TESTY KOSMETYKòW NA ZWIERZĘTACH
, wrzesień 2003 [Zwierzęta]_pliki/k.gif) |
Często widząc na etykietach kosmetyków napis
"testowane dermatologicznie" zastanawiałam się co to tak właściwie znaczy. Napisałam do Federacji Konsumentów
(porady_prawne@federacja-konsumentow.org.pl) i oto jaką dostałam odpowiedź:
|
W odpowiedzi na Pani pytanie przesyłam jednocześnie kilka ciekawostek, gdyż jak sądzę,
mogą one Panią zainteresować. Zgodnie z obowiązującą od 12.5.2002 r. ustawą o kosmetykach
(Dz. U. nr 42, poz. 473), która określa, w zakresie niezbędnym
dla zapewnienia bezpieczeństwa zdrowia ludzi, wymagania dotyczące składu,
oznakowania oraz warunki obrotu kosmetykami
oraz dyrektywą Rady - Europejską Dyrektywa Kosmetyczną 76/768/EWG
- kosmetyk wprowadzony na rynek nie może szkodzić
zdrowiu ludzkiemu. Nie istnieje jednak prawny wymóg stanowiący,
iż gotowe kosmetyki muszą być badane na zwierzętach lub
na ludziach przed wprowadzeniem na rynek. Ponieważ badania na zwierzętach
i alternatywne metody badań pozwalają jedynie
w ograniczony sposób przewidywać oddziaływanie kosmetyku na człowieka,
ze względów etycznych i naukowych może wystąpić
konieczność przeprowadzenia potwierdzających testów zgodności gotowych kosmetyków
na ludziach. Testy takie można wykonać
pod warunkiem, że określony jest toksykologiczny profil składników kosmetyków u
zyskanych w oparciu o badania na zwierzętach
i/lub wykorzystanie metod alternatywnych.
Określenie „testowane dermatologicznie” oznacza iż przed wprowadzeniem do
obrotu przeprowadzano określone przez producenta
testy, w celu wykluczenia ewentualnych przykrych następstw zdrowotnych,
najczęściej o charakterze alergicznym.
ASPEKTY PRAWNE BADAń NA ZWIERZęTACH
Surowce kosmetyczne podlegają w Unii ustawodawstwu
dotyczącemu chemikaliów, co oznacza, że przed wprowadzeniem nowych substancji
do obrotu, muszą one zostać zgłoszone. Podczas zgłaszania przedstawione muszą
być określone dane, w tym także dane toksykologiczne, a mogą być one uzyskane
jedynie w badaniach na zwierzętach.
Kosmetyki, jako gotowe wyroby, nie podlegają w Unii procedurze zgłaszania
lub rejestracji. Wszystkie badania z zakresu bezpieczeństwa ich stosowania
należą wyłącznie do producenta i on jest za wykorzystywanie tych wyników odpowiedzialny.
Przegląd metod alternatywnych
Nie ma możliwości zastąpienia określonej metody badania
na zwierzętach odpowiednią metoda alternatywną. W każdym przypadku potrzebne są
liczne metody alternatywne dla modelowego odzwierciedlenia procesów przebiegających w ludzkim organizmie.
Metody biochemiczne - czyli liczne testy: histydynowy stosowany do identyfikacji
potencjalnych efektów fototoksycznych oraz test czerwonych ciałek krwi
(test RBC - Red-Blood-Cell-Test), który został opracowany dla szybkiej
oceny własności drażniących, szczególnie w przypadku środków powierzchniowo czynnych.
Metody oparte na hodowli organów - za pomocą tych metod można badać
nie tylko efekty podrażnienia, ale również efekty pozytywne, np.
w badaniach środków promieniochronnych na wyizolowanych tkankach
skóry. Dalszymi przykładami wykorzystania organopreparatów są opracowane
metody alternatywne w stosunku do testów drażnienia skóry i testów drażnienia
oka wg Draize’a. Do metod tych należą pomiary wydzielania enzymów komórkowych,
z hodowanych preparatów skóry, po aplikacji kosmetyków. Również uzyskana
w rzeźni skóra świńska nadaje się do badań nad penetracją. Wadą metod
polegających na stosowaniu zwierzęcej, a szczególnie ludzkiej skóry,
jest niewystarczająca ich dostępność. Ponadto, pobrane preparaty skóry
zachowują się pod względem fizjologicznym w sposób niejednolity, co
utrudnia oceny ilościowe. Wydaje się, że dobrą metodą może być stosowanie
modeli ludzkiej skóry typu organopreparatów (reconstructet human skin).
