Wydawnictwo Zielone Brygady - dobre z natury

UWAGA!!! WYDAWNICTWO ZAWIESIŁO SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W 2008 ROKU. NIE REALIZUJEMY JUŻ ŻADNYCH ZAMÓWIEŃ.

Dokąd zmierzamy?

DOKĄD ZMIERZAMY?*)

Oswald Spengler napisał, że „technika jest taktyką życia”. To rzeczywiście użyteczne stwierdzenie, z którego będę korzystał, przedstawiając nasze dylematy i zastanawiając się nad ich rozwiązaniami.

Nowoczesna technologia, czy raczej – technologia zachodnia – zawiodła nas nie dlatego, że zaczęła niszczyć środowisko naturalne, lecz głównie dlatego, że zapomniała o swojej podstawowej funkcji, czyli o tym, że cała technika jest w ostateczności taktyką życia. Nowoczesna technologia zawiodła jako zbiór strategii życiowych, udowadniając przy okazji, że jest również ekonomicznie kontrproduktywna i ekologicznie rujnująca.

Ale zarzut ten dotyczy także alternatywnej technologii. Alternatywna technologia wkroczyła na scenę bardzo żywiołowo, zawładnęła wyobraźnią wielu, lecz teraz wygasa. Dlaczego? Dlatego że nie potraktowała siebie całkiem serio – to znaczy nie przyjęła roli nowego zbioru życiowych taktyk. Doprowadzona do skrajności, alternatywna technologia stała się albo idolatrią nowego rodzaju gadżetów, albo beznadziejnie głupią ideologią nowej lewicy – żywiołowym procesem powielającym siebie, choć zapewne pozbawionym treści. Alternatywna technologia przemija (chociaż establishment jeszcze tego nie zauważył, por. artykuł w „Observer” z 26.5.1974), ponieważ nie powróciła do swych korzeni, nie stawiła czoła podstawowemu zadaniu wszelkiej technologii: stać się zbiorem życiowych strategii.

Strategie życiowe nie są jedynie nowymi zastosowaniami starych instrumentów. Kultura jest fundamentalną częścią taktyki i życia. Mająca się dobrze, zdrowa kultura dostarcza zbioru dynamicznych struktur dla życia. W świecie zachodnim, w szczególności w ostatnich 150 latach, a najbardziej w ciągu minionych 50 lat, kultura (podobnie jak religia) stale była nienależycie rozumiana, mistyfikowana, źle interpretowana i wypaczana, traktowana jako chory wytwór dekadenckich umysłów lub jako anachronizm w erze przedtechnologicznej. W każdym z tych wypadków kultura była uważana za mniej lub bardziej zbędną. Tymczasem kultura i religia są nieodłącznymi częściami ludzkiej strategii przetrwania i godnego życia. Niemniej jednak kultura ery postindustrialnej nie może być po prostu zreanimowaną kulturą tradycyjną, gdyż będzie musiała sprostać nowym wyzwaniom, co pociąga za sobą przemyślenie na nowo wytworów ludzkiego ducha i umysłu w całkowicie odmienionym świecie.

Wybrałem zbiór nowych strategii życiowych, który obejmuje nową technologię, nową kulturę i nową ideologię – humanizm ekologiczny. Humanizm ekologiczny nie jest nową etykietą na oznaczenie starego produktu, nie jest też wlewaniem starego wina do nowych bukłaków. Muszę szczególnie podkreślić, że humanizm ekologiczny nie ma wiele wspólnego z tradycyjnym humanizmem; wyraźnie odcina się od humanizmu marksistowskiego, czy socjalistycznego, który wzywa (podobnie jak inne humanizmy) do zawłaszczenia natury przez człowieka.

Tradycyjny humanizm zawsze podkreślał wyjątkowość człowieka, niezależność człowieka lub też nawet wielkość człowieka ukształtowanego na sposób prometejski. Ta koncepcja człowieka szła w parze z ideą zawłaszczenia natury dla potrzeb i celów człowieka. Marks w pełni akceptował tę koncepcję a także ideę zawłaszczenia (czy po prostu używania natury) dla korzyści człowieka, bądź nawet tylko jego zadowolenia.Humanizm ekologiczny jest oparty na odwrotnej przesłance. Wzywa do wcielenie człowieka w naturę. Musimy ujrzeć człowieka jako część większego porządku rzeczy: natury czy kosmosu. Musimy wyjść poza i unieważnić faustowską koncepcję człowieka. Konsekwencje takiego odwrócenia są bardzo daleko idące i tutaj omówię tylko kilka z nich. Na bardziej praktycznym poziomie humanizm ekologiczny oznacza między innymi oszczędność, przetwarzanie surowców wtórnych, poszanowanie natury, które są w istocie trzema różnymi aspektami tej samej rzeczy.

