Wydawnictwo Zielone Brygady - dobre z natury

UWAGA!!! WYDAWNICTWO ZAWIESIŁO SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W 2008 ROKU. NIE REALIZUJEMY JUŻ ŻADNYCH ZAMÓWIEŃ.

NA RATUNEK DLA WIEPRZA

NA RATUNEK DLA WIEPRZA

Największa i najbardziej cenna rzeka Lubelszczyzny jest zagrożona. Znów do boju z wartościami ochrony dzikiej przyrody staje mamona i ludzka krótkowzroczność. Znów kolejne ekipy “pomysłowych” technokratów planują jak tu zarobić na ograbieniu nas wszystkich z tego co bezcenne.
Zdawało by się, że Polska “wchodząc do Europy” będzie za wszelką cenę bronić swego niezniszczonego, przyrodniczego dziedzictwa, by mieć się czym pochwalić wśród stechnicyzowanych narodów Europy Zachodniej, które mogą tylko pomarzyć np. właśnie o dzikich, nieuregulowanych rzekach.
Niestety rzeczywistość okazuje się mniej korzystna dla dzikich rzek
W lutym ubiegłego roku rozpoczęto prace udrożnieniowe na górnym Wieprzu: wszystkie powalone drzewa leżące w rzece są usuwane, wycinane są drzewa pochylone nad korytem rzeki, jak również kępy wrastających w koryto krzewów. Melioranci utrzymują, że jest to korzystne dla lepszego przepływu wody i będzie zapobiegać powodziom. Innego zdania są jednak naukowcy-przyrodnicy, którzy w leżących w wodzie drzewach widzą bardzo ważny element rzecznego ekosystemu, wpływający na bioróżnorodność i np. większe bogactwo gatunków ryb. Zauważają również, że udrażnianie koryta Wieprza w żaden sposób nie zapobiegnie okresowym podtopieniom nadwieprzańskich łąk, a szybszy przepływ wody korytem może spowodować wyższą falę wezbraniową na Wiśle, która otrzyma więcej wody w krótszym czasie. Usuwanie drzew z dna Wieprza (okolice Milejowa i Trawnik) i wycinanie przybrzeżnych drzew, to – mimo swej destrukcyjnej roli – przysłowiowe “małe piwo” wobec tego co przewiduje tzw. koncepcja programowo-przestrzenna zagospodarowania zlewni rzeki Tyśmienicy. Wg planów tego dokumentu cały odcinek dolnego Wieprza – 69 km – od Kocka aż do Dęblina, gdzie rzeka wpada do Wisły, ma być totalnie zniszczony. Planuje się bagrowanie koryta – czyli odmulenie go na głębokości ok. 1 m. Przez cały dolny Wieprz ma przetoczyć się ciężki sprzęt, który zniszczy unikalną przyrodę. Silnie toksyczny muł z dna Wieprza, zanieczyszczony chemicznymi i innymi ściekami z czasów natężonej eksploatacji rzeki jest do tej pory nieszkodliwy, jednak z chwilą “ruszenia” go wszystkie zawarte w nim toksyny przedostaną się natychmiast do środowiska. Muł wydobyty z dna Wieprza (1,9 mln m3) ma być składowany w unikalnej przyrodniczo dolinie Wieprza lub w jej pobliżu. Kto wie czy nie będą nim zasypywane nadwieprzańskie starorzecza. Mówi się dużo o tym, że udrożnienie rzeki jest zbawienne dla rolnictwa, a wymieniony wcześniej dokument “koncepcji” przedstawia plany świetlanej przyszłości rozwoju rolnictwa ekologicznego na uregulowanym uprzednio terenie. Mówi się, że to na prośbę rolników i ludzi mieszkających na terenach zagrożonych podtapianiem i powodziami, inżynierowie od regulacji przystępują do roboty. Prawda jest jednak taka, że podtapiane okresowo nadwieprzańskie łąki (np. te niezwykle ciekawe w pobliżu wsi Jeziorzany) stanowią tak cenny przyrodniczo ewenement, że zgłoszono ich kandydaturę jako teren zasługujący na miano ostoi “NATURA 2000” i to zarówno w “kategorii ptasiej”, jak i “siedliskowej”, i tutaj powinno się upatrywać szansę na rozwój regionu, tu powinno się szukać możliwości promocji i prestiżu nadwieprzańskich gmin. Rolnicy powinni być zachęcani do tego, by tereny te zostały nietknięte, a w przyszłości jako ostoje “NATURA 2000” – będą stanowiły źródło dodatkowych dochodów dla rolników (wypłaty ze specjalnych funduszy dla właścicieli gruntów wchodzących w skład ostoi “NATURA 2000”). Plany regulacji Wieprza, jak i to co do tej pory działo się na Wieprzu, wywołały gorący protest środowisk naukowych związanych z UMCS-em w Lublinie. Hydrolodzy, ornitolodzy, botanicy, wystąpili z protestem do władz wojewódzkich twierdząc, że regulacja Wieprza, bagrowanie jego koryta i zasypywanie mułem doliny byłoby zabójstwem tak dla rzeki, jak i całego ekosystemu z nią związanego. Domagają się oni natychmiastowego odstąpienia od tych drakońskich koncepcji, a dr Stanisław Chmiel z zakładu hydrografii UMCS przedstawił alternatywną koncepcję ochrony przeciwpowodziowej. Twierdzi on, że tylko w trzech miejscach na Wieprzu (okolice Krasnegostawu, Klarowa oraz pomiędzy Zakalewem, a Blizocinem) występuje prawdziwe zagrożenie powodzią i tylko tam właśnie należałoby podjąć zdecydowane działania zapobiegające podtopieniom – budowa wałów przeciwpowodziowych. Naukowiec uważa, że regulowanie całego koryta, odmulanie jego dna, jest nie dość, że niszczeniem przyrody, to również marnotrawstwem finansów, wysypywaniem pieniędzy w błoto. Mówi wyraźnie, że rzeka to złożony ekosystem, a najlepiej przed powodziami broni właśnie naturalna retencja. Złożony system doliny, zakola, meandry, starorzecza wzbogacają rzekę. Leżące drzewa jak i przybrzeżne zadrzewienia, a w szczególności okresowe zalewanie łąki, gdzie woda ma możliwość rozlać się – stanowi o możliwościach samoregulacji naturalnej rzeki. Jeżeli chodzi o zalewanie domostw położonych w dolinach to trzeba pamiętać, że człowiek zakładając je w takim miejscu powinien być świadomy zagrożenia jakie to ze sobą niesie. Ludzie budując budynki w latach suchych na terenach podtapianych, w latach mokrych zawsze będą zatapiani gdy Wieprz wyleje. Wg obliczeń hydrologów nawet gdyby pogłębić rzekę o 1 m, to i tak nie zatrzyma to fali podtopieniowej. Z drugiej strony nie wiadomo jeszcze jaki skutek miałoby to, biorąc pod uwagę szybszy przepływ wody w kierunku Wisły i czy właśnie tam nie wystąpiło by rzeczywiste zagrożenie powodzią. Wielokrotnie problem ten był poruszany i dyskutowany, zarówno przez naukowców, jak i przez ekologów, którzy widzą realne zagrożenie, nie w naturalnym życiu rzek (którym rzeczywiście mogą zdarzyć się pewne wybryki i niespodzianki – cóż życie na tym polega), ale właśnie w technokratycznych pomysłach pewnych grup ludzi starających się zarobić na wykonaniu niepotrzebnej, wyniszczającej roboty.
Zagorzałymi przeciwnikami regulacji Wieprza są także wędkarze z dr Andrzejem Trembaczowskim na czele. Twierdzą oni, że takie “udrażniania” będą straszliwym ciosem wymierzonym w środowisko ichtiofauny. Badania pokazały, że na terenach świeżo “udrożnionych” odłowiono kontrolnie kilkanaście ryb o łącznej masie ok. 1 kg, natomiast na odcinkach nieuregulowanych po 15 – 25 kg. Dane mówią same za siebie.
Wędkarze zebrali 1800 podpisów pod petycją domagającą się zaprzestania niszczenia Wieprza i przekazali je do wojewody wraz z listem otwartym. Tak więc ze wszystkich stron koncepcja jest atakowana i krytykowana. No i bardzo dobrze, pytanie tylko, czy racjonalnych argumentów naukowców i ekologów znów nie przyćmią czarne, “powodziowe” wizje mgr inż. Franciszka Ząbka – szefa lubelskiego RZGW.
