Wydawnictwo Zielone Brygady - dobre z natury

UWAGA!!! WYDAWNICTWO ZAWIESIŁO SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W 2008 ROKU. NIE REALIZUJEMY JUŻ ŻADNYCH ZAMÓWIEŃ.

Kostrzyn nad Odrą - spotkanie kultur, spotkanie kultury i natury

KOSTRZYN NAD ODRĄ –
SPOTKANIE KULTUR, SPOTKANIE KULTURY I NATURY

Kostrzyn, otoczony korytami Odry i Warty, do roku 900 był we władaniu Pomorzan. Nazwa wywodzi się ze słowiańskiej nazwy Cozsterine. Wśród językoznawców przeważa pogląd, że jej pochodzenie związane jest z charakterem terenu, na którym powstawały zaczątki tego miasta tzn. z obszarem porośniętym roślinnością typu Kostrzewa trzcinowata. W latach 900 – 1200 gród należał do Polski. Wykorzystując położenie komunikacyjne (przejście przez Odrę) Mieszko I utworzył tu punkt strategiczny w wyprawie na Cedynię. W 1400 roku zaczęło się panowanie Brandenburgii. W 1536 roku Kostrzyn stał się stolicą Nowej Marchii. Za panowania margrabiego Jana von Hohenzollerna wzniesiono zamek i najpotężniejszą twierdzę tamtych czasów.

W kronikach Kostrzyna zapisanych jest wiele dotkliwych kataklizmów. Częste wojny i najazdy (Szwedzi, Rosjanie, Francuzi) wielokrotnie obracały miasto w ruinę. W latach 1806 – 1814 miasto znajdowało się pod okupacją francuską. Najeźdźcy zdewastowali je i spalili. Ciężkie i bezlitosne ciosy nie doprowadziły jednak do jego całkowitej zagłady. Mieszkańcy Kostrzyna uparcie odbudowywali swoje miasto.

Największy rozwój we wszystkich dziedzinach osiągnął Kostrzyn na przełomie XIX i XX wieku. W roku 1939 miasto liczyło ok. 24 tys. mieszkańców.

W styczniu 1945 roku rozpoczęły się walki o Kostrzyn. Trwały one wiele tygodni. Miasto było jednym z miejsc, z których w dniu 16 kwietnia 1945 roku ruszyło ostatnie natarcie sił radzieckich. Celem operacji było przełamanie nieprzyjacielskiej linii obronnej, a następnie zdobycie szturmem Berlina.

W wyniku długotrwałych i zaciekłych walk o miasto i twierdzę Kostrzyn uległ niemal całkowitemu zniszczeniu, którego stopień oszacowano później na 95%. Z ponad ośmiu tysięcy budynków ocalało zaledwie kilka. Po wojnie rozebrano je, a cegły wywieziono na odbudowę Warszawy. Starego Kostrzyna nigdy nie odbudowano. Za to wybudowano po drugiej stronie Warty nowy, polski. Ruiny starego pokryła zieleń.

Obecnie spacerując porośniętymi dziką roślinnością “ulicami” Starego Kostrzyna zauważamy, iż miejsce to jest żywą legendą, swoistym pomnikiem. Niektórzy dostrzegą pustkę, niektórzy ruiny, na które wtargnęła bujna przyroda, ja widzę tam życie, nowy, unikalny ekosystem, organizm, który – w odróżnieniu od człowieka – potrafił dostosować się i przetrwać w nowej rzeczywistości. To niesamowite jak pięknie i doniośle natura ukryła ślady brutalnej historii, zamazała okrucieństwa ludzi, potrafiła sama, bez ingerencji człowieka “zaprojektować” temu miejscu nowe przeznaczenie, zaprosić nowych mieszkańców.

