Wydawnictwo Zielone Brygady - dobre z natury

UWAGA!!! WYDAWNICTWO ZAWIESIŁO SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W 2008 ROKU. NIE REALIZUJEMY JUŻ ŻADNYCH ZAMÓWIEŃ.

UROKI ZIEMI CHRZANOWSKIEJ…

UROKI ZIEMI CHRZANOWSKIEJ…
Ziemia Chrzanowska, tak niedaleko położona od Krakowa, warta jest niewątpliwie tego, aby ją zwiedzić. Nie tylko zabytki i ślady kultury z przeszłości przyciągają wzrok turystów, ale i wspaniałe tereny, bogate we florę i faunę, doskonałe trasy spacerowe oraz rowerowe, tereny pozwalające wypocząć i odetchnąć od dnia codziennego nie tylko w piękne, niedzielne popołudnie.

Chrzanów leży w centrum tej okolicy, rozciągającej się od Krzeszowic aż po Jaworzno i Oświęcim. Niesłusznie kojarzony jest ze Śląskiem, ponieważ jeszcze niedawno Chrzanów należał do województwa katowickiego. Teraz to już z powrotem (po ponad 20-letniej przerwie) Małopolska.
Od strony Krakowa wita nas zamek w Tenczynku, a raczej jego ruiny, położone na tzw. Garbie Tenczyńskim. To doskonałe miejsce do wypoczynku, dobry dojazd dla rowerzystów, można posiedzieć przy ognisku. Ruiny są świeżo po remoncie, dobrze zakonserwowane. Znajdujemy tutaj liczne kamienie z odbitymi skamielinami, muszlami pradawnych żyjątek.
Po drugiej stronie regionu Zamek w Lipowcu i przepiękny skansen z epoki średniowiecza. I tutaj warto przespacerować się lasem na wysokie wzgórze, z którego spogląda na nas wysoka wieża zamkowa. Tutaj już nie tylko same ruiny chcą, aby je podziwiać. Jest i muzeum, i wieża, na którą wychodzi każdy ciekawski turysta i nie tylko. Stąd widać nie tylko Wisłę, ale i Tatry (przy dobrej pogodzie). Ich szczyty, ośnieżone niemal przez cały rok stanowią nieogarniony horyzont. Sięgamy wzrokiem aż do Zakopanego. Podziwiamy Wisłę, jak płynie leniwie i powoli, rozlewa się na nizinach tworząc zakola i meandry.
Przesuwając się na zachód docieramy do zarybionych stawów. I tu również możemy odpocząć. Ciąg rozległych stawów nie pozwala przejść obojętnie, nie przycupnąwszy choćby na maleńką chwilę. Miejsce na piknik i niedzielny spacer. Opalamy się.
W samym Chrzanowie poświęcono regionowi aż dwa muzea. W jednym z nich możemy oglądać i podziwiać stałą wystawę o Ziemi Chrzanowskiej. Są i okazy zwierząt, i roślin, kamienie, szkielety z prehistorycznej osady, po której do dzisiaj pozostały jedynie nikłe szczątki. Warto jednak je przypomnieć, aby nie uległy unicestwieniu w naszej pamięci.
Obok muzeum park, po którym przechadzając się wieczorem musimy uważać na wyłażące niemalże grupkami niesforne jeże. Pięknie oświetlony wieczorem staje się miejscem wypoczynku po trudach dnia i tygodnia.
Nie sposób pominąć kilku zalewów. Nad nimi gromadzą się nie tylko rybacy, ale i całe towarzystwo z miasta i okolic, przesiadujące do późnej nocy. Zalew „Chechło” jest na terenie Trzebini, nieco za miastem, w kierunku Krakowa. Ogromny obszar powstał na miejscu wyciętego lasu, który spogląda naokoło jeziora. Można wypożyczyć sprzęt, można się ochłodzić…
Niedaleko znajduje się „Balaton”. Tak nazywa się miejsce po starym kamieniołomie, zalane wodą z pobliskiego źródełka. Widać tutaj ogromne ryby pływające kilka metrów pod powierzchnią wody. Zbiornik jest kryształowo czysty. Po jednej stronie wydzielone kąpielisko, po drugiej nagie skały, widoczne pod wodą na niemal dziesięć metrów. Woda jest przeraźliwie zimna. Raj dla nurków z pobliskiego klubu. Czasami uda się wyłowić jakieś skarby.
Puszcza Dulowska, ciągnąca się od Chrzanowa i Trzebini aż po Zamek w Tenczynku, jest cała poprzecinana niezliczonymi alejkami. Tutaj buszują liczne bobry, tak pracowicie podgryzające pobliskie drzewa. Co krok ławeczki… Na wstępie informacja odnośnie kilkudziesięciu gatunków żyjących tutaj ptaków, łącznie z godzinami ich porannych koncertów. Któż by pomyślał, że już od trzeciej rano te pracowite stworzenia chwalą się swoimi walorami głosowymi, których my, ludzie, możemy im jedynie pozazdrościć.
Wracamy do samego Chrzanowa. Przeszliśmy już przez park, w którym każde drzewo ma swoje własne imię. Po polsku i po łacinie. Trudno spamiętać chociażby część z nich. Kolejny stary kamieniołom. Niegdyś zalany aż po brzegi. Dzisiaj teren jest osuszony ze względu na pobliską szkołę, która musi zapewnić bezpieczeństwo wybiegającym z podstawówki maluchom. Doskonała trasa narciarska na zimę. Zbocze aż samo zaprasza, aby się na nim poślizgać, zwłaszcza po wyjściu ze szkoły.
I znowu lasy, od Chrzanowa aż po Libiąż. Po drodze mijamy Pomnik Partyzantów. W 1944 r. zginęli tutaj młodzi chłopcy, walcząc za swą ojczyznę. Liczne alejki, zapraszające rowerzystów do maratonu. Stąd można dojechać prawie pod Oświęcim. Warto się wybrać na miłą przejażdżkę w dobrym towarzystwie.
Nie trzeba daleko jechać, aby znaleźć się „nad Balatonem”, zaś ze zboczy, okalających głęboki zbiornik wody, widać niemalże szczyt wieży w Tenczynku. Nic dziwnego, że jeden dzień na rowerze nie wystarczy, ażeby do woli zakosztować przyjemności zaliczania kolejnych miejsc na Ziemi Chrzanowskiej, graniczącej z Ziemią Krakowską. Pałace w Młoszowej oraz Krzeszowicach. Miło jest spotkać sarny, przebiegające przez ścieżki o świcie. Czasami pojedyncze dziki nieśmiało przechadzają się pośród drzew, nieświadome tego, że ktoś je podgląda. Cisza… Tylko ptaki kołyszą się na gałęziach w rytm swojego własnego śpiewu. Siadamy nad strumykiem. Polana, szum drzew… Miejsca tak bliskie, być może nawet najbliższe, ale niedocenione przez człowieka. Czasami poszukujemy tylu wrażeń, a wystarczy na jedną krótką chwilę usiąść. Tylko ptaki umieją korzystać z okolic, w których przebywają…

Marek Niechwiej
Marek Niechwiej