Takie łatwe do standaryzacji modele testowe są rekonstruowane z komórek
ludzkiej skóry i odpowiadają w wielu szczegółach budowie i zachowaniu
ludzkiej skóry. Do oceny tolerowania przez błony śluzowe służą szczególnie
badania na zapłodnionym i zalężonym jaju kurzym z zastosowaniem testu
HET-CAM. W teście tym substancję badaną nanosi się na membranę kosmówki
w otwartym jaju. Jednym z testów, który służy do tych samych celów jest
- Pollen-Tube-Growth-Test, w którym mierzy się ilościowo wpływ substancji
badanej na wzrost słupka kwiatowego pewnej odmiany tytoniu. Wiele substancji
drażniąco działających na ludzi powodowało hamowanie wzrostu słupków kwiatowych.
Pollen-Tube-Growth-Test może być z powodzeniem stosowany do oceny drażniącego
działania środków powierzchniowo czynnych. Absurdem byłyby jednak próby
zastosowania tego testu do oceny surowców kosmetycznych pod względem ich
potencjalnego działania alergizującego.
Metody oparte na hodowli komórkowej - zalety: możliwość standaryzacji.
Stosunkowo niski stopień skomplikowania hodowli komórkowych w porównaniu
z organizmem zwierzęcym lub ludzkim może ułatwić standaryzację warunków
badania oraz jednoznaczne zdefiniowanie parametrów pomiaru. Dlatego też
badania in vitro wykorzystujące hodowle komórkowe wykazują szereg
metodycznych zalet w porównaniu do badań na zwierzętach: dobra
powtarzalność, dokładne zależności działania od dawki, wysoka
czułość, uwzględnienie działania specyficznego dla danego rodzaju
komórek, możliwość prostego badania metabolizmu. Komórki langerhansa
służą do wykrywania działania alergizującego surowców i wyrobów gotowych.
Testy kosmetyków UE
Parlament Europejski przyjął w styczniu 2003 r.
tekst nowej dyrektywy, która wprowadza stopniowo zakaz testowania k
osmetyków na zwierzętach przez firmy działające w UE. Dyrektywa
będzie obowiązywać także firmy spoza Unii. Jeśli nie dostosują
się one do niej, ich produkty będą w Unii zakazane.
Dyrektywa przewiduje:
zakazane zostają wszelkie testy na zwierzętach, które już obecnie można zastąpić
inną formą badań, np. testami na ochotnikach;
do 2009 r. koncerny muszą zakończyć także te testy, których formy zastępcze
(bez udziału zwierząt) są dopiero przygotowywane;
do końca 2018 r. koncerny muszą zakończyć 3 rodzaje testów na zwierzętach
(badanie toksyczności, wpływu wielokrotnego dozowania jednej substancji
oraz wpływu toksyczności na zdolności reprodukcyjne organizmów), których
zamienniki nie istnieją nawet w formie badań teoretycznych.
Pozdrawiam,
Ciekawe czy przewidywania dyrektywy dojdą do skutku.
Pozdrawiam
przesłane na listę Zieloni (podstawowa lista dyskusyjna ruchu ekologicznego w Polsce,
wymiana poglądów, ustalenia, aktualności)
- zapisy, archiwum: http://www.lists.most.org.pl/cgi-bin/listinfo/zieloni
Karmena Lidia Cisak
Specjalista ds. zdrowia i leków
Parapsyhe
Sprzeciw wobec uchwały tut. Sejmiku
o przywrócenie tuczu gęsi i kaczek
na stłuszczone wątroby z 14.7.2003 nr XI/165/205
|
Szanowny Pan
Paweł Arndt
Przewodniczący Sejmiku
Województwa Wielkopolskiego
Al. Niepodległości 16/18
61-713 Poznań
Fundacja "Zwierzęta i my" wnosi stanowczy sprzeciw wobec podjętej przez Sejmik
Województwa Wielkopolskiego uchwały o doprowadzenie do ponownej legalizacji w Polsce
tuczu kaczek i gęsi na stłuszczone wątroby.
