Wydawnictwo Zielone Brygady - dobre z natury

UWAGA!!! WYDAWNICTWO ZAWIESIŁO SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W 2008 ROKU. NIE REALIZUJEMY JUŻ ŻADNYCH ZAMÓWIEŃ.

SPIRITUS MOVENS EKOLOGII?

Minnesota to stosunkowo bogaty w lasy stan USA. Oczywiście nie zabrakło chętnych do ich wycinania ani też obrońców drzewostanu (głównie starego). Obrońcy kierują się różnymi motywami, od czysto ekologicznych do religijnych. Po długich i niełatwych bataliach obrońcom drzew udało się prawnie zablokować wyrąb starych drzew w tym stanie. Znaczną część owych drzew udało się ocalić udowadniając, że mają one sakralne i spirytualne znaczenie. W październiku br. koalicja firm wycinających drzewa wytoczyła proces Departamentowi Leśnictwa Stanu Minnesota oskarżając go o preferowanie jednej religii nad innymi. W uzasadnieniu zwraca się uwagę na rosnące wśród zielonych argumenty duchowe w odniesieniu do ochrony lasów. Drwale twierdzą, iż jest to jawny objaw przechodzenia spraw ochrony środowiska w religijne. Ich zdaniem Stan, uznając prawa obrońców drzew do praktykowania ich tradycji (czyli obejmując ochroną lasy celem niezakłócania np. obrządków indiańskich), preferuje jedną religię bardziej niż inną, podczas gdy wg konstytucji, wszystkie mają być traktowane jednakowo. Proces wytoczono również dwóm grupom ekologicznym, którym udało się zablokować wycinanie drzew w parkach narodowych. Adwokaci oskarżonych podają przykłady ogólnie uznanych miejsc „sakralnych” jak Park Narodowy Yosemite, gdzie – ktoś mógłby rzec – jest naruszone równouprawnienie religii. Innym argumentem może być np. kibicowanie danej drużynie pomijając inne. Słowem wszystko zależy od miejsca gdzie ktoś chce praktykować swoje ideały, nie ważne czy religijne czy sportowe czy turystyczne. Przykładami z różnych stron USA są coraz częstsze ataki na zielonych leśników oprowadzających szkolne dzieci wokół drzew. Takie rzeczy jak zachęcanie dziecka do objęcia drzewa (żeby poczuć „ducha” drzewa) lub słuchanie tzw. modlitw do Matki Ziemi (np. podczas szkolnego Dnia Ziemi) mogą być poczytane za preferowanie religii. W szkołach publicznych jest niedozwolone stawianie jednej religii nad inną, czyli w ogóle ma się tego nie praktykować. Cały zakres „duchowości” w USA jest niezwykle ciężko zrozumieć gdziekolwiek indziej, niemniej tutaj ma to sens. Dlatego ww. proces ma podstawę prawną, aczkolwiek jest najzupełniej nietypowy. Oczywiście definicja religii jest różnie interpretowana przez różne strony tego i innych konfliktów, natomiast Sąd Najwyższy USA nigdy nie przyjął jednej definicji religii. Sprawy rozpatruje się indywidualnie. Z kolei zdaniem niektórych ekologów można powiedzieć, że skoro wg ich (zielonych) wyznania, Ziemia jest matką a Słońce ojcem, to mówienie, że rząd akceptuje ich religię jest za daleko posunięte. Niektórzy mają wrodzone zamiłowanie do spacerów między drzewami jako duchowe oderwanie się od rzeczywistości i czasem – jak w Minnesocie – rząd daje im do tego prawo. Czy to też religia? pytają zieloni. Proces ma się rozstrzygnąć na początku 2000 r.
Sprawa narzucania i nienarzucania religii jest w USA traktowana inaczej niż gdzie indziej, dlatego takie sytuacje jak ta mogą mieć miejsce. Łączy się z tym wolność słowa, swoboda prezentacji, możliwość publicznych spotkań itd. itp. Sformułowanie my right (moje prawo) jest popularne w Stanach. Oczywistym faktem jest, że dla wielu Indian (i nie tylko) drzewa i określone lasy mają duchowe znaczenie. Powstaje zatem konflikt między problemem wolności wyboru a ograniczeniem swobody innych (np. drwali) na publicznych ziemiach. Ostatnio coraz częściej udaje się wprowadzić ochronę na jakimś obszarze leśnym ze względów religijnych, za którymi idą ekologiczne. Proces wytoczony przez firmy chcące kontynuować wycinanie lasów w Minnesocie prawdopodobnie nie przyniesie pozytywnego dla nich rezultatu, choć oczywiście – jak zwykle jeśli idzie o duży szmal- spodziewać należy się wszystkiego.
Dla wyjaśnienia dodam, że w całych Stanach drzewa wycinane z zasobów publicznych (państwowych) to tylko 4% ogólnie wyrąbywanych, niemniej dla niektórych firm w Minnesocie zakaz wyrębu w lasach oznacza upadek.

Przemysław Sobański
Przemysław Sobański