Wydawnictwo Zielone Brygady - dobre z natury

UWAGA!!! WYDAWNICTWO ZAWIESIŁO SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W 2008 ROKU. NIE REALIZUJEMY JUŻ ŻADNYCH ZAMÓWIEŃ.

REWOLUCJA JAKOŚCI

W komunistycznym systemie zgodnie z leninowską ideologią podstawowe surowce musiały być bardzo tanie, niezależnie od kosztów ich wytwarzania. Prowadziło to do marnotrawienia ogromnych ilości energii i surowców oraz zanieczyszczenia środowiska naturalnego. Chociaż rządy w systemach kapitalistycznych nie mają już takiego wpływu na ceny surowców, co wynika z założeń wolnego rynku, to marnotrawstwo trwa. Rewolucja przemysłowa w ostatnich dwóch stuleciach sprawiła, że coraz szybciej przekształcamy bogactwa naturalne w wygodę i dobrobyt, lecz zarazem staliśmy się dziesięciokrotnie „lepsi” w marnotrawieniu zasobów, niż w ich wykorzystaniu. Jeżeli poziom konsumpcji surowców naturalnych pozostanie na obecnym poziomie (nie mówiąc już o tym, że może wzrosnąć) to za ok. 50 lat bogactwa Ziemi skończą się. Wielu ekologów propaguje oszczędzanie energii poprzez zaciskanie pasa, tzn. oszczędzanie prądu, wody, gazu, poprzez mniejsze zużywanie tych surowców. Niestety w państwach z kapitalistycznym systemem wolnego rynku wiara w to, że społeczeństwo dobrowolnie zaciśnie pasa, jest niemal nierealna. Tutaj produkcja i konsumpcja jest czymś najważniejszym, bez względu na koszty społeczne* i marnotrawstwo surowców naturalnych. Alternatywą jest tytułowa Rewolucja Jakości.

JAKOŚĆ
Czym jest ta „jakość”, która miałaby przynieść „zbawienie”? Wg definicji P. van Donkelaara „produkt (lub usługa) jest dobrej jakości jedynie wtedy, gdy przy minimalnych kosztach jego użytkowania wnosi maksymalny wkład do zdrowia i szczęścia wszystkich ludzi związanych z jego projektowaniem, wytwarzaniem, dystrybucją, użytkowaniem, konserwacją, odzyskiwaniem oraz odznacza się minimalnym zużyciem energii i innych surowców, oraz możliwym do przyjęcia wpływem na środowisko i społeczeństwo.” Zwróćmy uwagę na to, iż jakość produktu nie odnosi się tylko do momentu jego konsumowania, lecz do procesu jego projektowania, wytwarzania, dystrybucji, użytkowania, konserwacji oraz odzyskiwania. Cały ten proces zużywa często bardzo duże ilości energii i surowców, przy okazji wytwarzając dużo zanieczyszczeń, czyli posiada tak zwany „plecak ekologiczny”. Aby zapobiec temu należy wprowadzić Rewolucję Jakości. Metod wprowadzania rewolucji w nasze życie jest mnóstwo (w samej książce „Mnożnik cztery”1) jest wymienionych 50 praktycznych przykładów), lecz teraz chcę przedstawić tylko jeden – bardzo prosty, którego może podjąć się każdy z nas – wegetarianizm, a nawet bardziej pożądany weganizm.

PORZUCIĆ ENERGOCHŁONNE ROLNICTWO
„W dawnych dobrych czasach rolnictwo było głównym źródłem zasilania w energię. W tradycyjnych społeczeństwach ok. 80% całkowitego wytwarzanego przez człowieka przepływu energii stanowiły kalorie zawarte w produktach rolniczych. Ich energia pochodziła z energii słonecznej zgromadzonej przez rośliny. Z pewnością w dawnej gospodarce chłopskiej istniał też pewien wkład energii mechanicznej np. przy przemiale zboża, ale jej ilość była znacznie poniżej mierzonej w kaloriach energii zawartej w żywności. Z głównego źródła energii, w ciągu tego stulecia rolnictwo stało się jednym z największych jej konsumentów. Dziś nowoczesne rolnictwo zużywa znacznie więcej energii niż pobieramy później w postaci kalorii. Zmianę tę spowodowała motoryzacja i mechanizacja rolnictwa oraz światowa tendencja oddalania się terenów, z których sprowadza się paszę i żywność.

Stosunek między energią istniejącą w żywności w postaci kalorii do energii uprzednio w nią włożonej jest miarą „produktywności energii”. Dawniej był on wysoki, znacznie powyżej jedności, przypuszczalnie ok. 10. Dziś jest mały, dla wyrobów mięsnych wynosi ok. 0,1, co oznacza, że w jedną kalorię na talerzu włożono uprzednio dziesięć kalorii. Dla ryżu, ziemniaków i pszenicy wartość ta dziś waha się między 10 i 2, dla warzyw, mleka i jaj między 2 i 0,1. (...) Natomiast dla bydła opasowego z hodowli intensywnej spada ona zaledwie do 0,03. Innymi słowy: na jedną kalorię zawartą w wołowinie zużywanych jest czasami ponad 30 kalorii energii zewnętrznej. Także rybołówstwo pełnomorskie jest bardzo energochłonne, a najgorsza jest cieplarniana uprawa zimowych warzyw w Europie.” 1)

Zwracając uwagę na fakt, że w przypadku pozostania na poziomie konsumpcji energii i surowców nieodnawialnych na jakim jesteśmy teraz, za pół wieku bogactwa Ziemi skończą się, jesteśmy wręcz zmuszeni przejść na dietę wysokiej jakości oraz rolnictwo ekologiczne. Będzie to niesamowitą ulgą dla planety, która obecnie musi znosić okropny ciężar. Skoro potrzeba 2-3 akrów ziemi aby wyprodukować pokarm dla kogoś na diecie tzw. standardowej, a tylko niewielką część akra aby wyżywić weganina, proporcja racjonalnego wykorzystania ziemi waha się w granicach ok. 10:1. W przypadku wegetarian potrzeba mniej niż 1/3, a jeśli chodzi o wegan potrzeba tylko 1/13 zasobów wody zużywanej do produkcji mięsa.