Niebezpiecznym aspektem “Koncepcji programowo-przestrzenne zagospodarowania zlewni rzeki Tyśmienicy” jest promowanie na wielu stronach dokumentu stanowiska, iż przedsięwzięcie to jest czymś proekologicznym, pozytywnym, sprzyjającym rozwojowi fauny i flory, a na terenach wydartych rzecznym podtopieniom planuje się rozwój agroturystyki i ekologicznego rolnictwa. Jest to nieporozumienie, gdyż – oczywiście rolnictwo ekologiczne, jako sprzyjające zachowaniu bioróżnorodności trzeba popierać, lecz na terenach o tej randze wartości przyrodniczej, jedynym słusznym rozwiązaniem jest pozostawienie przyrodzie zupełnej swobody, a gospodarowanie tam powinno polegać (mam w tym momencie na uwadze połacie nadwieprzańskich łąk) na tradycyjnym wypasie bydła oraz koszeniu łąk przez rolników, właścicieli gruntów. Trzeba pamiętać, że sytuacja jest taka, że żywności nam nie brakuje (a na ekologiczną produkcję można i należy przeznaczać inne liczne obszary), natomiast powierzchnie cenne przyrodniczo ciągle niebezpiecznie się kurczą. Wymieniony wcześniej dokument “koncepcji” nie dość, że zakłada zniszczenie, “udrożnienie” dolnego Wieprza od ujścia Tyśmienicy, aż do Dęblina, to również przewiduje zrobienie tego samego na rzece Tyśmienicy wraz z jej dopływami. Tyśmienica ma być pogłębiana o 0,3 – 0,5 m na długości 76,26 km, natomiast cieki wodne w Dolinie Tyśmienicy na łącznej długości 569,7 km. Konsekwencje zniszczenia przyrody według naukowców będą bardzo podobne do tych jakie wystąpiłyby na Wieprzu w przypadku jego “udrożnienia.”
Zarówno dolina dolnego Wieprza jak i dolina dolnej Tyśmienicy to tereny kwalifikowane do ochrony dyrektywą Unii Europejskiej 79/409/EWG o ochronie dziko żyjących ptaków. Dolinę dolnego Wieprza chroni również dyrektywa unijna 92/43/EWG o ochronie siedlisk przyrodniczych oraz dziko żyjącej fauny i flory. Jasno z tego wynika, że trwa swoisty wyścig o to kto zdąży na czas – czy melioranci, czy też ludzie, którym na sercu leży dobro naszej planety. Według ustaleń planu zagospodarowania przestrzennego województwa lubelskiego z 2002 r., doliny dolnego Wieprza i dolnej Tyśmienicy są uznane jako tereny chronione naturalnej retencji. Również ustawa o ochronie przyrody zabrania wyraźnie umyślnego niszczenia siedlisk roślin i zwierząt objętych ochroną gatunkową, których to gatunków na terenie obu dolin jest wiele.
Dolina Wieprza została ukształtowana w okresie ostatniego zlodowacenia, a jej szerokość, w niektórych miejscach (np. okolice Jeziorzan) wynosi nawet 5 km. Występują tu cenne zespoły turzycy pęcherzykowatej, turzyce prosowe, tunikowe, zaostrzone. Wśród zarośli spotykamy reliktową, chronioną brzozę niską oraz wierzbę rokitę i inne wierzby, a także chronioną kalinę koralową. Na starorzeczach rośnie grzybień biały i grążel żółty, storczyk krwisty i plamisty, wolffia bezkorzeniowa. W olsach występuje kosaciec żółty i psianka słodkogórz. Na murawach kserotermicznych, które pokrywają nasłonecznione zbocza spotykamy wśród tarniny okazy wisienki stepowej.
Jeśli chodzi o świat zwierząt to mamy tu doskonałe środowisko dla życia oraz rozrodu płazów. Istnienie starorzeczy sprawia, że zwierzęta te mogą rozwijać swą populację do wysokiego poziomu. Żyją tu traszki, zarówno zwyczajna jak i grzebieniasta, ropuchy, żaby, rzekotki drzewne, wśród gadów występuje zaskroniec, padalec, żółw błotny, jaszczurka zwinka, a w okolicznych lasach żmija zygzakowata. Bardzo ciekawie i bogato prezentuje się awifauna doliny Wieprza: obok ślicznego zimorodka mamy dudki, perkozy, łabędzie nieme, remizy, sieweczki rzeczne, błotniaki, czaple, bociany. Nad nadwieprzańskimi łąkami często widuje się myszołowy i pustułki, czasem spotkać można polujące bieliki (łąki w okolicach Jeziorzan). Oczywiście żyją tu też rybitwy, kaczki, wiele przedstawicieli