Wydawnictwo Zielone Brygady - dobre z natury

UWAGA!!! WYDAWNICTWO ZAWIESIŁO SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W 2008 ROKU. NIE REALIZUJEMY JUŻ ŻADNYCH ZAMÓWIEŃ.

SAMOOBRONA ENERGETYCZNA BLOKADY DRÓG – CZY KOTŁY CENTRALNEGO OGRZEWANIA..

Wszyscy pamiętamy chłopskie blokady dróg z zimy 98/99 organizowane przez „Samoobronę” z udziałem tysięcy zrozpaczonych i zdeterminowanych rolników. Tymczasem wielu uczonych i techników, m.in. skupionych w mej „Grupie Poszanowania Energii”, od lat wskazuje tańsze drogi wyjścia. Przekonujemy polityków (dość bezskutecznie), opinię publiczną (gdy żurnaliści dopuszczą do głosu) i światłych rolników, że należy wykorzystać „odpady”, które produkuje co roku rolnictwo, leśnictwo i przemysł drzewny i przetwórczy i nie wie, co z nimi zrobić. Są to głównie zrzynki drewna, słoma (część niepotrzebna do produkcji obornika), gałęzie, trociny itp.

Energetycy (ci od „wielkiej” energetyki) po latach protestów i lekceważenia tego źródła energii zgodzili się wreszcie, że w Polsce, szczególnie na wsi, można wykorzystać tę biomasę, szczególnie do ogrzewania pomieszczeń. I że jest tego dużo! Co roku produkujemy (szczególnie na wsi) energetyczny odpowiednik 20-30 milionów ton węgla! Chodzi głównie o wszelkie gatunki słomy. Włączyć też trzeba (poza czterema gatunkami zbóż) słomę rzepakową, grochowiny, łęty fasoli, trzcinę itp. Potrzebne jest trochę pomysłowości: znajomy producent kasz ogrzewa swą fabryczkę ... łuskami z gryki. Gdybyśmy rozsądnie zużyli tę ogromną ilość biomasy (bo taka jest nazwa ogólna tych „odpadów”), to całe rolnictwo uniezależniłoby się cieplnie od „państwowych”: węgla, gazu i ropy (ich ceny stale rosną!).
Od 10 lat mamy już w Polsce wypróbowane technologie spalania biomasy w kotłach centralnego ogrzewania o wysokiej sprawności (ponad 90%!). Są to moderatory, ŻUBR4y, Ignisy. Tylko je wykorzystać na szeroką skalę.
Dzięki temu mogliby stać się konkurencyjnymi ci ogrodnicy czy kwiaciarze (posiadacze szklarni), którzy obecnie narzekają na wysokie ceny gazu czy ropy – a my, mieszczuchy, musimy kupować holenderskie róże tańsze od polskich (!!) czy „plastikowe” w smaku pomidory.
Od lat promuję sprawdzone polskie technologie kotłów na biomasę, ale... producentów ŻUBRów czy Ignisów nie stać na wynajęcie aktorów, którzy by w TV za ciężkie pieniądze takie kotły reklamowali. W „mediach” często reklamuje się rozwiązania trzy do pięciu razy droższe, ale gorsze, bo mniejszej sprawności i wygodzie użytkowania.
Kotły na paliwa odnawialne są też idealne (bo tanie kotły i tanie paliwo) dla szpitali, domów starców itp., tj. tam, gdzie przez cały rok potrzebna jest duża ilość ciepłej wody.
Wykorzystanie biomasy zmniejsza bezrobocie, bo zamiast płacić ogromne ceny za importowany gaz czy ropę – płacimy człowiekowi, który (z bliska, tj. z odległości najwyżej paru kilometrów!) przywozi paliwo i pilnuje kotła.
Jest to skuteczna „samoobrona energetyczna” wsi. Marzę, by o tym przekonać również „Samoobronę” (i próbuję to robić) i jej przywódcę – Andrzeja Leppera. A może też przekonamy inne związki czy partie chłopskie? I gminy oraz ich radnych?

Mirosław Dakowski
Mirosław Dakowski