W uzasadnieniu uchwały podaje się, że prawo Unii Europejskiej nie zakazuje tuczu kaczek
i gęsi na stłuszczone wątroby.
Nie jest to uzasadnienie pełne. W zeszłym roku w parlamencie, w czasie prac nad zmianami
do Ustawy o ochronie zwierząt, p. J. J. Pilarczyk, wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi
oraz eksperci z Biura Studiów i Ekspertyz Kancelarii Sejmu, oraz Urzędu Komitetu Integracji
Europejskiej stwierdzali jednoznacznie, że prawo Unii Europejskiej nie zabrania
wprowadzania w Polsce bardziej rygorystycznego prawa w zakresie ochrony zwierząt.
Do Fundacji napłynęły z krajów UE gratulacje dla Polski za uchwaloną w 1997 r. Ustawę,
w tym właśnie za zakaz powyższego tuczu.
Tucz taki, poza Polską, zakazany jest w Niemczech, Austrii, Anglii i w krajach skandynawskich.
Polska ma kilkusetletnie tradycje w ochronie zwierząt i może dawać przykład innym krajom europejskim.
Pragniemy zwrócić uwagę na fakt, że UNESCO 15.10.1978 uchwaliło światową Deklarację Praw Zwierząt,
które państwa UE również winny stosować. Dlatego mamy pełne prawo powiedzieć NIE dla krzywdzenia
zwierząt w Polsce.
Żaden kraj i żadna organizacja państw nie może nam powiedzieć oraz żądać abyśmy przyjęli
ich gorsze prawo dla zwierząt.
Przymusowy tucz gęsi i kaczek jest jednocześnie przestępstwem wobec ludzi, u których
ze względów zarobkowych następuje z czasem zobojętnienie na ból i cierpienie, co owocuje
kalectwem duchowym człowieka.
Do wiadomości:
Pan Marek Borowski, Marszałek Sejmu
RP, ul. Wiejska 2/4/6, 00-489 Warszawa
W załączeniu:
Przedkładamy opinie naukowców przeciwko tej metodzie chowu.
Również przedkładamy nasze apele w trzech językach zachodnich, które kierujemy do
konsumentów na całym świecie, aby nie spożywali produktów z tego chowu oraz
fragment książki o tuczu gęsi w języku niemieckim .
łączymy wyrazy szacunku
Alina Kasprowicz - prezes Fundacji
Jurek Duszyński
25.8.2003 wręczyliśmy powyższą petycję p. przewodniczącemu P. Arndtowi. Sprzeciw
w Poznaniu ma tylko charakter symboliczny - uchwała już została skierowana
do p. Marka Borowskiego, marszałka Sejmu RP.
Jurek Duszyński
tel. 0-504 609 797
j.duszynski@rsepliz.most.org.pl
|
W POLSCE KWITNIE NIELEGALNY HANDELGINĄCYMI GATUNKAMI ZWIERZĄT
, wrzesień 2003 [Zwierzęta]_pliki/k.gif) |
WWF Polska - światowy Fundusz na rzecz Przyrody rozpoczyna kampanię, której celem jest
ograniczenie nielegalnego handlu gatunkami zagrożonymi wyginięciem.
Wielu Polaków kupując papugę czy żółwia, nie zdaje sobie nawet sprawy,
że zwierzęta te mogą pochodzić z przemytu.
|
Międzynarodowy nielegalny handel ginącymi gatunkami roślin i zwierząt
przynosi w skali świata zyski porównywalne do przychodów z handlu narkotykami i broniਲ਼.
Według raportu2 przygotowanego na zlecenie Komisji Europejskiej przez program TRAFFIC3,
pośród państw akcesyjnych nasz kraj znajduje się na 3 miejscu pod względem liczby
udaremnionych prób przemytu okazów chronionych Konwencją Waszyngtońską (CITES)4.
W 2002 r. polskie służby celne udaremniły wwóz do naszego kraju ponad 19 tys. okazów
fauny i flory z listy CITES, w tym ponad 1450 żywych zwierząt.