Muszę zaznaczyć, że humanizm ekologiczny nie jest kolejnym fantazyjnym terminem na określenie tego, że powinniśmy oszczędniej szafować zasobami, ponieważ oznacza całkowitą reorientację całej plejady pojęć. Niewielu ludzi, w szczególności marksistów, zdaje sobie sprawę z tego, że tradycyjny humanizm, oparty na prometejskiej koncepcji człowieka, oraz idea zawłaszczania natury (przy milczącej akceptacji zarówno dzisiejszej nauki, jak i techniki) po prostu nie dadzą się pogodzić z ideałem harmonii między rodzajem ludzkim a całą resztą natury.

Chciałbym jeszcze raz podkreślić niektóre konsekwencje humanizmu ekologicznego. Jak już wspomniałem, na poziomie praktycznym humanizm ekologiczny zakłada nowy rodzaj technologii opartej na idei oszczędności, przetwarzaniu surowców wtórnych i poszanowania natury, aby nie był tylko niepotrzebnym ozdobnikiem, ale stał się integralną częścią nowego projektu.

Dla pojedynczego człowieka humanizm ekologiczny oznacza (po tym jak przestaniemy być żarłocznymi wieprzami) wewnętrzne bogactwo zamiast nieustającej zewnętrznej aktywności, zrozumienie i współczucie zamiast bezlitosnej konkurencji, otwarcie na drugiego człowieka, a nie tylko wymianę informacji.

Na poziomie całej kultury humanizm ekologiczny zakłada porzucenie tradycyjnego idiomu, w którym określa się on w opozycji do „zewnętrznego świata”, na rzecz idiomu, w którym człowiek i „świat zewnętrzny” nawzajem się przenikają.

Mam nadzieję, iż mój wywód jasno pokazał, że żadna nowa technologia nie może sama dostarczyć rozwiązania, żadna nowa kultura nie może sama dostarczyć rozwiązania, ani żadna nowa ideologia nie może sama udzielić odpowiedzi, ale że każda z nich może być aspektem szerszego paradygmatu, czyli – innymi słowy – nowym zbiorem strategii życiowych.

W dziedzinie ideologii humanizm ekologiczny proponuje oparcie stosunków społecznych na wspólnocie rzeczy i odpowiedzialności, a nie na własności i toczeniu nieustających, otwartych czy też zakamuflowanych, wojen społecznych.

W skrócie: humanizm ekologiczny jest oparty na nowym wyrażeniu świata jako całości:
  • postrzega świat nie jako miejsce rabunku i eksploatacji, arenę gladiatorów, lecz jako sanktuarium, które czasowo zamieszkujemy i o które powinniśmy w najwyższym stopniu dbać;
  • postrzega człowieka nie jako zdobywcę i konkwistadora, ale jako strażnika spolegliwego;
  • traktuje wiedzę nie jako narzędzie dominacji nad naturą, lecz jako technikę doskonalenia duszy;
  • postrzega wartość nie jako ekwiwalent materialny, ale jako narzędzie, które przyczynia się do głębszego rozumienia człowieka przez człowieka i większej spoistości pomiędzy ludźmi i resztą stworzenia;
  • i widzi wszystkie wyżej wymienione elementy jako część nowej taktyki życia.
Człowiek powinien przekraczać swoje horyzonty, bo po cóż byłoby niebo (Browning).

prof. dr Henryk Skolimowski
tłum. Tomasz Niedokos

*)Jest to zapis referatu pt. Ecological Humanizm, wygłoszonego na sympozjum zorganizowanym 20 czerwca 1974 roku w Londynie przez The Architektural Association nt. Beyond Alternative Technology. Referat, zdaniem Autora, był punktem wyjścia sformułowania pierwszego na świecie systemu filozofii ekologicznej. Tłumaczenie opiera się na wersji drukowanej w "A A Notes", June - july 1974, nr 38 s. 1-2. Prócz prof. Skolimowskiego referaty wygłosili wówczas: redaktor naczelny " The Ecologist" , Edward Goldsmith, publikujący często w radykalnych i alternatywnych wydawnictwach, Peter Harper i Getry Foley z Sekcji Technicznej The Architectural Association. Powyższy test publikujemy za " Człowiekiem i przyrodą ", wiosna 1999, nr 10.
prof. dr Henryk Skolimowski