Wydawnictwo Zielone Brygady - dobre z natury

UWAGA!!! WYDAWNICTWO ZAWIESIŁO SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W 2008 ROKU. NIE REALIZUJEMY JUŻ ŻADNYCH ZAMÓWIEŃ.

Matriarchat na południu Meksyku

W JUCHITANIE KWITNIE ŻEŃSKA EKONOMIA

MATRIARCHAT NA POŁUDNIU MEKSYKU

Z panią Benholdt-Thomsen dla gazety "Bankspiegel" rozmawia Dorothea Walter

Przypadek sprawił, że profesor etnologii dr Veronika Bennholdt-Thomsen znalazła się w Juchitanie, w mieście na południu Meksyku zamieszkałym przez 1000, 000 mieszkańców. Była zafascynowana kobietami, które decydują o życiu tego miasta – i to właśnie tutaj, w kraju “macho”. Napisała już dwie książki o tychże kobietach.

Dorothea Walter:
Jak natknęła się pani na Juchitan i co spowodowało, że napisała pani książki o tymże mieście?

Bennhotdt-Thomsen: Studiowałam kiedyś w Meksyku. Lata później odwiedziłam znów ten kraj. Pewnego dnia zepsuło się moje auto w pobliżu Juchitanu. Wówczas poznałam to miasto i byłam z dnia na dzień bardziej oczarowana tym, co tam zobaczyłam i doznałam. Kobiety tamtejsze cechuje urocza “obfitość” w sposobie zachowania, np. gdy idą drogą, to nie schodzą na bok, lecz idą na wprost. Są bezgranicznie otwarte, serdeczne i ciekawe. Od razu zostałam zaproszona na ważną uroczystość.

DW: Jak duże znaczenie mają tamtejsze uroczystości?

BT: Obchodzenie świąt to dla Juchitan potrzeba życiowa. Utrzymują one w ruchu lokalną gospodarkę i poczucie wspólnoty. W urzędzie gminy zarejestrowanych jest 600 świąt w ciągu roku, z tego 83 w maju, na których spotyka się ponad 60, 000 ludzi. Uroczystości te są też społecznym obowiązkiem. Dają sposobność do dzielenia się tym, co kto ma. Ponieważ szczodrość, hojność zapewnia społeczne uznanie, przeciwieństwo tego jest przyjmowane z dezaprobatą. 

DW: Jak doszło do takiego modelu życia, który jest przecież przeciwieństwem panującego wokoło myślenia konkurencyjnego?

BT: Myślę, że polega to na tym, iż w tym społeczeństwie kobiety i archetyp Matki znajdują się w punkcie centralnym, czyli dawanie i chronienie życia jest motywem przewodnim. To kobiety tworzą układy społeczne i ekonomiczne, mają często dzieci z różnymi ojcami, które wspólnie żyją w domu matki. Mężczyźni uprawiają pola, są rzemieślnikami, muzykami, pracują “pod kobiety” a one z kolei zajmują się handlem. Jest to społeczeństwo oparte na matriarchacie – nie zataja się tu, nie wypiera pochodzenia od Matki i nie neguje uzależnienia życia od przyrody.

DW: Na jakich kryteriach opiera się ten ustrój gospodarczy?

BT: Najważniejszą instytucją jest bazar. Ogromny budynek, wokół którego wszystkie ulice zastawione są straganami i wszędzie kobiety, kobiety. Ta ekonomia bazuje na regionalnej cyrkulacji towarów i usług. Wysoko cenione są produkty tego regionu. Produkuje się to, co bezpośrednio potrzebne jest do “dobrego życia”, przede wszystkim żywność i ubrania. Na bazarze dochodzi też do niezliczonej ilości spotkań, uzgodnień, transakcji, które dla społecznego życia są bardzo ważne. Wszystko opiera się na zasadach wzajemności, obopólności. I tutaj także święta odgrywają dużą rolę: wymiana towaru, wymiana podarków, oferowanie pomocy, , kumostwo, wszystko to odbywa podczas uroczystych spotkań. Ciągle się coś wymienia. Na konto “obopólności” płyną też niematerialne dobra i cena ich uzależniona jest od społecznych powiązań.

DW: Jaką rolę odgrywa pieniądz?

BT: Abstrakcyjna wartość pieniądza nie przyjęła się tutaj. Ci ludzie w Juchitanie pracują nie po to, by zarabiać, pieniądze, tylko żeby wypełniać swoje potrzeby. Ważne jest jak przebiega sam akt wymiany, jak kobiety w sposób konkretny i dla wszystkich zadowalający się umówią, ugodzą. Dlatego jedyny supermarket w Juchitanie nie mógł przetrwać. Z regałem nie można przecież poplotkować ani zaprosić go na następną uroczystość.

DW: Czy taka struktura ma szansę bytu tylko w ustronnej prowincji?

BT: Juchitan nie jest prowincją, usytuowany jest właśnie w centrum Ameryki, przy trasie łączącej północ i południe, a więc pośrodku zglobalizowanego rynku. Ci ludzie zachowali swój niezwykły styl życia, ponieważ funkcjonuje ich regionalna gospodarka. Stwierdzono, że przeciętne zaopatrzenie w żywność dzieci poniżej 15 roku życia jest w Juchitanie lepsze niż w USA. Dzieje się tak dzięki kobietom, które trzymają w swych rękach nitki przewodnie gospodarki, kultury, etyki, moralności jako upostaciowania umiłowanej Matki. To jest bardzo interesujące, ponieważ wokoło panują polityczne struktury władzy patriarchalnej, które eksploatują na umór rezerwy surowcowe i niszczą Matkę Ziemię.

Rozmowę prowadziła Dorothea Walter.
Artykuł z: “Bankspiegel”, 3/2001, zeszyt 179
GLS Gemeinschaftsbank e. G
Postfach 100829 in
44708 Bochum
tel. 0234 57970

tłum. Grażyna Kobielus
34-122 Wieprz 1071
tel. 0-33/872 96 22
kom. 0-502 523 692

tłumaczka, wraz z mężem Pawłem Kobielusem prowadzi gospodarstwo ekologiczne w Wieprzu koło Andrychowa, oboje są zainteresowani inicjatywami lokalnymi.
“Bankspiegel”