Ludzie rzadko zdają sobie sprawę, że egzotyczne zwierzęta, sprzedawane w polskich
sklepach i na targowiskach to w dużej mierze ofiary nielegalnego handlu, które
przyjechały do naszego kraju wbrew obowiązującym regulacjom prawnym - mówi Ireneusz
Chojnacki, Dyrektor WWF Polska - Wyłapywane, mimo międzynarodowych zakazów,
z naturalnego środowiska, są transportowane w makabrycznych warunkach, po to,
aby trafić do sprzedaży. Przemytnicy przewożą je upchane w kartonowych pudełkach,
workach, termosach, wciśnięte do plastikowych butelek czy skrytek w bagażach.
Z przewożonych w nielegalny sposób zwierząt przeżywa średnio 1 na 10. Pomimo tego,
nielegalny handel się opłaca, czarnorynkowe ceny za najrzadsze okazy sięgają kilku
a nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. W efekcie wiele cennych gatunków, nadmiernie
odławianych, jest zagrożonych wyginięciem.
Na to zjawisko mają wpływ zwykli ludzie. Jeśli tu w Polsce kupuję dziecku papugę żako
pochodzącą z przemytu, nakręcając koniunkturę na nielegalnie sprowadzone zwierzęta,
to efekty mojego działania odczuwalne są w Afryce Zachodniej, gdzie populacja tych
ptaków zbliża się do punktu krytycznego - zwraca uwagę Chojnacki. Przyczyną
lekkomyślnych zakupów przeważnie nie jest zła wola czy brak wrażliwości na krzywdę zwierząt,
ale niewiedza. Ludzie nie mają świadomości istniejących przepisów wynikających
z Konwencji Waszyngtońskiej, ani skutków ich nie przestrzegania - podsumowuje Dyrektor WWF Polska.
Właśnie uświadomienie Polakom, że rozwiązanie problemu zależy w dużej mierze od nas samych,
jest celem rozpoczynającej się we wrześniu ogólnopolskiej kampanii "Nie kupuj zwierząt
z przemytu", zorganizowanej przez WWF Polska - światowy Fundusz na rzecz Przyrody. Naszym zadaniem
jest podjęcie wysiłków na rzecz ograniczenia w Polsce zjawiska nielegalnego handlu,
poprzez poruszenie wyobraźni i wrażliwości naszego społeczeństwa. Rozwiązanie jest
w zasięgu ręki; wystarczy odrobina dobrej woli ze strony ludzi - wyjaśnia Ireneusz Chojnacki.
- Jeśli zaczniemy domagać się od sprzedawców, aby zawsze okazywali dokument legalnego
pochodzenia zwierzęcia, utrudnimy życie przemytnikom. Może to pomóc ocalić przynajmniej
niektóre z ginących gatunków.
Kampania prowadzona będzie na terenie całego kraju. Potrwa rok. Przygotowały ją pro bono:
agencja reklamowa Euro RSCG New Europe (koordynacja: reklamy TV, radiowe, prasowe
i internetowe), Media Planning Group (planowanie mediów), agencja Headlines (obsługa PR).
W kolejnych etapach kampania adresowana będzie do tych grup społeczeństwa,
które w największym stopniu mogą przyczynić się do zmniejszenia problemu.
Informacje skierowane będą do sympatyków egzotycznych zwierząt w kraju,
a także do polskich turystów, którzy podróżując za granicę mogą ulegać
pokusie zakupu produktów wykonanych z okazów ginących gatunków.
WWF liczy również na wsparcie akcji przez media. W ramach kampanii w 1 i 2
programie TVP oraz na kanale Animal Planet będziemy mogli zobaczyć spot reklamowy
"Nie kupuj od przemytników".
Reklamy akcji pojawią się również w największych stacjach radiowych, w prasie i w internecie.
Kampania zorganizowana została pod patronatem Ministerstwa środowiska i przy
współpracy Ministerstwa Finansów (Departament Ceł), Miejskiego Ogrodu Zoologicznego w
Warszawie oraz Fundacji "Biblioteka Ekologiczna" - Regionalne Centrum Edukacji
Ekologicznej - Centrum Monitorowania CITES w Poznaniu. Kampanię wspiera także
Ośrodek Działań Ekologicznych "źródła". Partnerami medialnymi akcji są: Telewizja Polska,
Animal Planet i tygodnik "Polityka".
Więcej na stronie: www.wwf.pl lub www.wwf.pl/cites
Dodatkowych informacji udziela: Marta Kaczyńska - Specjalista ds. komunikacji,
WWF Polska, tel. 0608 322 153, e-mail: mkaczynska@wwf.pl
notatka prasowa 3.9.2003
Wg danych Interpolu w 1995 r. zyski z międzynarodowego handlu gatunkami zagrożonymi wyginięciem wyniosły 5 mld USD.
