Wydawnictwo Zielone Brygady - dobre z natury

UWAGA!!! WYDAWNICTWO ZAWIESIŁO SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W 2008 ROKU. NIE REALIZUJEMY JUŻ ŻADNYCH ZAMÓWIEŃ.

ZWYCIĘSTWO PO 5 LATACH WALKI

ZWYCIĘSTWO PO 5 LATACH WALKI
10.7.2002 ośrodek zamiejscowy Naczelnego Sądu Administracyjnego w Krakowie orzekł niezgodność z prawem decyzji o WZiZT (warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu) oraz pozwolenia na budowę Centrum Handlowo-Usługowego Ivaco przy ul. Kałuży w Krakowie. W ten sposób Federacja Zielonych – Grupa Krakowska doprowadziła do tego, że jak powiedział po wyroku pełnomocnik Ivaco pan Lucjan Niemczewski: koncern po 5 latach i po wydaniu 6 milionów marek znalazł się znowu w punkcie wyjścia. Wygraliśmy nie tylko z zagraniczną korporacją dysponującą kredytami na 50 milionów dolarów, ale także z kolejnymi dwoma prezydentami i zarządami miasta Krakowa, z Samorządowym Kolegium Odwoławczym, z Wojewodą Małopolskim, a nade wszystko z wszechobecną w Krakowie mieszaniną ignorancji, korupcji, obywatelskiego i ludzkiego tchórzostwa, ogólnego bezprawia i typowo krakowskiej sitwy. Bo tylko tym można tłumaczyć, że wszystkie wymienione urzędy przez te same 5 lat, za pieniądze podatników, wydały całe mnóstwo niezgodnych z prawem decyzji.