Według mieszkańców Nowego Kostrzyna, miejsce to “zgubiło swoją dawną funkcję i nie zdążyło jeszcze odnaleźć nowej”. Trwają pracę nad nowym zagospodarowaniem tego obszaru, władze miejskie zleciły specjalistom opracowanie planu zagospodarowania przestrzennego i znalezienie temu miejscu nowej funkcji. Jedni chcą, żeby ruiny zachować dla turystów. Inni opowiadają się za przywróceniem tu “normalnej” funkcji miejskiej. Dziwi mnie, że nikt nie dostrzega, iż miejsce to wcale nie jest puste, że samo znalazło sobie nowe przeznaczenie i nowych domowników.

To niesamowite, że każdy żyjący tu organizm sam wybrał sobie to miejsce na dom, a nie zostało mu to “zlecone” przez człowieka. Jestem pełna zachwytu dla tego miejsca, rzadko się zdarza, aby kilometr od centrum miasta, tuż obok przejścia granicznego, przyroda sama rządziła się swoimi prawami, funkcjonowała zgodnie ze swoimi potrzebami i wymaganiami, bez czyjejkolwiek interwencji. Warto podkreślić wyjątkowy brak śmieci, tak częstych we wszelkich “zaniedbanych” parkach i ruinach znajdujących się w okolicy ludzkiej bytności. Zamiast tego bujne, nieprzebyte zarośla, drzewa ze zwisającymi “lianami” i mnóstwo śpiewających ptaków.

Dostrzegając niezwykłość i unikalność Kostrzyńskiej Starówki, a jednocześnie stawiając sobie pytanie czy jest ona miejscem faktycznie “pustym”, artyści z pięciu krajów Europy postanowili przeprowadzić “rozmowę” z tym miejscem, swoisty artystyczny dialog. Pod hasłem Dialogu Loci “badają” wielowarstwowość terenu Twierdzy/Starówki.

Georg Winter w Transmisji Bufo Bufo tworzy stację badawczą ropuch ziemnych z rodziny Bufonidae (wydzielają one przez skórę substancję psychoaktywną, bufoteninę, wywołującą proste i krótkotrwałe złudzenia optyczne). W ten sposób twórca podkreśla znaczenie ropuch dla ekosystemu Twierdzy, zakłada on, iż potrafią one lepiej dostosować się do tego terenu niż człowiek i mają nad nim zdecydowaną przewagę w próbach nadania mu jakiegoś sensu. Prace Rolanda Schefferskiego i Urban Art ukazują dramatyczny wymiar historii tego obszaru. Natomiast Grzegorz Klaman ideą Logo wchodzi w dialog z emblematyką miasta i znanym symbolem globalnej uniformizacji i ekonomii skierowanej przede wszystkim na konsumpcję. Bernardo Giorgi swoim Kioskiem Wykrojów odnosi się do handlu przygranicznego. Problem pogranicza poruszają też inni artyści, tj. HS Winkler, Elżbieta Jabłońska, Jadwiga Sawicka (patrz legenda mapki) i Fundacja 36,6.

Program imienia Edwarda Saida – realizowany przez Fundację 36,6 – to rozciągnięty na cały czas trwania wystawy projekt przesuwający pole refleksji i aktywności artystycznej w kierunku lokalnych problemów społecznych oraz motywów związanych z pograniczem polsko-niemieckim, z jego historycznymi, politycznymi, ekonomicznymi i kulturowymi uwarunkowaniami. Projekt zbudowany jest z uzupełniających się części – usytuowanych na pograniczu aktywności artystyczno-społeczno-edukacyjnej oraz refleksji teoretycznej. W ramach programu stop.borderline odbyło się spotkanie (anty)graniczne / konferencja o szarej strefie (20/21.6.) a w planach jest jeszcze mini-festiwal przystanek Kostrzyn*)polityka/elektronika (29.7./1.8.). Stale działa biuro koordynujące wycieczki do przestrzeni prywatnych, informujące o programie i prezentujące prace powstałe w jego kontekście, np. multimedialne szachy totalne, a od 20 do 27 czerwca gra Eurobusiness/Kostrzyn, przygotowana przez krakowską grupę Pif-Paf, której planszę stanowi teren Starego Kostrzyna.