Focus on EU Enlargement and Wildlife Trade: Review of CITES Implementation in Candidate Countries, Karin Berkhoudt, TRAFFIC Europe, Brussels, Belgium.
TRAFFIC jest programem monitorowania handlu chronionymi gatunkami roślin i zwierząt, realizowanym wspólnie przez WWF i IUCN. Działa we współpracy z sekretariatem Konwencji Waszyngtońskiej (CITES) i wieloma innymi partnerami.
CITES (Convention on International Trade in Endangered Species of Wild Fauna and Flora), Międzynarodowa Konwencja o Międzynarodowym Handlu Dzikimi Zwierzetami i Roślinami Gatunków Zagrożonych Wyginięciem, tzw. Konwencja Waszyngtońska - międzynarodowa umowa kontrolująca handel ginącymi gatunkami roślin i zwierząt oraz produktami pochodzenia roślinnego i zwierzęcego.
|
O RAKACH I ICH ŻYCIU - TAKŻE EROTYCZNYM OPOWIEŚĆ
, wrzesień 2003 [Zwierzęta]_pliki/k.gif) |
W polskich rzekach i jeziorach żyją trzy gatunki raków. Największy jest rak szlachetny,
nieco mniejszy - rak błotny, a najmniejszy - rak pręgowany, zwany amerykańskim,
bowiem na początku XX w. został sprowadzony do Europy właśnie z Ameryki.
|
Raka dość trudno jest zobaczyć. W dzień bowiem te stworzenia chowają się
w swych podwodnych kryjówkach. O zmierzchu wychodzą na żer - szukając szczątków roślin,
czasami szczątków zwierząt. Wtedy można się im dokładnie przyjrzeć.
Wszystkie gatunki raków są pokryte pancerzem i mają aż 19 par kończyn. Oczywiście nie
wszystkie kończyny służą do chodzenia. Pierwsza i druga para kończyn, to czułki, które
spełniają rolę narządów zmysłu. Do chodzenia nie służą też wielkie racze szczypce,
które stanowią swoistą broń i narzędzie do chwytania pokarmu. Dwie pary kończyn,
tuż za szczypcami, stanowią zarówno nogi, jak i pomoc przy chwytaniu pokarmu.
Tylko i wyłącznie do chodzenia służą dwie ostatnie pary kończyn tułowiowych.
Odnóża odwłokowe pomagają rakom w czasie rozrodu. Zastosowanie pozostałych
odnóży - bardzo trudno wyjaśnić.
Jesień to okres godowy raków. Zaczynają go w połowie września raki pręgowane,
a w październiku przychodzi kolej na raki szlachetne i błotne. Rak jest wyjątkowym
kochankiem, bowiem spotkanie samicy z samcem trwa nawet 10 godz. (!), bez przerwy.
Jest to prawdopodobnie rekord w świecie zwierząt i ludzi chyba też. Zapłodnienie
nie następuje od razu. U raka błotnego i szlachetnego trzeba na to kilka dni.
Raki pręgowane czekają na to prawie pół roku, czyli do najbliższej wiosny.
Samiec rak nie interesuje się losem swych dzieci, za to samica troskliwie
opiekuje się nimi. Jaja zostają otoczone czymś w rodzaju kokona i przytwierdzone
do odnóży odwłoka. Dodatkowo samica zawija jeszcze odwłok i przykrywa swoje pociechy
jak gdyby wachlarzem. Młode raki wykluwają się i są podobne do dorosłych. żyją nawet 20 lat.
Wielkim problemem raka jest ciągły wzrost. Jego głowę i tułów pokrywa zwarty,
jednolity pancerz który zabezpiecza przed atakiem drapieżników, ale nie pozwala
rosnąć. Raz do roku u dorosłych samic, a dwa razy u dorosłych samców pancerz robi
się za ciasny i trzeba się go pozbyć. Jest to przedsięwzięcie związane z dużym
niebezpieczeństwem. Na wszelki wypadek raki chowają się do swych kryjówek-szczelin,
wykrotów, między korzenie drzew. Przez prawie 10 dni nic nie jedzą i czekają, aż na
ich ciele pojawi się nowa, twarda skorupa.
