Wydawnictwo Zielone Brygady - dobre z natury

UWAGA!!! WYDAWNICTWO ZAWIESIŁO SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W 2008 ROKU. NIE REALIZUJEMY JUŻ ŻADNYCH ZAMÓWIEŃ.

ROZMOWA Z FIRMĄ POLGRUNT

Poniżej przedstawiam emailową korespondencję z firmą Polgrunt, produkującą żywność wegetariańską. Rozmowę przeprowadziłem pod koniec marca br.

PYTANIA

Wasza firma zawsze wzbudzała kontrowersje. Bez wątpienia położyła ogromne zasługi w popularyzacji wegetarianizmu i w udostępnieniu produktów sojowych nawet wegetarianom z małych miejscowości. Wasze produkty są i w sklepach ekologicznych, w hipermarketach, i w „zwykłych” sklepach – w umiarkowanych cenach i dużym wyborze.

Jednak kiedyś czytałem w prasie codziennej, że zarzucono wam przekroczenie norm soli, co było okazją do wykpienia idei zdrowej żywności. Faktycznie wasze produkty z proteiną sojową mają dość mocny, niezbyt miły posmak. Zdziwienie ekologów budziła też kuchenka mikrofalowa oferowana w konkursie dla konsumentów.

Jak się robi proteinę sojową? To chyba wysokoprzetworzony produkt, tak jak biała mąka, sól, rafinowany cukier czy ekstrahowany chemicznie olej? Wbrew pozorom soja nie jest zbyt zdrowa i nie zaleca się jej w dużych ilościach. Na wschodzie raczej w postaci przefermentowanej (np. tofu).

Ostatnio zaś szok wywołały napisy „soja modyfikowana genetycznie”. Co spowodowało waszą decyzję o używaniu GMO? Mam wrażenie, że przekonanie o jej nieszkodliwości, a wręcz wyższości – a nie to, na co uskarżają się inni producenci – trudność z dotarciem do pewnego źródła soi niemodyfikowanej czy jej wyższa cena – wasz przedstawiciel na Targach w Tarnowie wygłosił nawet referat nt. zalet GMO. Muszę jednak przyznać, że choć zdecydowanie omijam produkty, a w miarę możności i firmy GMO, to wasza rzetelna informacja spodobała mi się. Wiele firm nie informuje wcale, a z pewnych informacji wiem, że część informuje błędnie (miesza GMO i non-GMO). Jednak z tego co wiem, Ministerstwo Środowiska wydało zezwolenie tylko na mąkę z modyfikowanej soi. Niedawno znów nas państwo zaskoczyli… naklejka „wyprodukowano z soi posiadającej certyfikat IP NON GMO” „IP NON GMO – zachowanie identyfikacji organizmów niemodyfikowanych genetycznie”. Proszę wyjaśnić to trochę zawiłe logo. Czy oznacza to, że produkt z taką nalepką nie zawiera GMO??? Wspomina się bowiem o marketingowych praktykach typu napisy na kosmetykach „jesteśmy przeciwni testowaniu na zwierzętach” stosowne przez firmy które … testują kosmetyki. Co to jest IP NON GMO, gdzie się mieści, jakie ma zasady?

Czy dobrym chwytem marketingowym jest używanie nazwy „mięso sojowe”? Wielu wegetarian słowo „mięso” może odrzucać. Czy stwierdzono, że przyciąga mięsożerców, którzy nie tknęliby produktu nazwanego „wegetariańskim” (tak jakby jedli wyłącznie mięso)?

Czy konieczny jest dodatek jaj w waszych produktach? Odstrasza nie tylko wegan, ale i wielu jedzących jajka pochodzące tylko z pewnego źródła, nie z ferm.

Kiedyś wasze produkty były robione w firmie Roldrob – nazwa sugeruje przerób kurczaków…

Wasza firma bardzo się rozwija, wyszliście od proteiny, a teraz prócz licznych pasztetów z roślin strączkowych czy grzybów, dań rożnych narodów macie nawet prażone musli, które robi dla was Winnica, słonecznik oraz inne nasiona i ziarna. Jakie są wasze dalsze i bliższe plany?

Andrzej Żwawa


ODPOWIEDZI

Szanowny Panie!

Dziękujemy Panu za obszerne refleksje dotyczące naszej firmy i produkowanych przez nas wyrobów sojowych. Kwestie jakie Pan porusza dotyczą obszernej tematyki i trudno będzie w sposób wyczerpujący do nich się ustosunkować wyłącznie ze względów czasowych.

Od kiedy zaczęliśmy zajmować się soją (1991 r.) wiedzieliśmy, że niejako porywamy się z „motyką na słońce” proponując naszemu społeczeństwu nieznane wówczas produkty sojowe. Liczyliśmy się z różnymi opiniami dotyczącymi soi, jej wartości odżywczych czy choćby zdrowotnych. Podjęliśmy współpracę ze środowiskami naukowymi, aby podeprzeć się autorytatywnymi opiniami. Uczestniczyliśmy w wielu wystawach, targach czy choćby pokazach, gdzie otrzymywaliśmy i otrzymujemy nadal wiele medali, dyplomów i wyróżnień. Należy podkreślić, że jedynie wszechstronne badania laboratoryjne jakie dokonujemy ciągle na naszych produktach, a jednocześnie zawsze potwierdzające ich zgodność nie tylko z obowiązującymi normami, ale także i nieobowiązującymi, jak chociażby drogie badania na zawartość pestycydów czy inne, pozwalają nam walczyć o wyróżnienia z innymi popularnymi produktami spożywczymi i proponować konsumentom naprawdę dobrą zdrową żywność sojową.

