizowany w pracach polskich uczonych, z prof. Zygmuntem Baumanem i prof. Henrykiem Skolimowskim na czele. Konkluzje tego rodzaju można także wywieść z prac Klubu Twórców Ekorozwoju, któremu przewodniczy prof. Lesław Michnowski.
Są zatem środowiska związane z ruchem korporacyjnym, dla których priorytetem jest wzrost gospodarczy i są środowiska związane z ruchem ekologicznym, dla których priorytetem jest zrównoważony rozwój.
We wnioskach raportu Instytutu na rzecz Ekorozwoju czytamy: „Nie da się rozwiązać aktualnych problemów społecznych i ekologicznych Polski... bez wysokiego tempa wzrostu gospodarczego”. Czy żyjemy na dwóch różnych planetach?

Krzysztof Lewandowski
Krzysztof Lewandowski