Autorzy projektu im. Edwarda Saida nie tylko poruszają kwestie dotyczące motywu granicy i związanych z nią ściśle takich zjawisk jak szara strefa, czarny rynek, przemyt, seks-turystyka, prostytucja, będących funkcją kontrolnych i represyjnych praktyk władzy. Próbują też odpowiedzieć na pytania czy granice chronią słabszych przed silniejszymi, i na ile polityczne narzędzia są odpowiednie do tego, jaka jest rola retoryki konfrontacji przy refleksji na temat pogranicza, a jakie alternatywne kody można zaproponować, czy przez samo swe istnienie stymulują rozwój gospodarczy, społeczny i kulturowy regionu przygranicznego? I szerzej – czy granice polityczne to zagadnienie ideologiczne czy kulturowe?

W ramach programu wykłady wygłosili m.in. alternatywni ekonomiści: Krzysztof Lewandowski Miedzy szarością a bielą – w stronę ekonomii nowego paradygmatu (Granica miedzy szarą strefą a strefą białą jest religijnej natury. Ekonomia jest ta religią, a według niej białe jest to, co zostało zadekretowane jako białe. Spuszczamy zasłonę milczenia na nieopodatkowane ekonomie, domową, sąsiedzką, i nie nazywamy ich szarą strefą, choć obydwie jak najbardziej się do niej zaliczają.

A co by było, gdyby usprawnić ekonomie domową i sąsiedzką, wykorzystując istniejące już narzędzia telekomunikacji?) oraz Szczęsny Górski Szara strefa jako schorzenie kompensacyjne w sytuacji błędnej sztywności systemowej” (Jakie państwo jest niepotrzebne? Jakich granic nie potrzebujemy, a jakich potrzebujemy? Tak jak w komórce, “półprzepuszczalne” granice są warunkiem zdrowia organizmu społecznego – całkowity brak granic oznacza roztopienie się w amorficznej papce i utratę tożsamości, oddzielności a więc i życia, zbyt szczelne granice uniemożliwiają współpracę: wymianę informacji, energii i materii z otoczeniem a to też oznacza śmierć. Szara strefa jest mechanizmem korekcyjnym w wadliwym systemie ekonomicznym).

Artyści Dialogu Loci nie starają się rozwiązać dylematu nowego przeznaczenia dla tego miejsca, nie krytykują, nie narzucają swoich wizji. Jedynie rozmawiają z nim. Bez zrozumienia jego niezwykłości odbiorca nie zrozumienie ich dzieł. Jest ono kodem deszyfrującym ich przesłanie, kalką, przez którą należy na nie patrzeć. Ta różnorodna, wielowymiarowa i wielowątkowa “galeria” nie ingeruje w piękno otaczającej przyrody, nie burzy jej harmonii, samodzielności. Ja odebrałam ten projekt jako “apel oryginalności” i zawołanie do myślenia. Mam nadzieje, iż myślenie to nie zaowocuje kolejnymi barbarzyńskimi i niszczycielskimi aktami działalności człowieka, niestety tak powszechnymi dla tego miejsca, i pozwoli tej niezwykle bujnej i dzikiej przyrodzie nadal spokojnie się rozwijać.

Stary Kostrzyn, z jednej strony jako miejsce szczególnie pamiątkowe dla Niemców, a z drugiej w sytuacji biedy i bezrobocia w Nowym Kostrzynie gdzie każdy inwestor jest mile widziany, zwłaszcza po wejściu Polski do UE i przy tak dobrej lokalizacji przy przejściu granicznym, może łatwo utracić swój unikalny ukształtowany przez 60 lat charakter.

Maria Huma

Autorka jest studentką V roku Międzywydziałowych Studiów Ochrony Środowiska na UW.

*) Aluzja do Przystanku Woodstock Jurka Owsiaka, który tym razem ma się odbyć właśnie w Kostrzynie.

Kontakty:
www.dialogloci.org
Fundacja 36,6 Roman Dziadkiewicz – tel. 12 633 69 08, 0 504 632 676,
507 123 181, f36i6@f36i6.org, www.f36i6.org, gg 3573437

Maria Huma