ptaków słonkowatych. Ssaki to przede wszystkim bobry, wydry, które – mimo wzrostu ich populacji w ostatnich latach – należy otaczać troskliwą opieką. Innym ciekawym zwierzęciem jest rzęsorek rzeczny – malutka ryjówka. Tak więc widzimy o jaką cenę idzie tu gra, bowiem “udrażnianie” Wieprza i Tyśmienicy może oznaczać ogromne zubożenie, a nawet bezpowrotne wyniszczenie wielu tych roślin i zwierząt. Niezbyt na miejscu są słowa zawarte w dokumencie “koncepcji”, iż wpływ działań technicznych na otoczenie uznać się powinno, w ocenie ogólnej za pozytywny. Początkowo – w niektórych elementach będzie on uciążliwy lub zagrażający różnym komponentom środowiska, później jednak stanie się korzystny i pozytywny. Pozwoli to na ustalenie się równowagi ekologicznej i powstania dogodnych warunków dla stworzenia bogatej bioróżnorodności gatunkowej w dolinach rzek zlewni Tyśmienicy i dolnego Wieprza. Tyle cytatu, no cóż, powiedzieć tylko trzeba, że to tragiczne, iż ktoś coś takiego w ogóle mógł napisać, a papier to przyjął, zresztą w całym dziele “koncepcji” więcej podobnych fragmentów. Jest napisane, np. że na terenach użytkowych i wykorzystywanych rolniczo mało jest przedstawicieli roślin i zwierząt objętych ochroną prawną. Albo, że w aktualnym stanie użytku oraz infrastruktury technicznej terenu istnieje poważne zagrożenie dla środowiska przyrodniczego. Nie trzeba być specjalnie biegłym w dziedzinie ochrony środowiska by stwierdzić, że to łagodnie mówiąc banialuki. Smutne tylko, że wiedząc jak takie prace wpłynęły na przyrodę w przeszłości, nie wyciągamy z tego żadnych mądrych wniosków, nadal chcemy niszczyć i dewastować. Po protestach naukowców i wędkarzy zaczął robić się szum wokół tej sprawy. To dobrze, bo dzięki niemu jest możliwe zaistnienie społecznego ruchu obrońców dzikości i naturalności Wieprza, Tyśmienicy, jej dopływów (udrażnianie dopływów Tyśmienicy i cieków takich jak np. Bobrówka to hipokryzja do potęgi n-tej, bo cóż w ogóle te małe wąskie rzeczki mogą zalać lub zniszczyć?) Jak na razie do boju szykuje się Towarzystwo dla Natury i Człowieka z Lublina oraz Stowarzyszenie Ekologiczno-Społeczne “Zielona Swoboda” (czyli my) z Miechowa. Oba stowarzyszenia starają się zebrać potrzebne materiały i zrobić wszystko, co tylko można by zastopować “koncepcję.” To bardzo ważne, by koncepcje takie były odrzucane już na początku gdyż, jak mówi Tao Te King, Łatwiej pokonać trudności zanim jeszcze zaistnieją.
Nasze Stowarzyszenie od kilku lat prowadzi kampanię na rzecz zachowania różnorodności obszaru chronionego krajobrazu “Pradolina Wieprza” oraz lasów nadleśnictwa Lubartów organizując warsztaty leśne, prowadząc prelekcje, wydając broszury itp., skupiając się do tej pory głównie na lasach. Teraz jednak widzimy, że przyszedł najwyższy czas, by zdecydowaną przewagę zdobyła pierwsza część nazwy kampanii. Mimo, że wszystko jest ze sobą powiązane, to właśnie Wieprz jest zagrożony szczególnie i należy zrobić wszystko, by go uratować. Uratować dla nas, dla wszystkich pokoleń, a przede wszystkim dla przyrody samej w sobie, by mogła trwać w swej dzikości i naturalności, by duch wolnego życia nie umarł, lecz radośnie rozprzestrzeniał się w harmonii i niezrównanej różnorodności.
Wszystkich zainteresowanych prosimy o kontakt:
Stowarzyszenie Ekologiczno-Społeczne “Zielona Swoboda”
Szkolna II 2/4
21-140 Michów
tel. 0-81/856-62-56

Prosimy także o wsparcie naszej kampanii wpłatą (choćby drobną) na konto:
Bank Spółdzielczy w Cycowie oddział w Michowie nr rachunku: 81911068-62242-27006-01

Michał Chomiuk

Michał Chomiuk