Wydawnictwo Zielone Brygady - dobre z natury

UWAGA!!! WYDAWNICTWO ZAWIESIŁO SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W 2008 ROKU. NIE REALIZUJEMY JUŻ ŻADNYCH ZAMÓWIEŃ.

SPOŁECZNY I CYWILIZACYJNY UPADEK STANÓW ZJEDNOCZONYCH I KANADY

Coraz trudniej o Kanadyjczyka, który patrzyłby z wytrzeszczonymi z podziwu oczami na niewiarygodne wskaźniki gospodarcze i niezmiernie niskie bezrobocie w Stanach Zjednoczonych. Niektórzy podejrzewają, że niewielkie bezrobocie to wynik statystycznych manipulacji. Innych ciarki przechodzą na myśl o „brutalnym indywidualizmie” USA, pocieszając się bardziej ludzką i życzliwą służbą zdrowia oraz programami pomocy społecznej w Kanadzie. Tak czy inaczej, coraz rzadziej słyszy się o „upadku Ameryki” – idei, którą przyćmiło zwycięstwo USA w zimnej wojnie pod koniec l. 80. i rozkwit amerykańskiej gospodarki w następnej dekadzie.

Niemniej jednak pod adresem Stanów Zjednoczonych kieruje się liczne zarzuty, najczęściej z krańców sceny politycznej. Możliwa jest „zbieżność krytyki” wobec USA ze strony skrajnej prawicy i skrajnej lewicy. Demagog Pat Buchanan nie jest chyba najszczęśliwszym przykładem tego sojuszu „paleokonserwatystów i socjaldemokratów”; lepiej zwrócić uwagę na „konserwatystów społecznych na lewicy” w rodzaju Christophera Lascha lub Kanadyjczyka George’a Parkina Granta, nazwanego czołowym „czerwonym patriotą torysowskim Kanady Angielskiej”. Niezwykle interesującym czasopismem, które powinno zainteresować społecznych konserwatystów – patrzących z góry na kulturę konsumpcyjną – jest wychodzące w Vancouver Adbusters (Nieustraszeni pogromcy reklam).

Głównym argumentem wysuwanym przez komunitarian z prawa i lewa jest fakt, że USA – pomimo oszałamiającego sukcesu gospodarczego – zawiodło pod o wiele ważniejszymi względami: społecznymi i kulturowymi. Trudno nie zauważyć banalności i głupoty amerykańskiej popkultury, która zdaje się obecnie rozprzestrzeniać na cały świat. Co prawda krytycy prawicowi koncentrują się raczej na upadku rodziny, zaś lewicowi na obiektywnie trudnych warunkach życia w późnym kapitalizmie – gdzie nędza i bezdomność sąsiadują z wielkim bogactwem – jednak obydwa kierunki krytyki są do pewnego stopnia zgodne.

Cały światopogląd ekologiczny można z równą łatwością wpasować w paradygmat lewicowy, jak i bardziej konserwatywny i tradycjonalistyczny. Ameryka jako groteskowe społeczeństwo konsumpcyjne jest równie odpychająca dla lewicy, jak i prawicy.

Tak więc z obydwu stron sceny politycznej padają zarzuty, iż Stany Zjednoczone zawiodły w dziedzinach najistotniejszych, np. nie zapewniając swoim obywatelom poczucia sensu istnienia w społeczeństwie. W Ameryce obumarło poczucie autentycznej wspólnoty, a politykę zastąpiono masową rozrywką, terapeutycznymi interwencjami i procesami sądowymi.

Niektórzy Kanadyjczycy mogą w sumie pocieszać się myślą, że różnią się od tych zachłannych, ordynarnych Amerykanów. Może narodzić się w nich przekonanie, iż w Kanadzie zachowało się poczucie prawdziwej wspólnoty i że uniknęli wielu problemów, przed jakimi stoi USA. Nic bardziej mylnego.
Sąsiedztwo ze Stanami Zjednoczonymi oznacza, że Kanada przejmuje wiele z najgorszych aspektów życia w Ameryce – popkulturę, bezwarunkową poprawność polityczną, zamiłowanie do konsumpcji i wytaczania spraw sądowych – którym nie towarzyszą te aspekty formacji społecznej USA, które mogą złagodzić najostrzejsze z wyżej wymienionych wad.

Jeżeli zgodzimy się, iż Ameryka upada, to trzeba przyznać, że Kanada także znalazła się w stadium rozkładu. Nie da się natomiast ukryć, że Kanadzie brakuje dynamiki gospodarczej USA, równie twórczej i pluralistycznej sceny politycznej, oraz tego stopnia poczucia prawdziwej więzi wspólnotowej.

Trudności Kanady pogłębia być może wątpliwy charakter „kanadyjskiego nacjonalizmu”. Niektórzy popierają zarazem „nacjonalizm”, jak i wielokulturowość, których to sprzeczności nie da się przecież pogodzić. Dzisiejszy „nacjonalizm” odciął się od korzeni historycznych i etosu kanadyjskiej prowincji, skazując się tym samym na rolę pożywki dla rosnącej biurokracji. Wiele lat temu teoretyk – socjalista Gad Horowitz, twierdził, iż anglojęzyczni socjaliści w Kanadzie muszą być zarazem anglokanadyjskimi nacjonalistami („status specjalny” przyznawał jedynie Quebekowi.) Brytyjskie instytucje i więzi tożsamości w Kanadzie uznano za nośniki socjalizmu. Horowitz miał zapewne na myśli partie w rodzaju Federacji Współpracy i Wspólnoty, poprzednika NDP, oraz pewne frakcje przedwojennej brytyjskiej Partii Pracy. George Orwell był doskonałym przykładem łączenia staromodnego patriotyzmu i socjaldemokracji.

W zgodzie z pesymistycznymi prognozami Granta, Kanada może – jako sąsiad najbardziej dynamicznego społeczeństwa technologicznego w dziejach – zostać wchłonięta przez Stany Zjednoczone. Nie ma jednak sensu żywienie się złudzeniami co do wspaniałości USA czy rzekomej wielorakiej wyższości Kanady nad Ameryką. Trzeba przyznać, że zarówno Kanada, jak i Stany Zjednoczone znajdują się w stanie głębokiego upadku politycznego i cywilizacyjnego.

Marek Węgierski
tłum. Jacek Spólny
Marek Węgierski