Tak, zapewne dla niektórych jesteśmy kontrowersyjni, czasami nawet bardzo, z różnych względów, również z tych, o które Pan pyta. Kontrowersje wzbudzają już same produkty sojowe (niektórzy porównywali teksturaty sojowe – w naszej zaopiniowanej przez służby sanitarne normie nazwane „mięsem sojowym”, a nie obco brzmiącymi proteinami czyli po polsku białkami – z za przeproszeniem suchą karmą dla psów – no bo wyglądem ją przypomina (mówili niektórzy) nazwane flakami sojowymi, kotletami mielonymi z soi, schabowe z soi, czy choćby popularne pasztety sojowe.

Kontrowersje wzbudziło produkowane przez nas „mleczko sojowe” otrzymywane z nasion soi. Otrzymało tym razem od naszych polskich służb sanitarnych czerwone światło dla nazwy i może co najwyżej nazywać się „napojem sojowym”, a także co wiem, nie będzie także „ptasiego mleczka”, „kokosowego mleczka”, kosmetycznego itd., gdyż mlekiem nazywać można jedynie produkty pochodzące z gruczołów ssaków.

Kontrowersyjni jesteśmy również dlatego, że nasze wyroby kierujemy na szeroki rynek – dla wszystkich – a nie tylko dla wybranych, że stosujemy białko jaj kurzych (nie mylić z kompletnym jajkiem zawierającym żółtko i masę cholesterolu), że stosowaliśmy – podkreślam – stosowaliśmy do niektórych produkcji „mięsa sojowego” mąkę modyfikowaną genetycznie.

Szaleni byliśmy – śmieją się konkurujące z nami (a jednak zazdrośnie podążając wyznaczaną przez nas drogą wciąż nowych i ciągle zaskakujących produktów sojowych) niektóre firmy, że informowaliśmy na opakowaniach konsumentów o modyfikacji, gdy np. o n i podczas degustacji informowali konsumentów, że produkty Polgruntu są gorsze, gdyż są modyfikowanie, podczas gdy oni stosowali również modyfikowane produkty np. sojowe (pisała o tym prasa) nie informując jednak o tym konsumentów. Oczywiście dzieje się to bez żadnych konsekwencji prawnych dla takiej nieuczciwej firmy.

Kontrowersje wzbudza nie tylko słowo GMO, ale także cała inżynieria biotechnologiczna. Jest ona negatywnie opisywana przez środowiska opiniotwórcze i w zasadzie wynika jedynie z silnego a niedostrzegalnego przez zwykłego konsumenta enigmatycznego europejskiego lobby.

Przecież – kilka słów o modyfikacji soi – zmiana genomu służy wyłącznie ograniczeniu używania przez farmerów herbicydów stosowanych w opryskach do zwalczania chwastów, gdzie tradycyjna metoda upraw soi wymaga od 6 – 9 oprysków chemicznych, a ziarno zmodyfikowane najwyżej dwóch i nie jest skierowana przeciwko człowiekowi – jest ukierunkowana na pomoc człowiekowi.

Nie chcę więcej na ten temat pisać, są to przecież moje subiektywne oceny choć oparte na solidnych informacjach naukowych i mogą, a zapewne i są kontrowersyjne dla niektórych. Zatem co bardziej jest czystsze i przyjaźniejsze dla środowiska w którym żyjemy, każdy musi sam w swoim sumieniu na tak postawione pytanie odpowiedzieć.

Pamiętajmy, że zboża, owoce, warzywa i inne dobra (kwiaty, lekarstwa itd.) są tak bardzo przez długie lata modyfikowane metodami mendlowskimi, że gdyby je pozostawić samotnie w środowisku bez pomocy człowieka (czytaj opryski chemiczne itp.) po dwu może góra trzech latach wyginęły by zagłuszone przez różnego rodzaju bardzo silne chwasty.

IP NON GMO – certyfikat identyfikacji organizmów niemodyfikowanych genetycznie jest to dokument jaki otrzymuje np. mąka sojowa użyta do produkcji „mięsa sojowego”. Wydawany on jest przez niezależne służby certyfikujące, które na podstawie badań oraz przeglądu całokształtu dokumentacji opisującej kolejno drogę, począwszy od wysiania niemodyfikowanego ziarna soi, zbiór, transport, magazynowanie, aż do momentu kiedy wyprodukowano z niej mąkę.

Polgrunt nie używa całkowicie GMO od 10. marca br. Jednakże część dotychczas wyprodukowanych wyrobów będzie jeszcze „krążyła” po sklepach przez kilka miesięcy.

Co zaś się tyczy produkcji pasztetów sojowych w jakimś zakładzie przerobu drobiu, to owszem produkują je tam, ale nasi wyżej wspomniani konkurenci. Nasza współpraca z firmą Roldrob zakończyła się 3 lata temu i od tamtej chwili produkujemy pasztety w naszym zakładzie produkcyjnym.

POLGRUNT SP. Z O.O. posiada natomiast 2 zakłady produkujące wyłącznie produkty pochodzące z soi i innych roślin.

Jeśli chodzi o nasze plany na przyszłość to wystarczy jedno sformułowanie – będziemy nalej robić swoje w taki sposób, aby konsument otrzymywał zawsze to, czego oczekuje. Dopóki nam i naszym następcom sił starczy będzie ON (klient) dla nas najważniejszy.

Z poważaniem

Józef Olejniczak Wiceprezes POLGRUNT SP. Z O.O.
POLGRUNT Sp. z o.o.
Osina 101, 97-415 Kluki
tel. +48 44 6315033
marketing@polgrunt.pl
www.polgrunt.pl

Andrzej Żwawa, Józef Olejniczak