Wydawnictwo Zielone Brygady - dobre z natury

UWAGA!!! WYDAWNICTWO ZAWIESIŁO SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W 2008 ROKU. NIE REALIZUJEMY JUŻ ŻADNYCH ZAMÓWIEŃ.

POMYSŁY

…DLA FOTOGRAFUJĄCYCH I DLA WYDAWCÓW

Kiedyś, wiele lat temu, Museum of Modern Art w Nowym Jorku zorganizowało wystawę fotograficzną pt. The Family of Man. Składała się ona z pięciu setek fotogramów z 68 krajów wybranych z dwóch milionów (!) nadesłanych prac. Były to obrazy dotyczące życia ludzi ze wszystkich zamieszkałych kontynentów i z rozmaitych środowisk. Zgrupowano je według tematyki: miłość, narodziny, macierzyństwo i ojcostwo, religia – a raczej wyznawcy religii – i nauka, praca, tworzenie sztuki i przeżywanie jej. Wystawa objechała cały świat, gościła również w Polsce pod tytułem „Rodzina ludzi”. Umiejętnie dobrane i z rozmysłem uszeregowane fotogramy, uzupełnione cytatami z dzieł poetyckich naprawdę robiły wrażenie.

Spróbuję rzucić światło na pojemność treściową i emocjonalną tych pięciuset fotografii (mam album zawierający wszystkie zdjęcia, dlatego mogę się wypowiadać): ludzie w ich środowisku, zawsze dokładnie określonym; obejmujące się pary na ławce w parku, na dworcu kolejowym; dzieci na podwórzu, dzieci bawią się ze zwierzętami; ślub i wesele wg rozmaitych obrządków. Niemowlę niesione przez dżunglę na boku czarnej matki, okutane dziecko na saniach gdzieś w Arktyce. Konający żebrak na ulicy w Indiach, żołnierz odchodzący na wojnę żegna się z płaczącym synkiem. Wytworny bal. Chłopiec bez nogi podskakuje na kulach, żeby kopnąć piłkę. Chiński malec uśmiecha się do badającej go lekarki. Rolnicy na swoim polu, irański pasterz wśród owiec na tle gór, murzyński górnik łapczywie pije wodę. Wieloosobowa rodzinna grupa pozuje do zdjęcia w jakiejś amerykańskiej miejscowości, a obok – liczna grupa Murzynów z Beczuany ustawiła się na tle stepu. Celem tej wystawy było obudzenie poczucie więzi, świadomość, że wszyscy jesteśmy rodziną.

Ta wystawa naprawdę przybliża patrzącemu doznania i kondycję innych, spełniając założone przez organizatorów zadanie: budzi poczucie wspólnoty. Otóż podobne zadanie mogłaby spełnić analogiczna impreza dotycząca świata zwierząt. Przybliżyłaby ludziom poszczególne osobniki jako istoty czujące podobnie jak my, mające taką samą jak my potrzebę zabawy. Kiedyś np. „National Geographic” opublikował artykuł o bawiących się zwierzętach: na fotografiach małpy toczą kule ze śniegu, kruk toczy się po stoku, biały niedźwiedź kręci na wyciągniętej łapie oponę jak obręcz, bawią się szczenięta wilcze, koty dzikie i domowe, delfiny wykonują zbiorowe harce, żurawie i inne ptaki pięknie tańczą.

Celem tego artykułu było ukazanie życia emocjonalnego zwierząt dzikich i udomowionych. One wyraźnie okazują swoje uczucia, nietrudno je odczytać. Uczucia rodzinne, zaciekłość łowiecka, czasem zawstydzenie, często gniew albo strach i grożenie innym i co istotne: o wiele ściślejsze niż u ludzi powiązanie z otoczeniem.

Gdyby zebrać takie fotografie i znowu odpowiednio je ustawić, wesprzeć frazami z literatury (byłoby to przedsięwzięcie trudne, więc wg naszych możliwości, bo która z naszych instytucji ma możliwości porównywalne z możliwościami Museum of Modern Art?), mogłoby to mieć kapitalne znaczenie: pomogłoby przełamać barierę, jaką nosi w sobie wielu ludzi, barierę między nami, a tymi „bezrozumnymi bydlętami”. A tutaj właśnie, z ludzkiej arogancji, zaczyna się wszelkie zło, jakie wyrządzamy naszym braciom mniejszym.

…DLA WEGETARIAN

W pałacu Woroncowów w Ałupce na Krymie, na dwóch przeciwległych ścianach wspaniałej sali jadalnej wiszą dwa malowidła flamandzkiego mistrza Fransa Snydersa. Przedstawiają spiżarnię mięsną oraz spiżarnię warzywną.
Na pierwszym z płócien przestrzeń zabudowano według jakiegoś burzliwego porządku. Krwawe połcie jeszcze nie stały się surowcem na potrawy, jeszcze są poćwiartowanymi częściami ciała zwierzęcia. Między nimi forma obła: ryba z wybałuszonymi oczami wnosi inny koloryt i wnosi swoją własną śmierć. Rozwierająca się skorupa małża to znowu wspomnienie morskiego domu żywej istoty i jeszcze jedno konanie. I pąsowe raki wprost z ukropu. Malarz najwyraźniej odczuwał ten magazyn jako zbiór trupów, zbiór przerażający i tak go przedstawił.

Na przeciwległej ścianie widnieje spiżarnia warzywna. Wprowadza widza w inny świat: świeże barwy i dynamiczne formy owoców wnoszą wrażenie życia, ich układ na powierzchni płótna wzmaga to wrażenie. Główka włoskiej kapusty niby kunsztowny bukiet rozkłada koronkowe liście, malowane z widocznym zachwytem. Płaszczyzna obrazu pogłębiona o dwa „okna” sięgające w inną rzeczywistość: z jednej strony fragment zimowego pejzażu, z drugiej, daleko, pojawia się plama żywego ognia i ludzka postać przy nim. Całe malowidło pełne jest światła i uroku.
Te dwa obrazy zestawione ze sobą mogą stanowić sztandarową ilustrację ruchu wegetariańskiego.

Halina Dobrucka
Halina Dobrucka