Wydawnictwo Zielone Brygady - dobre z natury

UWAGA!!! WYDAWNICTWO ZAWIESIŁO SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W 2008 ROKU. NIE REALIZUJEMY JUŻ ŻADNYCH ZAMÓWIEŃ.

POMARAŃCZOWA ALTERNATYWA

Młodszym Czytelnikom ZB wyjaśnię, że pierwsze krasnale na murach polskich miast pojawiły się między sierpniem a grudniem 1982 r. Historyk i historyk sztuki, „Major” Waldemar Fydrych, chodząc po ulicach Wrocławia, widział plamy farby, którą milicja zamalowywała hasła „Solidarności”. I na takich plamach zostały wymalowane pierwsze krasnale, całkowicie apolityczne, rozweselające ponury okres stanu wojennego.

Niedługo po krasnalach pojawiła się Pomarańczowa Alternatywa – radosny teatr ulicznych happeningów, w których uczestniczyli ochoczo wrocławianie.

PRL po prostu wyczerpał możliwości twórcze, absurd osiągnął takie stężenie, że na jedno absurdalne zjawisko można było odpowiadać innym absurdem. To „Major” ogłosił „Manifest Surrealizmu Socjalistycznego”, wg którego pojedynczy milicjant jest dziełem sztuki. To Pomarańczowa Alternatywa organizowała manifestacje i działania, które rozweselały cały Wrocław, a ponure bijatyki z milicją zamieniały w wesoły teatr uliczny, który tak się spodobał samym milicjantom – że kiedy „Major” kandydował do fotela senatora – głosował na niego z własnej nieprzymuszonej woli cały pułk ZOMO, zachwycony rewolucją krasnali. Jako sympatyk ekologów i przyjaciel „Majora” nie mogę do dziś pogodzić się z faktem, że wyścig do godności senatora „Major” przegra na rzecz dyrektora wrocławskiego ogrodu zoologicznego, mimo takich np. haseł: „Gdybym był małpą, głosowałbym na Majora”. Z końcem września drukarnię opuści książka „Majora” pt.: „Żywoty Mężów Pomarańczowych” będąca opisaniem całej historii Pomarańczowej Alternatywy, jej dokonań, i „największych bohaterów Wielkiej Wojny Ojczyźnianej 1981 – 1989” – która zakończyła się właściwie odsłonięciem pomnika krasnala 1.6.2001, we Wrocławiu, przy ul. Świdnickiej. Książkę – w maszynopisie – już czytałem – jest bardzo śmieszna i należy ją koniecznie nabyć – opisy, jak wrocławska milicja aresztowała kilkuset Świętych Mikołajów (co odbiło się szerokim echem w całym świecie) są bardzo śmieszne i z całego serca życzyłbym ekologom podobnych pomysłów, poczucia humoru, i skuteczności.

W końcu lipca, kiedy Wisła wylewała – z „Majorem” przy czerwonym winku rozmawialiśmy o przyszłości, dochodząc do wniosku, że należy podjąć walkę z następnym wielkim idiotyzmem, który zaczyna się panoszyć.

A gdyby tak antyglobaliści skorzystali z doświadczeń Pomarańczowej Alternatywy? Gdyby manifestacje ekologów stały się bardziej przemyślane, co do scenariusza, – może byłyby skuteczniejsze? Intuicja podpowiada mi, że jest to możliwe – w kapitalizmie nie brakuje absurdów, wartych ośmieszenia, a tyrania pieniądza bywa niemniej okrutna niż ustrój, który do niedawna panował w kraju.

„Ducha nie gaście” – oglądając TV mam wrażenie, że hasła ekologów są skutecznie „oswajane”, „osładzane”; przymiotnika „ekologiczny” używają już sami truciciele. Może więc warto sięgnąć do doświadczeń Pomarańczowej Alternatywy która tak trafnie bawiła się absurdami PRL-u – ośmieszając je skutecznie. I szkoda byłoby, gdyby „Major” z powrotem wrócił do Francji, a doświadczenia Mężów Pomarańczowych stały się jedynie barwnym obrazkiem z przeszłości.

Więc polecam książkę „Majora” Waldemara Fydrycha pt.: „Żywoty Mężów Pomarańczowych” – którą można kupić za zaliczeniem pocztowym, pisząc na adres:

„Major” Waldemar Fydrych
ul. Wygodna 12/1, 50-328 Wrocław
majorfydrych@poczta.onet.pl


I ciekaw jestem, kto z ekologów pierwszy zaprosi Majora do współpracy. Kolor pomarańczowy dobrze się komponuje z zielonym – więc może czas na „Zieloną Alternatywę”?

Paweł Zawadzki
Paweł Zawadzki