KONIEC WOJNY PRZECIWKO ZIEMI
Kolejną ceną jaką wszyscy płacimy za przemysł mięsny jest zanieczyszczenie środowiska. Rzeźnie wytwarzają ogromne ilości zanieczyszczeń w postaci gnojowicy, które stwarzają problemy zwłaszcza na równinach środkowej Europy. Aby nakarmić stada zwierząt hodowlanych, współczesne rolnictwo stosuje intensywne metody uprawy ziemi bazujące na dużych dawkach chemii rolnej. Pestycydy i nawozy sztuczne zanieczyszczają glebę i wodę, kumulują się w środowisku, zatruwając je i niszcząc życie biologiczne planety. Giną gatunki flory i fauny wypierane przez pastwiska oraz niszczone przez pochodzące z nich różne zanieczyszczenia. W przewodach pokarmowych zwierząt powstaje metan, gaz który jest w dużym stopniu odpowiedzialny za niszczenie warstwy ozonowej, a zatem i za grożące nam globalne ocieplenie i efekt szklarniowy. Coraz mniej jest wód pierwszej klasy czystości m.in. z powodu ich nadmiernego zużycia oraz zanieczyszczeń dostających się z terenów uprawnych i pastwisk. Umierają oceany, a ziemia poddaje się procesowi erozji gleby (Stany Zjednoczone straciły już 1/3 najżyźniejszych gleb) i pustynnienia (ok. 1/3 ziemi na świecie przekształca się stopniowo w pustynie). Tymczasem w Wielkiej Brytanii naukowcy oszacowali, że gdyby wszyscy obywatele tego kraju przestali jadać mięso, wówczas można by zaprzestać stosowania chemii rolnej i dla wszystkich wystarczyłoby pożywienia. Gdyby wykorzystać pod uprawy tylko 1/3 ziem uprawnych, umożliwiłoby to pozostawienie reszty areałów Naturze do samooczyszczenia.

Nie ulega więc wątpliwości, że żywność wegetariańska, a tym bardziej wegańska z definicji produktu dobrej jakości „odznacza się minimalnym zużyciem energii oraz innych surowców i możliwym do przyjęcia wpływem na środowisko i społeczeństwo”. Mniejsze zużycie energii, mniejsze wykorzystanie ziemi, mniejsze zużycie wody, mniejsze koszty społeczne* oraz zdecydowanie lżejszy „plecak ekologiczny”. Lżejszy o gnojowicę i ścieki produkowane przez przemysł mięsny. Lżejszy o metan, lżejszy o chemię rolną, nie wspominając już o cierpieniu zwierząt i sumieniu ludzkim, które często godzi się na taki stan rzeczy, a wcale nie musi.

Jakub Tyttus Pędziński

MATERIAŁY ŹRÓDŁOWE:
1) Ernst Ulrich von Weizsäcker, Amory B. Lovins, L. Hunter Lovins „Mnożnik cztery. Podwojony dobrobyt – dwukrotnie mniejsze zużycie zasobów naturalnych”, Raport dla Klubu Rzymskiego, Polskie Towarzystwo Współpracy z Klubem Rzymskim, Wydawnictwo Rolewski.
2) broszura „Wegetarianizm jedzenie dla życia”, Towarzystwo Ochrony Przyrody.
3) broszura „Spróbuj weganizmu!”, Stowarzyszenie Inicjatyw Społeczno-Ekologicznych „Ruch na rzecz Ziemi”,
4) Marek Rekowski „Wprowadzenie do mikroekonomii”, Poznań 1998.

*) Koszty społeczne: w mikroekonomii w analizie procesów podejmowania decyzji przez pojedyncze podmioty gospodarcze występują zjawiska, które noszą miano „efektów zewnętrznych”. Efekty te mogą być „korzystne” lub „niekorzystne”. „Korzystne efekty zewnętrzne” mają miejsce wówczas, kiedy w wyniku podjęcia decyzji przez konsumenta lub producenta powstają korzyści dla społeczeństwa – korzyści za które podmiot nie jest bezpośrednio wynagradzany. Niekorzystne efekty zewnętrzne mają miejsce wówczas, kiedy indywidualny podmiot stwarza swoimi decyzjami dodatkowe koszty dla innych, których sam bezpośrednio nie ponosi. Owe koszty określa się „kosztami społecznymi”. Przemysł mięsny przyczynia się do powstawania wielu „niekorzystnych efektów zewnętrznych” – m.in. zanieczyszczenia środowiska naturalnego, co z kolei przyczynia się do powstawania wielu kosztów społecznych, np. kosztów uzdatniania wody pitnej wcześniej zanieczyszczonej w wyniku intensywnego stosowania nawozów sztucznych.
Jakub Tyttus Pędziński