Wydawnictwo Zielone Brygady - dobre z natury

UWAGA!!! WYDAWNICTWO ZAWIESIŁO SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W 2008 ROKU. NIE REALIZUJEMY JUŻ ŻADNYCH ZAMÓWIEŃ.

Zabić żubra

ZABIĆ ŻUBRA

Bladym, zimowym świtem los rzucił mnie w sam środek Puszczy Boreckiej. Las to szczególny i w całej rozciągłości zasługujący na swe puszczańskie imię. Krajobraz Puszczy obfituje w niewielkie jeziora, częściej penetrowane przez zwierzęta niż odwiedzane przez ludzi. Obszar ten zamieszkiwały niegdyś pruskie plemiona Galindów. W IV w. powstały tu pierwsze warowne grody. Kolonizacja postępowała jednak powoli. Teren jest to bowiem trudny i w wielu miejscach podmokły. Puszcza Borecka rozciąga się obecnie pomiędzy jeziorem Mamry a Wzgórzami Szeskimi na Pojezierzu Ełckim. Czarne, sędziwe bory przeplatają się tu z dziedziną lasów liściastych i mieszanych, gdzie konary dębów, jesionów i grabów szczelnie oddzielają niebo od wypełnionego soczystymi owocami dna lasu. Boreckie knieje przemierzają, jak przed wiekami, wilki, rysie i borsuki, a także spore stado żubrów. Na brzegach rzek i jezior wciąż spotkać można silne watahy dzików buchtujące w poszukiwaniu pędraków, żołędzi i innych puszczańskich pożytków. Las tu głęboki, choć niezbyt rozległy. Można się w boreckiej dziedzinie nawet zagubić bo i dróg niewiele i osady w sporym znajdują się od siebie oddaleniu. Żubry czują się w Puszczy niemalże jak w domu.

Dzień był jak z bajki. Sędziwe świerki gięły się pod ciężarem śniegu. Dno lasu przykrywała puchowa kołderka, niemalże niezaznaczona śladem wędrującego zwierza. Słońce wydobywało z lodowych kryształów blask po tysiąckroć większy niż światło wszystkich zgromadzonych ludzkim wysiłkiem diamentów. Radość życia zdawała się po brzegi wypełniać wszystkie zakątki tej pięknej krainy. Brnąłem w śnieżnym puchu mozolnie, noga za nogą, po tropie jednego z kilku stad żubrów zamieszkujących ostępy Puszczy Boreckiej. Las nie skąpił uroków. Na skraju niewielkiej polanki natknąłem się na chmarę jeleni. Kilkaset metrów dalej zajrzałem w oczy sarny, by wkrótce przyglądać się grupie dzików buchtujących dno lasu w poszukiwaniu żołędzi. Mieszane stada ptasiej drobnicy wypełniały zimową puszczę koncertem na dzwonki, werble i inne instrumenty, jakich człowiek jeszcze nie skomponował. Sielanka niemalże doskonała.

W koronach świerków, gnących się pod okapem śnieżnej okiści, uwijały się maleńkie mysikróliki wypełniając Puszczę delikatnym dzwonieniem. Wokół głęboki śnieg i cisza, drzewa jakby zamarłe we śnie, zastygłe w bezruchu.

Zimową porą Puszcza Borecka jest podobna do księgi o czystych, białych kartach, w których zostaną wpisane najdrobniejsze nawet zdarzenia: oto nocą przebiegł jeleń, dzik, a w ślad za nimi podążał wilk. Leśny dukt przecięły cztery żubry, najpierw krowa, młody byk i dwoje cieląt. Jastrząb porwał sójkę, na śniegu obok kilku kropli krwi pozostały pióra z charakterystycznym niebieskim lusterkiem. Oto epizody, którymi zapisane zostały karty zimowego pamiętnika – księgi żywota Puszczy.

Na skraju Sarniego Wygonu ujrzałem pierwszego żubra, młody, może trzyletni byk, czochrał się o pień potężnego jesionu. Nieco dalej, za zasłoną kępy świerków grupa żubrzyc z cielętami wygrzebywała żołędzie pod osłoną wiekowego dębu. Zamarłem w bezruchu podziwiając leśne olbrzymy z odległości kilkudziesięciu metrów. Z młodnika wyskoczyło stado jeleni: popatrzyły, posłuchały i pomaszerowały gęsiego ku rzece.

Powoli, krok za krokiem, wycofałem się, aby nie zakłócać spokoju prawowitych władców Puszczy – żubrów. Zanim przeciąłem pierwszą linię oddziałową, leśną ciszę brutalnie zmącił ostry strzał sztucera. Po chwili las wypełnił się tętentem kilkudziesięciu kopyt. Spłoszone zwierzęta rzuciły się do ucieczki w stronę pobliskich bagien.

Na zrytym racicami śniegu leżał żubr. Wielki, prawdopodobnie ważący około 900 kg byk. Nad martwym zwierzem ludzie odprawiali przeróżne łowieckie rytuały. Ułamaną gałązkę świerka zamoczono w zastygającej krwi żubra, by szybko tężejącą na mrozie posoką posmarować zieloną kurtkę łowcy. Mały chłopczyk grał na rogu sygnał myśliwski “na żubra”. Inni gratulowali zagranicznemu myśliwemu w kapelusiku z piórkiem celnego strzału. Tak to zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem zabito prawnie chronione zwierzę znajdujące się w Czerwonej Księdze Zwierząt.

Tomasz Lippoman
Tomasz Lippoman