Najważniejsze z nich to: przekazanie Ivaco praw do dysponowania gruntem pod budowę i poświadczenie w umowie z Ivaco nieprawdy o tym, że miasto nic nie wiedziało o jakichkolwiek roszczeniach do terenu, które nie były uwidocznione w księgach wieczystych (nie były uwidocznione, bo krakowski sąd wpisał je dopiero po bezpośredniej interwencji u ministra Kaczyńskiego, przedtem informowany o roszczeniach udawał, że nie wie o co chodzi), kolejne 3 decyzje o WZiZT, dwie decyzje o pozwoleniu na budowę – pierwszą, dzięki temu, że w ostatniej chwili przeglądając akta znalazłem dowody poświadczenia w niej nieprawdy, uchylił wojewoda Masłowski, drugie pozwolenie na budowę ten sam wojewoda utrzymał w mocy, być może przerażony manifestacją kibiców Cracovii, którzy zdemolowali wtedy całe centrum Krakowa. Winni zorganizowania tej manifestacji działacze Cracovii nigdy nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności przez krakowską prokuraturę, zarzuty postawiono bodaj tylko 4 chuliganom. Wojewoda Masłowski twierdził wówczas, że decyzje utrzymuje w mocy, bo jest poprawna formalnie, NSA stwierdził natomiast, że została wydana z rażącym naruszeniem prawa. Oprócz tego w popieranie inwestycji zaangażował się zielony (chyba od koloru dolara) minister Joschka Fischer – arogancką odpowiedź jego sekretarza na nasze pismo drukowaliśmy swego czasu w ZB*. Macki Ivaco i osób je popierających sięgnęły nawet do rządowo-kościelnej komisji majątkowej, która nie mogła orzec tego co okazało się oczywiste dla każdego sądu cywilnego, czyli, że położony w bezpośrednim sąsiedztwie krakowskich Błoń teren stadionu Cracovii nigdy do miasta Krakowa nie należał, a zawsze był własnością walczących od r. 1991 o jego zwrot prawowitych właścicielek – zakonu Norbertanek na Zwierzyńcu.
Dla nas najważniejsze w tym wszystkim było, że uratowaliśmy teren w planie zagospodarowania przestrzennego określony jako zieleń i sport. Ivaco i Urząd miasta Krakowa chciały zbudować na nim parking na ok. 600 samochodów, kilka supermarketów, pasaż handlowy, dwa piętra biur. Zgodność z planem miała polegać na tym, że IVACO w zamian za prawo do dysponowania terenem wycenianym na 25 milionów złotych i prawo budowy opisanego kompleksu miało płacić najstarszemu w Polsce klubowi sportowemu Cracovia, a więc na sport, ok. 30 tys. marek miesięcznie. Ivaco i popierający go urzędnicy cały czas zresztą grali na emocjach i przywiązaniu do Cracovii, nigdy nie ujawniając szczegółów transakcji. Zadanie to znakomicie ułatwiały im krakowskie media, które oprócz lokalnego dodatku GW nigdy nie starały się zachować nawet pozorów bezstronności. Wystarczy powiedzieć, że przez 5 lat trwania sporu, strona społeczna nigdy nie mogła przedstawić swoich argumentów w Telewizji Kraków. Jako strony sporu występowali tam dla przykładu AWSowski prezydent Gołaś i AWSowski wojewoda Masłowski. Nie dopuszczano nas do głosu na równym prawach w Radiu Kraków, w którego radzie nadzorczej zasiadał jeden z głównych promotorów Ivaco, radny Unii Wolności – Jan Okoński. Media cały czas starały się przedstawić spór jako konflikt pomiędzy zielonymi, mieszkańcami dzielnicy, a zasłużonym klubem Cracovia, który źli ekolodzy uparli się doprowadzić do upadku. Już po ogłoszeniu wyroku, z gazet i telewizji można było usłyszeć, że przegrał zasłużony klub sportowy, a wygrała „mała, ale hałaśliwa grupka”, przedtem prezydent Gołaś twierdził publicznie w telewizji, iż budowie sprzeciwia się „8 osób”. Szczególnie niechlubną rolę w historii Ivaco odegrała też kancelaria prawna: Studnicki – Płeszka cały czas obsługująca Ivaco, której przedstawiciel pan Płeszka – doc. dr hab. Uniwersytetu Jagiellońskiego, obficie udzielał się też w mediach. Na potrzeby sprawy wymyślił nawet nową, nie istniejącą w planie zagospodarowania kategorię obiektów – „obojętne” – takie miały być dla sportu i zieleni budowle CHU Ivaco. Wojciech Obtułowicz dla odmiany był w jednej osobie pełnomocnikiem Ivaco, projektantem części sportowej obiektu i opiniował projekt jako przewodniczący Miejskiej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej. Potem był też architektem miejskim Krakowa.
Kto nas popierał: wśród innych organizacji ekologicznych cały czas aktywnie w sporze brał udział małopolski oddział PKE i niestrudzony pan Stalony-Dobrański oraz mieszkańcy. Petycję przeciw budowie podpisało też kilkuset krakowskich profesorów, intelektualistów, artystów i społeczników. Bardzo uczciwie i odważnie zachował się autor planu – prof. Zygmunt Ziobrowski, który publicznie i na piśmie stwierdził, że budowa jest niezgodna z planem jego autorstwa. Pomógł nam mecenas Kłys, no i trudno byłoby nam wygrać w takim stylu bez naszego prawnika Tomasza Siwińskiego.
Niestety, w czasie obecnej kampanii wyborczej na prezydenta miasta Krakowa jednym z kandydatów jest były prezydent Józef Lassota z Unii Wolności, ten sam, za którego kadencji i z którego polecenia w lipcu 1997 r. wiceprezydent Krzysztof Goerlich poświadczył nieprawdę w umowie z Ivaco i przyznał mu prawo do terenu, którego miasto nie było właścicielem. Józef Lassota jest również członkiem władz Cracovii, a ludzie związani z klubem i z Ivaco już zapowiadają, że te 6 milionów marek, które dotąd Ivaco wydało nie może przepaść i że jak tylko będzie to możliwe, to zmienią plan zagospodarowania przestrzennego i znowu zaczną przepychanie inwestycji. Zabawna ale i straszna jest wypisana na plakatach wyborczych Józefa Lassoty lista nazwisk osób, które go popierają. Są wśród nich Krzysztof Goerlich – były wiceprezydent, któremu krakowska prokuratura nijak nie może udowodnić, że w umowie z Ivaco poświadczył nieprawdę, były prezes Cracovii – pan Palczewski – ten sam, który przemawiając przez tubę przewodniczył nielegalnej manifestacji kibiców, w czasie której rzucano w policję siekierami, a potem rozbijano nimi szyby wystaw sklepów jubilerskich, żeby swobodnie nacieszyć się tym co za nimi było. Wraz z tymi ludźmi na jednej liście, w jednym komitecie obywatelskim, na jednym plakacie widzimy: noblistkę i poetkę – Wisławę Szymborską, reżysera Andrzeja Wajdę, związanych z wydawnictwem ZNAK Jacka i Henryka Woźniakowskich, licznych krakowskich profesorów, no i Krystynę Zachwatowicz-Wajdę – tę samą, która swego czasu podpisała protest przeciwko budowie Ivaco. Jest jeszcze wielu innych krakowskich profesorów, niemal „cały inteligencki Kraków”. Ich pełną listę postaram się opublikować w najbliższym numerze „Obywatela”. Tam też, w numerze trzecim, zamieściłem niemiłosiernie długą, ale i rzetelną relację z pierwszych 4 lat „sprawy Ivaco”.

Olaf Swolkień

ZB 148 s. 10 (http://www.zb.eco.pl/zb/148/listy.htm), Olaf Swolkień, Niemiecki biznes ponad polskie środowisko, ZB 150. s 49 (http://www.zb.eco.pl/zb/150/raporty2.htm).


Olaf Swolkień