Rak zupełnie nie ma szczęścia do ludzi. Jest mało odporny na zanieczyszczenia
produkowane przez człowieka. Bardzo mu szkodzą - mydła, szampony, detergenty,
których współcześnie wielkie ilości dostają się do rzek i jezior. Człowiek widzi
raka najczęściej w garnku lub na talerzu. Stawonóg jest już wtedy czerwony.
Za życia ma kolor zielonkawo-niebieski. Ta dziwna przemiana następuje dlatego,
że w czasie gotowania ginie niebieski pigment, a pozostaje - odporny na temperaturę
- pigment czerwony.
Bernard Konarski
|
APEL W SPRAWIE ZWIERZĄT
, wrzesień 2003 [Zwierzęta]_pliki/k.gif) |
|
Stowarzyszenie Inicjatywa "Empatia" zwraca się z gorącym
apelem do wszystkich Krakowian, którym nie jest obojętny los zwierząt.
Prosimy o pomoc przy ratowaniu żółwi, które ktoś wyrzucił do stawu
znajdującego się w parku przy ul. Jerzmanowskiego/Wenedy na os. Prokocim Nowy.
Kilka dni temu media i urzędy krakowskie zaalarmowane zostały informacją,
że w ww. stawach można spotkać kilka sztuk egzotycznych żółwi (czerwonolicych),
które najprawdopodobniej zostały tam wypuszczone przez nieodpowiedzialnego
właściciela. Po serii artykułów i audycji, Krakowskie Towarzystwo Opieki nad
Zwierzętami wraz z Inicjatywą "Empatia", przedstawicielami schroniska dla zwierząt
i strażakami, próbowało odłowić żółwie. Niestety, ze względu na duże zamulenie stawu,
do tej pory udało się uratować tylko jednego.
Jeżeli żółwie pozostaną w stawie, może się sprawdzić jeden z dwóch scenariuszy.
żaden z nich nie jest korzystny dla zwierząt. Bardzo prawdopodobne, że z nastaniem
chłodów żółwie wymarzną, ponieważ nie są przyzwyczajone do temperatur, jakie panują
w Polsce zimą. Byłby to smutny kres ich życia, w które okrutnie i bezmyślnie zaingerował
człowiek. Jeśli jednak przeżyją zimę, a takie przypadki (choć rzadko) już się zdarzały,
mogą stanowić zagrożenie dla rodzimej fauny. żółw czerwonolicy, jako większy, szybciej
rosnący i bardziej agresywny, mógłby wyprzeć np. rodzimego żółwia błotnego. Byłby to
poważny problem, znany choćby z terenu Włoch.
Kwestia wyłowienia tych żółwi jest więc bardzo ważna i pilna! Prosimy, pomóżcie w
odłowieniu pozostałych żółwi. Jeśli możecie Państwo zaoferować swoją pomoc lub macie
pomysł, jak przeprowadzić skutecznie taką akcję - prosimy o kontakt! Nie pozwólmy,
by działa się dalsza krzywda zwierzętom, które potraktowane zostały jak przedmioty
- zabawki, które można wyrzucić, kiedy człowiek się nimi znudzi.
Prosimy również o kontakt ludzi, którzy byliby chętni przygarnąć wyłowione żółwie.
Uwaga! Prosimy o kontakt jedynie osoby, które są w stanie właściwie się nimi zająć!
żółwie te wymagają dużego terrarium, posiadającego część wodną i lądową. W hodowli
mogą dożyć nawet 40 lat, więc jest to zobowiązanie długoterminowe. Nie chcemy,
by zostały porzucone przez kolejnego nieodpowiedzialnego właściciela.
Do wszystkich apelujemy zaś o rozwagę - by zastanowili się kupując nowe zwierzątko,
czy są w stanie podjąć się zobowiązania opieki nad nim. Natomiast, jeśli zdarzy
się sytuacja, w której nie możemy dłużej trzymać jakiegoś zwierzęcia, nie wyrzucajmy go,
bezdusznie pozostawiając je na pastwę losu. Postarajmy się poszukać mu nowego domu albo
oddajmy go do schroniska. Zwierzęta to nie zabawki!
Magdalena Firlit
Inicjatywa "Empatia"
tel. 0502754384
http://empatia.pl
Kraków, 24.8.2003
| |