Wydawnictwo Zielone Brygady - dobre z natury

UWAGA!!! WYDAWNICTWO ZAWIESIŁO SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W 2008 ROKU. NIE REALIZUJEMY JUŻ ŻADNYCH ZAMÓWIEŃ.

OSAD ŚCIEKOWY

Czarna błotnista maź. Wygląda i śmierdzi jak gówno. Faktycznie jest odchodem miasta, odpadem działalności wydalniczej 2 mln ludzi i 200 tys. małych zakładów pracy oraz kilkudziesięciu większych. Kto trzymając nowy banknot w ręku ma świadomość, że syf poprodukcyjny z drukowania tych papierków spłynął po cichu do Wisły z pobliskiej Wytwórni Papierów Wartościowych?


Lewa, lepsza część miasta, „spuszcza się” bezpośrednio do rzeki. Prawa strona – ma oczyszczalnię ścieków o dźwięcznym imieniu „Czajka”. Przez „Czajkę” przechodzi ok. 190 tys. m3 ścieków na dobę. Powstaje z tego ok. 4000 ton osadu miesięcznie.

„Ponieważ pozwolenie wodno-prawne określa górną granicę ilości osadów składowanych czasowo na terenie obiektu na 16 tys. ton, stąd konieczność ich wywozu i utylizacji poza terenem obiektu. Warunki jego zewnętrznego wykorzystania na cele nieprzemysłowe określa Rozporządzenie MOŚZNiL z 11.8.1999 r.” pisze w wyjaśnieniu dla Julii Pitery Wiceprezydent Miasta St. Warszawy Jacek Zdrojewski.

Zacytowane powyżej rozporządzenie w par. 4.2.1 określa, że ilości metali ciężkich, które mogą być wprowadzone z osadem ściekowym w ciągu roku do gleby średnio w okresie 10 lat nie może przekroczyć:
a) ołowiu (Pb) – 1000 g/ha/rok
b) kadmu (Cd) – 20 g/ha/rok
c) chromu (Cr) – 1000 g/ha/rok
d) miedzi (Cu) – 1600 g/ha/rok
e) niklu (Ni) – 200 g/ha/rok
f) rtęci (Hg) – 10 g/ha/rok.

W podpunkcie 4.2.2 zapisano „dawka osadu ściekowego nie może przekroczyć 10 ton suchej masy na hektar w okresie 5 lat”.

Odtąd już można było bezkarnie rozrzucać truciznę po polach. Jak się gdzieś lud burzył to zmieniano miejsce. Nuna, Nowy Modlin, Sanniki to miejsca w pobliżu Warszawy, gdzie truje się ziemię rolną. Legalizacja bezprawia trwa.

W ramach tzw. „rekultywacji” firma „Wrotrans” wrzuciła do wyrobiska odkupionego od cukrowni w Glinojecku ponad 50 tys. ton osadu ściekowego. To bezczelne łamanie wszelkich norm spowodowało protesty.

W odpowiedzi na interwencję Posła R. Gawlika (z 24.8.2001 dotyczącej działania Mazowieckiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska ws. składowania odpadów bez wymaganych zezwoleń i z przekroczeniem dopuszczalnych norm w gminie Glinojeck) wyjaśnienie złożył z up. Ministra Podsekretarz Stanu Marek Michalik:

„Ustosunkowywując się do podnoszonej przez Pana Posła kwestii dotyczącej 15-krotnego przekroczenia dawek osadów ściekowych wykorzystywanych na cele nierolnicze, określonych w Rozporządzeniu MOŚZNiL z 11.8.1999 ws. warunków jakie muszą być spełnione przy wykorzystaniu osadów ściekowych na cele nieprzemysłowe, (Dz. U. nr 72 poz. 813), należy stwierdzić, iż w świetle interpretacji Departamentu Ochrony Środowiska Ministerstwa Środowiska z 30.12.1999.

Ww. rozporządzenie reguluje sprawy w zakresie wykorzystywania osadów ściekowych do rekultywacji gruntów mających na celu wzbogacenie tych gruntów w substancję organiczną, źródłem której są w tym wypadku osady ściekowe. Dawki osadów ściekowych stosowanych do rekultywacji gruntów na potrzeby rolnicze i nierolnicze określone zostały w ww. rozporządzeniu w zależności od pożądanej zawartości substancji organicznej w gruncie. Z powyższego wynika, że przedstawiony przez inwestora, w projekcie rekultywacji, sposób wykorzystywania osadów ściekowych do warstwowego wypełniania wyrobiska pożwirowego z przekładkami wykonanymi z innych materiałów tzn. popiołów z elektrociepłowni nie stanowi w rozumieniu ww. rozporządzenia wprowadzania osadów ściekowych na grunty do rekultywacji na potrzeby rolnicze i nierolnicze”.

To wykręcające kota ogonem wyjaśnienie pozbawia chęci do dalszej dyskusji. Można bezkarnie truć ludzi i dostawać jeszcze za to pieniądze. I to my, mieszkańcy miasta, płacimy za to, że nas trują.

W czerwcu 2001 w Oczyszczalni „Czajka” wizji lokalnej dokonała Komisja Ochrony Środowiska Rady Miasta St. Warszawy. „Komisja uznała za jedno z priorytetowych zadań podjęcie rozmów z Sejmikiem Wojewódzkim ws. budowy \ osadów ściekowych dla terenu województwa” (sprawozdanie za okres 1.1.2001 do 30.6.2001). Z jednej głupoty w drugą, byle tylko rwać kasę. Za miliony utopione w Zabranieckiej nikt nie odpowiada i nie zanosi się, że odpowie.

Można się tylko zastanowić, dlaczego stołeczna władza tak konsekwentnie nie dopuszcza do uregulowania problemu odpadów. Śmierdzi korupcją na kilometr. Brak składowiska odpadów komunalnych, brak składowiska odpadów niebezpiecznych, brak oczyszczalni ścieków, brak składowisk osadów i brak programu gospodarki odpadami. W mętnej wodzie robi się najlepsze interesy. Większość firm odpadowych jest już w niemieckich rękach. Warszawskie śmieci lądują nawet w krainie wielkich jezior (Mazany).

I chociaż jesteśmy miastem o najwyższej w Europie zapadalności na raka cieszymy się, bo pan prezydent zafundował nam podświetlone mosty i fajerwerki w Nowy Rok.

Jarosław vel Jarema
jarema@supermedia.pl
0-22/828-52-19
Jarosław vel Jarema